pbarski12

HOKEJ. Kanadyjski szkoleniowiec „Szarotek” szczegółowo ocenia sezon 2019/2020. Mówi m.in. o swoich wrażenia z pracy w Polsce, o polityce kadrowej i problemach nowotarskiego hokeja.

Jak z perspektywy czasu oceni pan miniony sezon, dla pana pierwszy nie tylko w roli trenera „Szarotek”, ale też w roli pierwszego szkoleniowca seniorskiej drużyny..

- Przede wszystkim chciałbym podziękować na wstępie naszym kibicom za wsparcie. Bez nich byłoby o wiele trudniej. Jeżeli chodzi o ocenę, to mam mieszane uczucia. To był skomplikowany sezon od samego początku. Pamiętajmy, że klub stracił tytularnego sponsora. To odbiło się na finansach, a w konsekwencji na stracie kluczowych zawodników. Musieliśmy budować zespół praktycznie od zera. A przy ograniczonych finansach było to szalenie trudne. Dlatego jestem dumny z tego co osiągnęliśmy w sezonie zasadniczym. Mieliśmy wiele problemów, a udało się nam się zająć 3 miejsce i jeszcze po drodze awansować do Pucharu Polski. Jeżeli chodzi o play-off, to tutaj nie da się zaprzeczyć tem, że nie spełniliśmy oczekiwań. Trudno mówić o powodach, bo jest ich wiele. Nie będę wskazywał winnych.  Zawiedliśmy wszyscy, zawodnicy, trenerzy. To odpowiedzialność zbiorowa.

Jeżeli chodzi budowę zespołu, zakup kolejnych zawodników zagranicznych to tutaj nie ma pan sobie nic do zarzucenia?

- Od początku był to bardzo skomplikowany proces. Tak jak wspomniałem zespół stracił wielu ważnych zawodników. Trzeba było znaleźć na ich miejsce nowych graczy. Jeżeli masz pieniądze, to nie problem. Gorzej jeżeli masz narzucone pewne ograniczenia. My byliśmy właśnie w takiej sytuacji. W dodatku problemy się nawarstwiały. Zawodnicy, którzy byli naszym pierwszym wyborem jak Tomek Kominek czy Santeri Arosuva, z powodów rodzinnych zrezygnowali z gry w naszym klubie. Musieliśmy szukać dalej. Setki telefonów, nocnych rozmów sprawiły że udało się nam pozyskać takich zawodników jak Willick, Pettersson, Chaloupka czy Nattinen. Kiedy wydawało się, że mamy już ustabilizowany skład, znów spadła na nas seria nieszczęść. Kontuzje Worwy, Guzika, Kapicy, dyskwalifikacja Wielkiewicza, rezygnacja Gruszki, spowodowały braki w składzie, które musieliśmy wypełnić. Zaczęliśmy kolejne poszukiwania. Finansowo nie mogliśmy za wiele zaoferować. Szukaliśmy więc zawodników, dla których pieniądze nie miały decydującego znaczenia. I tak znaleźliśmy kolejno Valentino, Campbella, Puzica, Stdela, Villardo czy Berdarda. Każdy z nich okazał się nie tylko dobrym zawodnikiem, ale przede wszystkim wspaniałym człowiekem. 

Wielu zarzuca panu, że nie dał pan szansy młodym zawodnikom…

- Praktycznie od samego początku mojej pracy, słyszałem że nie daje się tutaj szans juniorom. Mam 30 letnie doświadczenie w pracy z młodymi zawodnikami. Zacząłem się więc uważnie przyglądać jak wyglądają ich treningi. Patrzyłem nie tylko na przygotowanie fizyczne, ale też i mentalne podejście do hokeja. I niestety może poza 1-2 wyjątkami, muszę stwierdzić, że w Nowym Targu nie ma na dzisiaj juniora, który poradziłby sobie w seniorskim hokeju. I myślę, że przez kolejne 2-3 lata nie ma na to szans. Mówię tutaj nawet w kwestii ich bezpieczeństwa. Mają braki w podstawach jak jazda na łyżwach, posługiwanie się kijem. Trzeba pamiętać że hokej to nie jest łatwy sport. Potrzebnych jest wiele czynników by wychować zawodnika na poziom seniora. W Nowym Targu musi się wiele zmienić w tym względzie.

A pan uważa że popełnił jakieś błędy?

- Tak. One są nieuniknione szczególnie jak robisz coś pierwszy raz. Tak jak powiedziałem, jestem zawiedziony naszym końcowym wynikiem. Nikt nie jest bardziej krytyczny wobec mnie niż ja sam. Wychodzę jednak z założenia, że najpierw trzeba przegrać by później wygrać coś dużego. Ten sezon traktuję jako lekcję, z której dużo wyniosłem i mam nadzieję, ze w kolejnym będą tego efekty. Chciałbym podziękować Tomkowi, Marcinowi. Ludziom bez których ten klub by nie istniał. Mam olbrzymi szacunek i podziw do tego co robią dla hokeja w Nowym Targu, jak wiele mu poświęcają. Dziękuję też Pawłowi i Grześkowi z Fitness Factory, którzy stworzyli nam świetne warunki do treningów. No i jeszcze raz naszym kibicom, którym mam nadzieję że odpłacimy się wynikami w przyszłym sezonie. Wszystkim życzę miłego lata i mówię do zobaczenia w nowym sezonie.

Rozmawiał Maciej Zubek

fot. Maciej Gębacz