aaa zakopaaa

PIŁKA NOŻNA. Trawa fatalna seria w rozgrywkach grupy wschodniej IV ligi, piłkarz KS Zakopanego. Podopieczni Jakuba Jeziorskiego przegrali trzeci mecz z rzędu i to po raz kolejny w dotkliwych rozmiarach. Tym razem na boisku COS ulegli 2:5, niżej notowanej drużynie Orkana Szczyrzyc.

Zakopiańczycy zaczęli mecz całkiem nieźle. Do momentu straty bramki, czyli do 25 min to oni posiadali inicjatywę. Mogli nawet prowadzić, ale w 18 min Stępień w dobrej sytuacji uderzył nad poprzeczką, a po chwili po rzucie rożnym groźnie główkował Drobny. Niestety praktycznie pierwsza składana akcja gości od razu zakończyła się golem, a po chwili było już 0:2. W dodatku w 43 min z boiska wyleciał po drugiej żółtej kartce Dudzik i od tego momentu gospodarze mieli na boisku o jednego zawodnika mniej. Mimo osłabienia i dodatkowo jeszcze straty trzeciego gola na początku drugiej odsłony, zakopiańczycy walczyli ambitnie i po dwóch trafieniach w odstępie 12 minut „złapali" kontakt z rywalem. Byli bliscy i wyrównania, nie wykorzystali jednak kilku szans, a w 74 min czwarty gol dla gości sprawił, że z gospodarzy „uszło" powietrze.

- Strasznie niefartowanie ten mecz się dla nas ułożył. Pierwszego gola straciliśmy w momencie gdy pomoc medyczna udzielana była naszemu stoperowi Pękali, który wygląda na to, że złapał bardzo poważną kontuzję. W moim odczuciu w tej sytuacji rywal był na pozycji spalonej. Źle zareagowaliśmy po stracie bramki. Byliśmy za mało agresywni, czego konsekwencją była strata drugiej bramki. Potem w dodatku po nieprzemyślanym zachowaniu Dudzika musieliśmy grać w osłabieniu.  W przerwie mobilizowałem zespół. Nie mieliśmy nic do stracenia. Zagraliśmy zdecydowanie lepiej. Co prawda znów w moim odczuciu straciliśmy bramkę po spalonym, ale w kolejnych fragmentach zdecydowanie zdominowaliśmy wydarzenia na boisku. Doprowadziliśmy do stanu 2:3. Mieliśmy kilka świetnych okazji na gola wyrównującego. Brakowało jednak precyzji. Jest mi bardzo przykro, że tak źle zaczęliśmy tę wiosnę. Sam jesem mocno przygnębiony. Nie poddam się jednak - ocenił trener KSZ Jakub Jeziorski 

KS Zakopane – Orkan Szczyrzyc 2:5 (0:2)
0:1 Limanówka 25, 0:2 Nowak 30, 0:3 Tybor 52, 1:3 Stępień 56, 2:3 Frasunek 68 z karnego, 2:4 Dutka 74, 2:5 Dutka 90. Sędziował Radosław Wilk z Krakowa. Żółte kartki: Dudzik, Wesołowski - Dutka. Czerwona: Dudzik (43 za drugą żółtą). Widzów: 100
KSZ: Pyskaty – Floryn, Pękala (38 Gromczak), Drobny, Babicz – Dudzik, Stępień, Frasunek, Leniewicz (46 Wszołek) – Król (57 Drabik), Wesołowski.
Orkan: Piwowarczyk – Gargas, Boczoń, Trybuła, Barzyk (89 Rusin) – Weroba, Limanówka (60 Kurczab), Nowak (78 Ryś), Cyganek – Tybor, Dutka.

Jak padły bramki?
0:1 25 min – szybka, składna akcja gości. Zainicjował ją Cyganek, który podał na prawo do Dutki, ten dograł piłkę wzdłuż linii bramkowej i Limanówce pozostało trafić do pustej bramki
0:2 30 min – Barzyk przechwytuje piłkę w środku pola, podaje prostopadle do Nowaka, ten mimo asysty Floryna, wychodzi sam na sam z Pyskatym i pewnie go ogrywa
0:3 52 min – strzał Dutki broni Pyskaty, ale wobec dobitki Tybora jest już bezradny
1:3 56 min – Wszołek wrzuca z autu, piłkę głową podbija Wesołowski, a do bramki – także głową – kieruje ją Stępień.
2:3 68 min – Drabik faulowany w polu karnym i Frasunek pewnie wykorzystuje „jedenastkę"
2:4 74 min – łatwa strata piłki przez gospodarzy w środku pola, podanie Cygana z prawej strony i Dutka na wślizgu pakuje futbolówkę do siatki
2:5 90 min – Dutka strzałem z bliska ustala wynik meczu.