barski434

HOKEJ. Kanadyjski szkoleniowiec hokeistów Podhala Nowy Targ dzieli się z nami wrażeniami po pierwszych miesiącach pracy w Polsce.

Za panem 4 miesiące pracy w roli trenera hokeistów Podhala. Jak pan oceni ten czas. Tęskni pan za Kanadą?

- W ogóle nie tęsknię. Jeżeli robi się w życiu to co się kocha to zawsze jest łatwiej. I tak jest ze mną. Kocham hokej, kocham pracę z ludźmi i świetnie się z tym czuję. Nowy Targ już zawsze będzie mi się kojarzył z miejscem gdzie zacząłem pracę jako pierwszy trener w profesjonalnym zespole. Jestem dopiero na początku długiej i mam nadzieje owocnej drogi.

Początek nie był jednak łatwy. Mówię przede wszystkim o wynikach...

- Tak zazwyczaj jest kiedy zaczyna się pracę w nowym miejscu. Te pierwsze dwa, trzy miesiące to czas aby przekonać zawodników do siebie, do swojej filozofii, wpoić im swój system gry, ale też poznać ich umiejętności, kulturę, charakter i oczekiwania dotyczące roli każdego z nich w zespole. W drużynie doszło do sporych rotacji. Część zawodników odeszła w ich miejsce musieliśmy szukać nowych. Chcieliśmy być bardzo ostrożni w doborze zawodników. Chcieliśmy mieć pewność, że spasują do naszej koncepcji. Potem kiedy zakończyliśmy proces selekcji, ważne było umiejętnie wprowadzić ich do drużyny. To trudny i skomplikowany proces. Do tego dochodzi analiza gry przeciwników. Każdy zespół ma swój styl, swoje mocne i słabe strony. Najpierw trzeba je poznać, a potem rozpracować.

Jest pan zaskoczony tym co zobaczył w PHL?

- Zaskoczony to złe słowo. Hokej jest taki sam na całym świecie. Zasady są takie same wszędzie. Polska liga nie do końca była dla mnie anonimowa. Sporo rozmawiałem o niej z Tomkiem Valtonenem. Podzielił się on ze mną swoim doświadczeniem i odczuciami, dał kilka wskazówek, za co jestem mu bardzo wdzięczny. Zanim przyjechałem do Polski, oglądałem sporo meczów w internecie. Mniej więcej więc wiedziałem więc czego się spodziewać.

Jak się pracuje z polskimi zawodnikami?

- Nie mam powodów do narzekań. Profesjonalnie podchodzą do swoich obowiązków. Mają mocny charakter, dzięki czemu łatwiej nam się pracuje. Wszyscy razem tworzymy zgrany team. Pracujemy bardzo ciężko, ale też świetnie się przy tym bawimy. Pozytywna atmosfera w drużynie także jest szalenie istotna.

Z dotychczasowych wyników i miejsca w tabeli jest pan zadowolony?

- Tak, ale przede wszystkim zadowolony jestem z tego, że robimy systematyczny postęp.

barski24

Jaki wynik pana zadowoli na koniec sezonu?

- Nie wybiegam aż tak daleko. Na razie koncentrujemy się na sezonie zasadniczym. Od jego początku naszym celem było miejsce w pierwszej „szóstce” i to jest wciąż aktualne.

Dostrzega pan jakieś braki w grze zespołu?

- Zawsze można być lepszym w każdym elemencie gry i do tego dążymy. Musimy pracować nad stabilizacją naszej gry, budować jej kulturę.

Czy możliwe są zmiany w składzie? Jest pan zadowolony z postawy każdego z zawodników?

- Na ten moment nie mam takich planów. Każdy z zawodników spełnia oczekiwania

W Polsce mówi się wiele o pracy sędziów. Jak pan ją ocenia?

- Nie jestem od oceny pracy sędziów. Wierzę, że wykonują swoją pracę najlepiej jak potrafią.

Przez te 4 miesiące miał pan czas by coś zwiedzić turystycznie?

- Razem z dziewczyną spędziliśmy kilka dni w Krakowie i zakochaliśmy się w tym mieście. Także Zakopane nas ujęło. W Nowym Targ też czuję się świetnie. To małe ale bardzo urokliwe i przyjazne miasto.

Ma pan ulubione miejsca?

- Lubię bywać w restauracjach i kawiarniach: De Ja Vu, Kaprys czy El Mariachi.

Jak spędzi pan święta?

- Mam to szczęście, że jest ze mną dziewczyna. Zjemy kolację, otworzymy prezenty. Niestety czasu na świętowanie nie mamy za wiele. W piątek gramy Puchar Polski i musimy się do tego dobrze przygotować. Trenujemy normalnie zarówno w pierwszy jak i drugi dzień świąt.

Rozmawiał Maciej Zubek

barski12

 fot. Maciej Gębacz