aaa pluu final

UNIHOKEJ. W najbliższą niedzielę rozpoczyna się finałowa rywalizacja w Podhalańskiej Lidze Unihokeja. Podobnie jak przed rokiem sprawę mistrzostwa rozstrzygną między sobą zespoły Black Shadows oraz Chupacabras.

Ci pierwsi - broniący tytułu - w półfinale nie bez problemów rozprawili się z najsłabszym w sezonie zasadniczym zespołem STS Nowy Sącz. Po remisie w pierwszym meczu 9:9 w drugim Black Shadows zwyciężyli 13:10.

- Zagraliśmy dwa różne mecze. Cieszymy sie z awansu do finału jednak nasza gra zwłaszcza w drugich połowach obu tych półfinałowych pojedynków pozostawia wiele do życzenia. Być może wpływ miał na to miał fakt że zarówno w pierwszym jak i w drugim meczu po pierwszych połowach wysoko prowadziliśmy. To trochę uśpiło naszą czujność i mecze nam się komplikowały. Szacunek należy się naszym rywalom, za to, że przy wysokim naszym prowadzeniu potrafili się zmobilizować i stworzyć emocjonujące mecze. Teraz skupiamy sie juz na finale i pracujemy nad tym żeby błędy z półfinałów sie nie powtórzyły - zapewnia gracz BS Rafał Sulka.

Jeszcze większe kłopoty z awansem do finału mieli gracze Chupacabras, którzy w półfinale zagrali z Watahą. Tu decydująca okazała się zaliczka z pierwszego meczu, wygranego przez Chupacabras 8:5. W rewanżu co prawda górą była Wataha, ale jej wygrana różnicą jednego gola (5:4) nie wystarczała do awansu.

- Nie było łatwo, ale najważniejsze, że osiągnęliśmy założony przed sezonem cel, jakim była gra w finale. Po dobrym pierwszym półfinałowym meczu, w drugim z początku rywale wylali na nas przysłowiowy kubeł zimnej wody. Po ledwie kilku minutach od rozpoczęcia przegrywaliśmy już 0:3. Na szczęście w porę się obudziliśmy. Finał zapowiada się ciekawie. Do naszego składu wraca większość kontuzjowanych lub nieobecnych z innych powodów chłopaków. Motywacji nam nie zabraknie. W sezonie zasadniczym ani razu nie udało się nam pokonać Black Shadows. Nadarza się więc okazja do rewanżu - twierdzi gracz Chupacabras Paweł Książkiewicz.

Mistrzem tegorocznej edycji PLU zostanie a drużyna, która wygra dwa mecze. Faworyta finałowej rywalizacji trudno wskazać. W szeregach obu drużyn są gracze mający za sobą spory dorobek występów z reprezentacją Polski na najważniejszych imprezach międzynarodowych.

Nie podejmę się wskazania mistrza przed finałem. Play-off potwierdził, że wyniki z sezonu zasadniczego nijak przekładają się na decydującą fazę. Szansę w finale oceniam więc 50 na 50. Oba zespoły znają się bardzo dobrze i mają też sporo sobie do udowodnienia. W moim odczuciu finał rozstrzygnie się na dystansie trzech meczów. Zadecyduje dyspozycja dnia. Jednego czego jestem pewny to tego, że pojedynki stać będą na wysokim poziomie sportowym i emocjonalnym – uważa organizator rozgrywek, prezes TKKF Gorce Nowy Targ Grzegorz Wrona.

Początek pierwszego, niedzielnego meczu w hali Gorce, zaplanowano na godzinę 20.