Marcio1

PIŁKA NOŻNA. Márcio Manoel Oliveira da Silva Filho w 2018 roku z dalekiej Brazylii trafił do Zakopanego. Dzisiaj stanowi o sile czwartoligowego Lubania Maniowy i w rozmowie z Maciejem Zubkiem dzieli się wrażeniami z pobytu na Podhalu.

Na wstępie opowiedz coś o sobie. Skąd pochodzisz, jak zaczęła się Twoja przygoda z futbolem…

- Pochodzę z Florianópolis, wyspy po południowej stronie kraju. To stolica stanu Santa Catarina. To że zacząłem trenować w piłkę to naturalna kolej rzeczy w naszym kraju. Tam każde dziecko prędzej czy później ma styczność z tą dyscypliną. Ja miałem 5 lat, kiedy wraz z moim starszym bratem zaczęliśmy treningi w klubie Astel. Zaczęliśmy od futsalu. Zresztą to też standard, że mniej więcej do 11 roku życia dzieci w Brazylii grają tylko w hali. Ja w futsal grałem do 14 roku życia, a największym osiągnięciem było wygranie ligi stanu w kategorii u-10. Moim pierwszym klubem na trawie był z kolei Futebol Futuro, ale po powrocie z turnieju w Szwecji, przeniosłem się do Akademii Klubowej Avai Futbole Club. Potem były jeszcze kolejne Akademie São Paulo. W wieku 19 lat podpisałem swój pierwszy zawodowy kontrakt z brazylijskim FC Porto, po roku przeniosłem się do SC Jaragua, a potem obrałem już kurs na Polskę.

Właśnie, jak to się zrodziło w Twojej głowie?

- W Brazylii piłkarze mają ciężko. Niemal na wszystkich szczeblach pojawiają się problemy z pieniędzmi. Opóźnienia od 3 do 6 miesięcy są czymś normalnym. Chciałem więc spróbować czegoś innego. Poznałem Hernaniego, których pochodzi z sąsiedniego miasta i mamy wielu wspólnych znajomych. Zaproponował bym jechał z nim do Polski. Zgodziłem się, mimo że wiele o tym kraju nie wiedziałem. Znałem trochę historii ze szkoły, parę nazwisk piłkarzy i tylko tyle.

I tak trafiłeś do A klasowego Klubu Sportowego Zakopane…

- Tak, ale po drodze była Puszcza Niepołomice. Zagrałem 2 springi. Wydawało mi się, że super w nich wypadłem. Trener był innego zdania, do dzisiaj nie rozumiem dlaczego. Trafiłem do Zakopanego. A klasa nie zaspakajała moich ambicji, ale kończyła mi się wiza turystyczna i gdybym nie zahaczył się do żadnego klubu, musiałbym wracać do Brazylii i pożegnać się z marzeniami o grze w piłkę.

Marcio2

Człowiek z Brazylii nie miał problemów by odnaleźć się w zimowej stolicy naszego kraju?

- Bardziej niż pogoda, doskwierał mi język. Jeżeli nie wiesz co powiedzieć, to ciężko o to by ktoś rozumiał Twój problem. Z czasem dzięki pomocy kolegów było dużo łatwiej. Starałem się też uczyć przez internet i różnego rodzaju aplikacje. Dziś już nie mam problemu by porozumieć się w waszym języku.

W Zakopanem spędziłeś jedną rundę. Zagrałeś w 8 meczach, strzeliłeś 6 goli i pożegnałeś się w nie do końca miłych stosunkach…

- Chciałem grać wyżej. Pojawiła się oferta z Lubania Maniowy. Od samego początku wiedziałem, że chcę z niej skorzystać. IV liga to już dobra odskocznia do czegoś wyżej. Nie wiem do końca dlaczego zaczęły się problemy. Na szczęście w tych trudnych momentach bardzo pomógł mi trener Grzegorz Hajnos.

Zanim jednak zasiliłeś Lubań, przez kilka miesięcy grałeś w Popradzie Rytro….

- I bardzo sobie chwalę ten czas. Zostałem świetnie przyjęty w zespole. Poznałem wielu wspaniałych ludzi, którzy do dzisiaj są moimi przyjaciółmi. Wgraliśmy też ligę i wywalczyliśmy upragniony awans do 4 ligi.

Lubań zaspakaja Twoje ambicje?

- Na ten moment jak najbardziej. Mamy mocny zespół, panuje w nim świetna atmosfera a prowadzi nas trener który z każdym treningiem motywuje nas do bycia lepszym. I właśnie na ciężkiej pracy teraz skupiam się najmocniej, bo wierzę, że ona przyniesie za jakiś czas efekty.

Jak Ci się żyje w Polsce ?

- Bardzo dobrze. Spokojnie. No może lepiej byłoby bez tej zimy, ale powoli już i do tego przywykłem.

Polska kuchnia Ci smakuje?

- Oj bardzo. Jest niesamowita. Uwielbiam wszystkie zupy, a pierogi mógłbym jeść bez końca.

Nie tęsknisz za domem ?

- Jasne że tęsknię. Przede wszystkim za rodziną, ale też za ciepłem i plażą. Podjąłem jednak taką, a nie inną decyzję i nie żałuję.

Ktoś z Twojej rodziny – poza bratem – grał w piłkę?

- Tak. Dziadek Carlos Osmar Pinto był zawodowym piłkarzem. Grał w Figueirense Futebol Clube.

Na kim się wzorujesz na boisku ?

- Cenię sobie szczególnie dwóch piłkarzy. To Ronaldinho Gaucho za jego niesamowite umiejętności i talent i Cristiano Ronaldo za jego ciężką pracę

Ktoś z Twoich kolegów, z którymi w przeszłości trenowałeś, zrobił jakąś znaczącą karierę?

- Walace Souza Silva z którym grałem przez pół roku w Avai wygrał z reprezentacją Brazylii Igrzyska Olimpijskie w 2016 roku, a dzisiaj jest zawodnikiem włoskiego Udinesse.

Rozmawiał Maciej Zubek

marcio3