aaa pod po polon

HOKEJ. Nie tak miał wyglądać koniec sezonu hokejowego w Nowym Targu. Zamiast upragnionego i wyczekiwanego przez wszystkich awansu do ekstraklasy, po raz kolejny na przestrzeni 12 miesięcy przyszło nowotarskiemu środowisku hokejowemu poczuć gorzki smak porażki.

Przegrana finałowa rywalizacja z bytomską Polonią zostawiła po sobie ogromny żal, smutek i niedowierzanie. Olbrzymie nadzieję, podparte i spotęgowane świetnymi wynikami „Szarotek" w sezonie zasadniczym brutalnie zweryfikował play-off. Dziś trwa rozpamiętywanie, analiza i szukanie przyczyn niepowodzenia.

Oczywiście, że niedosyt jest olbrzymi. Szukanie winnych i gdybanie co by było gdyby, mija się jednak z sensem. Było, minęło. Przegraliśmy na lodzie. To jest sport. Polonia okazała się minimalnie lepsza i jakoś musimy się z tym pogodzić. Może zabrakło szczęścia, może umiejętności, może doświadczenia, a może wszystkiego po trochu. Nie można obwiniać za wszystko trenera. On jest w boksie, a zawodnicy na lodzie. Chłopaki starali się, walczyli, ale to młody zespół i na pewno stawka jaka towarzyszyła meczom z Polonią w jakiś sposób paraliżowała ich poczynania. Nagonka w żaden sposób im nie pomoże. Sam po sobie wiem, że człowiek najbardziej wewnątrz siebie przeżywa porażkę – przekonuje ekspert hokejowy Marek Batkiewicz, który uważa, że teraz potrzeba w klubie przede wszystkim „chłodnych" głów.

Emocje i nerwy są zawsze złym doradcą. Trzeba przede wszystkim wyciągnąć wnioski i czekać na rozwój sytuacji. Jeżeli ruszy w naszym kraju open liga, to trzeba zrobić wszystko aby spełnić warunki uczestnictwa w niej, a jeżeli nie dojdzie do niej, to musimy zbudować drużynę, która w przyszłym sezonie ponownie będzie liczyć się w walce o awans. W tym sezonie było bardzo blisko, ale czegoś zabrakło. Na pewno o żadnej rewolucji mowy być nie może, ale potrzeba tej młodej drużynie wzmocnień. Przede wszystkim trzeba jednak nabrać optymizmu, zakasać rękawy i wziąć się do pracy – dodaje świetny przed laty bramkarz „Szarotek".

Brak awansu do ekstraklasy oddalił po raz kolejny perspektywę powrotu do Nowego Targu wychowanków rozsianych dziś niemal po całej Polsce. Większość z nich decyduje o obliczu innych polskich klubów.

Na pewno człowiek, chciałby wrócić i pomóc klubowi w którym się wychował, ale dopóki sił starcza i zdrowie dopisuje, dopóty chciałoby się rywalizować jednak na tym najwyższym krajowym poziomie. Co nie znaczy, że gra w pierwszej lidze, jakoś uwłaczała by mojej osobie. Poczekam na rozwój sytuacji, spotkam się z władzami klubui będziemy rozmawiać. Na razie za wcześnie na jakiekolwiek deklarację – podkreśla wieloletni kapitan Podhala, obecnie zawodnik Aksam Unii Oświęcim Jarosław Różański.