aa podh-jorda

PIŁKA NOŻNA V liga. W 24 kolejce spotkań czwarte z rzędu zwycięstwo odnieśli piłkarze NKP Podhala Nowy Targ, którzy w derbowym starciu dwóch podhalańskich drużyn pokonali w Jordanowie gospodarzy 2:1. Fatalnie spisali się w tej serii pojedynków gracze Szaflar. Mocno przetrzebiona kadrowo drużyna Marka Majki uległa aż 2:5 Popradowi Rytro.

LKS Szaflary – Poprad Rytro 2:5 (1:1)
0:1 Łękawski 45, 1:1 Olendzki 45, 2:1 Hajnos 46, 2:2 Łękawski 48, 2:3 Poczkajski 53, 2:4 Poczkajski 60 z karnego, 2:5 Poczkajski 65. Sędziował: Krzysztof Moroń z Gorlic. Żółte kartki: Hajnos, P. Kamiński – J. Długosz. Czerwona: Hajnos (84 za drugą żółtą). Widzów: 150
Szaflary: Cisoń – Hajnos, Kułach, Jarząbek, Potoczak, Szulc, Kuranda, P. Kamiński, Marek, Olendzki (60 Szczepaniec), Maciaś.
Poprad: Wróbel – Łękawski, Klag, Starski, P. Długosz, J. Długosz (68 Tomasiak), Zontek (80 Pawlik), Dziedzina, Duda, Filip (75 Klóska), Poczkajski.

W 5 min po strzale Kurandy, jeden z zawodników Popradu wybił piłkę niemal z linii bramkowej. Potem długo nie działo się nic ciekawego, aż do 45 minuty gry, kiedy w ciągu 30 sekund padły dwa gole. Najpierw prowadzenie gościom dał strzałem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Łękawski, ale zaraz po tym błąd obrońców i bramkarza Popradu wykorzystał Olendzki. Worek z bramkami rozwiązał się po przerwie. Tuż po wznowniu gry na 2:1 gola zdobył Hajnos, który skutecznie „zamknął" centrę P. Kamińskiego. Minęły dwie minuty i zrobiło się 2:2 po tym jak Łękawski skorzystał z prezentu graczy z Szaflar. Przyjezdni poszli za ciosem i w 53 min gry objęli prowadzenie. Po kolejnej stracie piłki pod swoją bramką, ta trafiła do Poczkajskiego, który z bliska dopełnił formalności. Ten sam zawodnik był autorem dwóch kolejnych trafień. W 60 min wykorzystał rzut karny podyktowany za faul bramkarza gospodarzy, a w 65 min popisał się skuteczną dobitką strzału, po którym piłka odbiła się od słupka. W końcówce meczu gospodarzy osłabił Hajnos, który zobaczył drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę.

- Nie mamy kim straszyć. Zmagamy się z dużymi problemami kadrowymi. Mimo wszystko wcale tego meczu nie musieliśmy przegrać. Przy 0:0 mieliśmy kilka znakomitych okazji. Zabrakło wykończenia. Kosztowne były za to błędy naszej obrony i bramkarza – ocenił trener Szaflar Marek Majka.

Jordan Jordanów – NKP Podhale Nowy Targ 1:2 (0:2)
0:1 Gołuchowski 8, 0:2 K. Dudek 18, 1:2 G. Tyrpa 46. Sędziował Łukasz Witek z Gorlic. Żółte kartki: Romaniak, Lipka, Pietrzak – Świętek, Gołuchowski, Wąsik.
Jordan: Matejko – Kulka (80 Pietrzak), Hodana, Wójtowicz, Czubin (27 F. Tyrpa), Romaniak (65 Lipka), Wróbel, Ferek, Sewioło, Rączka (40 G. Tyrpa)
Podhale: Kowalczuk – D. Żółtek, W. Żółtek, Sewielski, Dziurdzik – K. Dudek, Gardoń, Świętek, Misiura (46 Wąsik) – Gołuchowski, (46 Ślusarek), A. Dudek (60 Czapp).

Nowotarżanie świetnie zaczęli spotkanie. Już w 8 min gry D. Żółtek wrzucił piłkę za plecy obrońców Jordana, dobiegł do niej Gołuchowski i w sytuacji sam na sam z Matejkiem przelobował go. W 18 min zrobiło się 0:2. Tym razem po rzucie wolnym wykonywanym przez Gardonia z okolic linii środkowej, K. Dudek świetnie przyjął piłkę, minął rywala wbiegł w pole karne i strzałem w dalszy róg umieścił piłkę w siatce. Po przerwie Jordan ruszył do odrabiania strat i już w jednej ze swoich pierwszych akcji w tej części gry zdobył gola kontaktowego. Po dośrodkowaniu w pole karne, G. Tyrpa ubiegł Kowalczuka i posłał piłkę do pustej bramki. Do 60 minuty trwał napór gospodarzy, z którego jednak niewiele wynikało. Jordan miało sporo stałych fragmentów gry, ale żadnego z nich nie zamienił na gola. Za to w ostatnich 20 minutach to goście mieli dwie bardzo dobre sytuację, ale zarówno Świętek w 64 min jak i Czapp w 69 min nie potrafili pokonać w sytuacji jeden na jeden Matejkę. Do końcowego gwizdka arbitra wynik już nie uległ zmianie.

- Jesteśmy w fatalnych nastrojach. Zawiedli mnie przede wszystkim młodzi zawodnicy, na których bardzo liczyłem. Swoje im po meczu powiedziałem i mają nad czym rozmyślać. Mimo wszystko uważam, że wynikiem sprawiedliwym byłby w tym spotkaniu remis – stwierdził trener Jordana Marek Hodana.

- Pierwsza połowa koncertowa w naszym wykonaniu. Drugi gol padł według schematu jaki mamy wypracowany. To cieszy. Prowadząc 0:2 kontrolowaliśmy przebieg meczu. Co prawda przespaliśmy pierwsze 15 minut gry drugiej połowy, ale po korektach ustawienia już nasza gra uległa zmianie. Mogliśmy się pokusić o wyższe rozmiary zwycięstwa. Tak naprawdę w moim przekonaniu porażka 1:2 to dla gospodarzy najmniejszy wymiar kary. Niestety wygraną okupiliśmy kontuzją Kowalczuka, który z urazem kolana wylądował w szpitalu – podsumował trener NKP Krzysztof Leśniakiewicz.