dziurdzik1

Zapraszamy na drugą część rozmowy Macieja Zubka z członkiem zarządu KH Podhale, Tomaszem Dziurdzikiem. Tematem tej części jest m.in. polityka kadrowa, wynagrodzenia wychowanków, plusy i minusy ostatnich dwóch lat funkcjonowania klubu, a także niepewna przyszłość klubu .

Wielu – w tym ja – mocno krytykowało waszą politykę kadrową opartą na budowaniu zespołu na obcokrajowcach. Teraz z perspektywy czasu uważasz że krytyka była niesłuszna? Uważasz że obrany kierunek był/jest taki jaki być powinien?

- Czy krytyka była słuszna ? W pewnym stopniu tak. Teraz wiem, że za bardzo uwierzyłem w trenera który pod koniec sezonu bardzo stracił w moich oczach. Mam do siebie ogromny żal, przede wszystkim że nie powalczyłem jeszcze mocniej o naszych chłopaków, szczególnie Siutego, Wsółka, a w ostatnich meczach Słowakiewicza czy Mrugałę. Rozmawialiśmy bardzo dużo z pierwszym trenerem jak i z Jarkiem Różańskim. Zależało im na szerokiej ławce przed play off. Było wiadomo, że będą kontuzje. Zresztą problemy ze składem były od samego początku. Zaczęło się od zamieszania z Koluszem i Zapałą. Teraz z perspektywy czasu wiem powinniśmy wszyscy razem inaczej ten problem rozwiązać. Potem było odejścia zawodników z powodów rodzinnych jak Kominek, Arousva. Potem decyzja o końcu kariery Gruszki, Kapicy kontuzja Worwy, później Guzika i moment afery z Wielkiewiczem. Od tego momentu i przyjścia Valentino do zespołu ta drużyną straciła na wartości. Ale to jest tylko moja opinia. Budowanie zespołu, to sztuka. Myślę że trener Barski miał zbyt wysokie ambicje w pierwszym sezonie i zbyt szybko chciał osiągnąć sukces w roli pierwszego trenera. A co do polityki kadrowej to na dzisiaj na prawdę nie ma za wiele możliwości. Idealnie byłoby gdyby Spółka miała pod sobą pierwszoligową drużynę. Można wtedy drugiego trenera w ekstraklasie mieć jako pierwszego w 1 lidze i to on decyduje, które chłopaki mogą trenować z ekstraklasą, ma przegląd który z nich robi postępy i można mu dać szansę grania np w czwarte piątce. Ale tu znów wracamy do pieniędzy, których po prostu w klubie nie ma.

Drużyna oparta na wychowankach to dzisiaj fikcja?

- Nie fikcja, tylko chłodna kalkulacja finansowa i realny obraz naszych możliwości. Miniony sezon zawodnicy kosztowali nas netto: 1 250 000 zł. Poprzedni to około 1 600 000 zł. Różnica wynosi 350 000 zł. Przed sezonem udało nam się porozmawiać praktycznie, ze wszystkim wychowankami. Załóżmy hipotetycznie że mamy taki skład: Dziubiński, Neupauer, Guzik, Sulka, Wielkiewicz, Mrugała, Wsół, Worwa, Kapica B, Kapica D, Bizub, Gruszka, Słowakiewicz, Wronka, Kapica D, Malasiński, Bryniczka, Wajda, Jaśkiewicz, Tomasik, Michalski, Kolusz, Zapała, Siuty, Dutka, Brynkus, Wojdyła, Kamieniecki + Odrobny. Razem 29 zawodników. Idealnie. Nikt nam w lidze nie podskoczy. Tylko, że koszt takiej drużyny to 2 400 000 zł. Ta kwota to nasz cały budżet jaki możemy przeznaczyć na sezon, a tu mówimy tylko wypłatach. Koszt wynagrodzeń zawodników to powinno być maksymalnie 50 procent całego budżetu. A niestety we wcześniejszych sezonach ta proporcja była mocno zachwiana. Niestety nie mamy wpływu na to jak dany przedsiębiorca, który jest w gronie naszych sponsorów, będzie wywiązywał się z danej obietnicy. Przecież jest to ich dobra nieprzymuszona wola, że chcą pomagać i wkładać swoje ciężko zarobione pieniążki. Przed, jak również w trakcie sezonu, każdy że sponsorów może nagle się wycofać ze względu np. na mniejszy dochód, na to że zmieniła się koniunktura na rynku, potrzebowali zainwestować w firmę dodatkowe pieniądze. I okazuje że nagle podczas sezonu znika z budżetu kwota - załóżmy 400 000 zł. I co teraz? Trzeba przekazać zawodnikom, że obcinamy kontrakty o 20 procent. Wiemy, że na pewno się zgodzą, bo czy ktoś z nas by się zgodził ? Wątpię. Z drugiej strony co my jako zarząd mamy robić w takiej sytuacji? Przypierać do muru sponsora? Szantażować, że podamy publicznie zaległą w stosunku do umowy kwotę ? Ok, można i tak, ale pomyślmy sobie jak reszta sponsorów na to by zareagowała. Nasze środowisko jest małe, każdy by się dowiedział że szkalujemy dobre imię firmy x i następny sezon trzy razy by się zastanowił czy pomagać klubowi bo może go spotkać podobny los.

Wydaje mi się, że można było taniej zbudować drużynę, której trzon stanowiliby nowotarżanie….

- Tak, tak, pamiętam skład, który za pośrednictwem mediów społecznościowych podałeś: Odrobny, Kapica B, Bizub, Dutka, Kolusz, Gruszka, Dziubiński, Guzik, Różański, Sulka, Wielkiewicz, Neupaer, Mrugała, Wsół, Siuty, Kapica D, Worwa, Wojdyła, Żurawski, Kapica J,Słowakiewicz, Malasinski młody. To by nas kosztowało około 1 270 000 zł. Tylko że to jest 22 zawodników. Jeszcze czterech trzeba by było jeszcze dobrać przynajmniej na pół sezonu. Dołożymy więc to 100 000 zł. I może faktycznie trzeba było iść w tym kierunku, tylko szkoda że nikt z byłych zawodników, trenerów, olimpijczyków nie doradził nam, nie przyszedł do klubu i powiedział chłopaki stop nie tędy droga, musicie inaczej to budować, pomożemy wam, doradzimy, pokażemy wam jak prowadzić klub, razem będziemy szukać rozwiązań, sponsorów. Nasi Olimpijczyc to bardzo rozpoznawalna marka. Im jest łatwiej niż nam rozmawiać z nowotarskimi firmami, szczególnie z tymi z tradycjami gdzie wszyscy dobrze się znają i szanują między sobą. Jaki to byłby krok milowy w tym klubie, gdyby wszyscy razem zaczęli ciągnąć ten wózek. Przecież np. byli zawodnicy, którzy grali w Podhalu powinni sami od siebie skrzyknąć się i pomóc młodym zawodnikom. Nie mówię o pierwszej drużynie, ale o grupach młodzieżowych. Fajnym pomysłem byłoby np. założyć fundację w myśl hasła WSPIERAM SWOICH NASTĘPCÓW. Większość z nich ma przecież dobrze prosperujące firmy, pracuje i myślę że bezproblemu byliby w stanie przeznaczyc np. 50 zł miesięcznie i tym samym zainwestować np. w trenera wyższej półki do pracy z młodzieżą lub z prawdziwego zdarzenia trenera koordynatora. Pomysłów i rozwiązań jest mnóstwo, tylko czas płynie nieubłaganie, a ludzi którzy czują ten hokej w sercu jest coraz mniej.

Wychowankowie przesadzają z żądaniami finansowymi?

- Czy przesadzają? Po części ich rozumiem. Każdy z nas chciałby jak najwięcej zarabiać. Nie dziwię się zawodnikom, że też chcą mieć dobre pieniądze za swoją pracę. Przecież żywot zarabiającego sportowca to wiek maksymalnie 40 lat, chociaż wiadomo zdarzają się wyjątki. Powinni mieć dobre ubezpieczenie, opiekę lekarską, a tu wcale tak nie jest. Ubezpieczenie minimalne, bo nie ma pieniędzy, lekarz w klubie tylko na meczu. O konsekwencjach tego przekonaliśmy się w tym sezonie. Mówię chociażby o sytuacji z Kubą Worwą. Złapał kontuzje na początku sezonu. Z minimalnego ubezpieczania czekałby na operacje 3 lub 4 miesiące, a może i dłużej. A odwlekanie tego w czasie tylko komplikowałby sytuacje z jego zdrowiem i oddalało perspektywę powrotu do gry. A to przecież młody chłopak, nasz wychowanek i przyszłość tego klubu. Prywatnie taka operacja i późniejsza rehabilitacja to 15 000 zł. Jako klub nie byliśmy w stanie tego sfinansować. Wpadliśmy więc na pomysł – w drodze na mecz do Torunia – że zorganizujemy zrzutkę.pl. Wielu to skytykowało, dla nas samych też nie był to powód do chwały, ale cel osiągnęliśmy. W 3 dni zebraliśmy potrzebną kwotę. Wszystkim, którzy się do tego przyczynili bardzo dziękuję. Tylko, że tak nie powinno być. Pozostaje się modlić przed każdym następnym meczem czy treningiem urazy omijały naszych zawodników. Aby grać w hokeja zawodnik potrzebuje snu, odpoczynku i myślenia tylko o hokeju. Gdyby była stabilność finansową, na pewno zawodnicy byli by spokojniejsi o swój byt i przyszłość. Wtedy śmiało można byłoby podpisywać 3 letnie kontrakty. A dzisiaj? Oni myślą czy będą mieć następną wypłatę, a my się spinamy skąd na nią wziąć. Przychodzi końcem sezonu młody Fabian Kapica. Powinien dostać przynajmniej nowy kij, a nas po prostu nie stać. Sytuacja sprzed Pucharu Polski. Kierownik mi zgłasza miesiąc przed że Seed ma problem bo ma pęknięcie na łyżwie. Jadę do Tempischa aby złożyć reklamację i co się okazuje ? Muszę łyżwę zostawić na 3 tygodnie. Co robię ? Biorę z powrotem ponieważ nie mamy na stanie dwóch par dla każdego zawodnika. Jason gra i trenuje w tej pękniętej. Tydzień przed Pucharem przez tę łyżwę na treningu doznaje kontuzji i wypada nam podstawowy obrońcy. W dodatku w tym czasie mamy zablokowane konto prze urząd skarbowy. Tak, tak też niestety się w klubie zdarza, więc nawet gdyby były środki na koncie to i tak ich nie wypłacimy i w efekcie kupić nowych łyżew dla Seed nie możemy. Ale mamy lepszy pomysł. Guzik ma kontuzje, jeszcze z miesiąc nie zagra, a rozmiar i model pasuje. Dajemy jego łyżwy Jasonowi. Super rozwiązanie, no pełny w "cudzysłowie" profesjonalizm. Idziemy tym tokiem myślenia i za miesiąc może nazbieramy na łyżwy dla Guzika, chociaż to nic pewnego. Przykładów można by było podać jeszcze kilka. Tylko po co w tym miejscu o nich wszystkich mówić. Myślę, że te które przytoczyłem pokazują wyraźnie, że jesteśmy w d...e.

tdzidzik5

Jesteś coś z czego jesteś zadowolony?

- Przede wszystkim w końcu wiemy co i komu jesteśmy dłużni. Wyprostowaliśmy wszystkie zaległości z poprzednich lat. Jakie było zdziwienie niektórych przedsiębiorców że dzwonimy i chcemy uregulować płatność, o której oni już zapomnieli. Podpisaliśmy umowę o współpracy z panem Tomkiem Wieczorkiem, byłym sekretarzem PZN, który podjął się przygotowania strategi rozwoju i odbudowy nowotarskiego hokeja, jak również pozyskania sponsorów i przygotowania klubu do współpracy ze sponsorem głównym. Mocno nagłośniona akcja sprzedaży karnetów przyniosła w porównaniu z poprzednim sezon wzrost o ponad 100 procent. Sprzedaliśmy ich 280 sztuk. Do klubu trafiło 75 tysięcy złotych. To też rozbudziło nasze marzenie. Gdyby w przyszłości udało się np. sprzedać tych karnetów 1500 to mielibyśmy ¼ budżetu z głowy. Rozbudowaliśmy nasz klub stu. Udało się to  głównie dzięki zaangażowaniu Sebastiana Marszałka. W pewnym momencie mieliśmy tam czynnych członków aż 70. Gdyby udało się "dobić" do stu, to byłoby to następne 120 000 do kasy klubu. Dobrym pomysłem było zapraszanie na mecze uczniów szkół podstawowych i rozdawanie darmowych biletów. Chodziło nam o pozyskanie nowego kibica, a i może przyszłego wychowanka. Pomysł wypalił, pomogli kibicie, którzy fundowali np. autobus dla dzieciaków. Super do tematu podeszli dyrektorzy i nauczyciele poszczególnych szkół. Czasami na meczu były komplety z 4 szkół czyli 200 kibiców. Łącznie udało nam się zaprosić ponad 60 szkół. Maluszek w barwach Podhala który, naprawdę zrobił furorę, pod względem reklamy i promocji i hokeja i miasta. Dzięki społecznym zaangażowaniu stworzyliśmy przed sezonem film promocyjny o klubie, który w internecie do tej pory obejrzał około 48 tys. widzów. Do szatni zafundowałem z małżonką saunę, beczkę do kąpieli i nowe rowerki do treningów. Zawodnicy po każdym meczu u siebie zaczęli dostawać od naszej restauracji ciepły posiłek, a w dniu wyjazdu prowiant na drogę. Bardzo dużym sukcesem moim i Marcina było pozyskanie jako, trenera, sponsora - i teraz mogę śmiało powiedzieć - również przyjaciela pana Pawła Bargieła, który udostępnił siłownię Fitness Faktory, zakupił stroje dla całej drużyny, odżywki, nadzorował proces treningowy jak również pomagał po kontuzjach w dojściu do formy zawodnikom. Gdyby przyszło nam za to wszystko zapłacić to kosztowałoby to nas około 50 000 zł i to tak z przymrużeniem oka. Oczywiście w ramach współpracy udostępniliśmy miejsca reklamowe dla jego firmy, ale podobnie to funkcjonuje w formie barteru z firmami OSHEE, JPA czy restauracjami. Sukcesem okazała się także organizacja pierwszego Balu Kibica w restauracji Skalny Dworek, dzięki gościnności państwa Łukaszczyków, a także osób i firm które pomogły go zorganizować. Myślę też że organizacja spotkań play-off – jak na nasze możliwości – była najlepsza w całej lidze.

A coś szczególnie spędza Ci sen z powiek?

- Oj, jest bardzo wiele takich rzeczy. Na przykład ciągły brak sprzętu. To była po porostu katastrofa. Bez pomocy takich ludzi jak dwaj nasi kierownicy Wojtek i Maciek, byśmy sobie z tym problemem nie poradzili. Tylko dzięki takim ludziom hokej w Nowym Targu ma szanse przetrwać. Wielokrotnie zdarzało się, że kije przyjeżdżały na godzinę przed meczem. Jak nie były zapłacone trzeba było zasuwać na Śląsk i zastawiać własne pieniądze. Na sezon potrzebujemy około 270 sztuk, a średnia cena za sztukę to 900 zł brutto, co daje to kwotę 243 000 zł. Do tego 27 par łyżew, średnio 2900 zł/szt czyli razem 78 300. Łącznie kosztowo to nas 321 300 zł, nie licząc innego sprzętu. To nas przerastało. Ucierpiał na tym m.in. nasz trzeci bramkarz Paweł Bizub, który przecież był pełnoprawnym członkiem zespołu, a przez cały sezon nie byliśmy w stanie kupić mu nowego sprzętu. Takim ludziom i firmom jak Tempisch - Sławek Wieloch, Ccm Jakub Fusiński, Warrior - panowie Tokarzowie, Maciek Kmiecik Warrior , chcę podziękować za wszystko i przeprosić za nie terminowość, przeciąganie płatności. Teraz znów mamy część płatności zaległych w tych firmach i musimy ich prosić o cierpliwość. Podobna sytuację mamy z firmą transportową pana Henryka Zbeli, jak również ochroniarska pan Michała Scąbra. Zostają również mniejsze płatności, typu mieszkania, szpital, księgowość. I najważniejsze dwa zobowiązania: w stosunku do zawodników za końcówkę sezonu i do Urzędu Skarbowego.

Jak Twoim zdaniem sytuacja z pandemią koronowirsa i nabierającym na sile kryzysem gospodarczym wpłynie na przyszłość nowotarskiego, ale tez całego polskiego hokeja?

- Nie tylko dla hokeja, ale dla całego sportu to gwóźdź do trumny. Która firma po wszystkim wyłoży środki na sport? Każdy będzie ratował siebie i swoją firmę. Ja już to robię z małżonką w swojej firmie. Ograniczamy wszystko do minimum, a i tak żyjemy wielka niewiadomą. Jeżeli samorządy odgórnie dostaną przykaz ratowania firm i np obcięcia środków na sport zawodowy, spółki skarbu państwa podobnie to nie ma hokeja w Polsce w przyszłym sezonie. Może jedynie Cracovię będzie stać na drużynę. Kocham hokej i poświęciłem mu część swojego życia jako kibic i człowiek, który chciał i chce pomagać temu klubowi. Mam nadzieję że czarny scenariusz się nie sprawdzi i Szarotki nie znikną z polskich lodowisk. Ja z Marcinem nie jesteśmy w stanie w tej chwili dołożyć już ani złotówki. W tym sezonie aby grać włożyliśmy 320.000 zł. s swoich pieniędzy i pożyczyliśmy od znajomych 380 000 zł. To jest kosmiczna suma 700 000 zł. Jeżeli - nie daj Boże klub padnie - nie odzyskamy ani złotówki, a jeszcze jako zarząd będziemy odpowiadać finansowo za zaległości, które nie powstały za naszych rządów, tylko dostaliśmy je w spadku po przednikach. Szczerze, gdyby klub był na zero przed zeszłym sezonem to przy polityce którą obraliśmy i środkach które włożyliśmy, dzisiaj było by na koncie 250 000 tys zł, a tak są w dalszym ciągu problemy i kłopoty. Pragnę podziękować wszystkim którzy nam pomagali w klubie przez te dwa sezony, szczególnie podczas meczy, pracując za darmo. Życzę wszystkim kibicom, partnerom i sponsorom jak również przyjaciołom klubu zdrowia, i abyśmy przetrwali ten ciężki okres, i wspólnie spotkali się na lodowisku podczas meczu w przyszłym sezonie. Jeszcze jak mam głos to chcę podziękować też szczególnie moim przyjaciołom Monice i Krzyskowi Koza, Joanie i Staszkowi Wolskiemu, Panu Kazkowi Wolskiemu. To dzięki takim osoba ten klub jeszcze dryfuje.

Rozmawiał Maciej Zubek