tfranek

Hokej. Rozmowa z czeskim napastnikiem Podhala Nowy Targ, którego gol dał jego drużynie zwycięstwo w ligowym meczu z JKH Jastrzębiem

Wreszcie znaleźliście sposób na Jastrzębie. To jednym rywal z ligi, z którym przed tym meczem nie wygraliście.

- Bardzo się cieszymy. Wiedzieliśmy że czeka nas bardzo trudne spotkanie. Bardzo jednak chcieliśmy je wygrać. Nasza gra w trakcie tych 60 minut troszkę falowała, ale najważniejsze, że wychodzimy z tego meczu zwycięsko i mamy kolejne 3 punkty.

W meczu nie brakowało twardej, męskiej walki. To już przypominało spotkania jakie widuje się głównie w meczach play-off.

- Mogło to tak z trybun rzeczywiście wyglądać. Po prostu spotkały się dwie bardzo dobre drużyny, z ligowej czołówki. Zarówno nam jak i rywalom zależało na zwycięstwie, bo w tabeli jest bardzo ciasno. Dlatego nikt tnie odpuszczał.

Ty masz podwójną satysfakcję, bo w pierwszym meczu po kontuzji zdobyłeś gola i to na wagę zwycięstwa... 

- Oczywiście cieszę się z bramki, jeszcze w meczu z takim przeciwnikiem jak Jastrzębie, ale zwycięstwo to zasługa całego zespołu, a nie tylko moja.

Z Twoim zdrowiem jest już wszystko w porządku?

- Tak, na szczęście już wszystko jest ok. Uraz był jednak bardzo bolesny. Miałem mocno obite żebra, do tego stopnia że ciężko było złapać oddech. Teraz już przeszło i mogę spokojnie skupić się na treningach i meczach.

Kiedyś w Polsce mieliśmy takiego piłkarza jak Tomasz Frankowski który z racji tego że seryjne zdobywał gole, nosiła ksywę „Franek łowca bramek”. Powoli i do Ciebie zaczyna ta ksywa pasować. Stajesz się ulubieńcem kibiców Podhala…

- Robię swoją robotę, a że kibice to doceniają to tylko się cieszyć. Oby tak dalej.

To przełamanie w meczu ligowym z JKH może mieć jakieś znaczenie w kontekście waszego meczu w półfinale Pucharu Polski?

- Na pewno porażki zawsze gdzieś tam z tyłu głowy siedzą. Dlatego fajnie że udało się wygrać i na pewno do tego meczu pucharowego przystąpimy z wyczyszczonymi głowami.

Rozmawiał Maciej Zubek