konserwat19NOWY TARG. Ks. prof. Stanisław Gulak – rektor Podhalańskiej Wyższej - i burmistrz Nowego Targu Grzegorz Watycha przed świętami pojechali do Krakowa, by spotkać się z nową panią konserwator zabytków szczebla wojewódzkiego, Moniką Bogdanowską. I ks. rektor, i burmistrz – zaniepokojeni przedłużającymi się uzgodnieniami z kierownikiem nowotarskiej Delegatury konserwatorskiego urzędu – dążą do przyspieszenia tych procedur. Brak porozumienia może bowiem opóźnić rozpoczęcie prac.

Przedmiotem rozmowy stał się przede wszystkim ważny i dla uczelni, i dla miasta, projekt rozbudowy i przebudowy obiektu starego szpitala, zwłaszcza w części dotyczącej wnętrza ponad stuletniego budynku.

- Chodzi o to, żeby konserwator dopuścił możliwość wprowadzenia nieco nowoczesności do wnętrza, gdyż budynek ten zmienia swoją funkcję z leczniczej na edukacyjną - wyjaśnia burmistrz. - Staraliśmy się wytłumaczyć, na czym polegają prace remontowe i że istotna jest kwestia czasu, ponieważ uczelnia ma przyznane środki dotacyjne z ministerstwa i trzeba je wykorzystać, a czas działa na naszą niekorzyść.    

Do pośpiechu zmusza i fakt, że wszystkie podmioty inwestorskie – tak  uczelnia, jak i miasto – doświadczają skutków wzrostu kosztów wszelkich budowlanych prac. Tymczasem wysokość dotacji już się nie zmieni.

- Zarówno w przypadku tej inwestycji, jak i innych, wszelkie przeciąganie uzgodnień, upieranie się przy zachowaniu detali, które nie mają znaczenia z punktu widzenia wartości konserwatorskiej, opóźnia całą inwestycję i generuje niepotrzebne koszty - argumentuje gospodarz miasta.

Dokumentacja projektowa rozbudowy i przebudowy starego szpitala jest opracowana i uczelnia dołożyła wielu starań, by odtworzyć i wyeksponować elewację jednego z niewielu w mieście tak okazałych, ponad stuletnich obiektów. Taki priorytet wyznacza też miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Wnętrze jednak trzeba dostosować i do nowej funkcji, i do obowiązujących przepisów bezpieczeństwa pożarowego, parametrów technicznych dróg ewakuacyjnych, klatek schodowych, przejść, także dostępności dla osób niepełnosprawnych. Jak to często bywa, diabeł tkwi w szczegółach. Uczelnia nie uzyskała uzgodnienia dla projektu, stając przed wymogiem odtworzenia starych drzwi, które tak naprawdę nie istnieją, wskutek tego, że budynek przez lata stał pusty i wszelkie wyposażenie, włącznie ze skrzydłami drzwiowymi, zostało rozebrane, rozkradzione, zniszczone. Dziś nawet nie bardzo wiadomo, jak należałoby to odtwarzać. 

Ze społecznego punktu widzenia najistotniejsze jest tymczasem, by obiekt przestał straszyć i przestał być potencjalnym zagrożeniem, a jak najszybciej zaczął pełnić nową rolę.

Ks. rektor i burmistrz wykorzystali czas spotkania, by pokazać pani konserwator projekt przebudowy i rozbudowy, objaśnić jego założenia. A jaki był efekt?

 - Uzyskaliśmy od pani konserwator zapewnienie, że odbędzie się spotkanie i rozmowa z kierownikiem Delegatury w Nowym Targu, żeby przedyskutować ten temat, bo na razie uznaniowa decyzja konserwatora stawia przeszkodę w postaci wymogu zachowania drzwi wewnętrznych, barierki wewnątrz - mówi burmistrz.

Tymczasem elementy te powstały w wyniku przebudowy i rozbudowy i nie mają wartości zabytkowej. Aktualne przepisy i wymogi techniczne oraz wymogi bezpieczeństwa wymuszają zresztą zastosowanie zupełnie innych.

Projekt przebudowy starego szpitala to oczywiście nie jedyny punkt sporny w kontaktach samorządu i uczelni z szefem nowotarskiej Delegatury konserwatorskich służb. Problemy z uzgodnieniem obejmują także lokalizację planowanego Centrum Sportów Lodowych oraz prowadzenie przez MPEC ciągów ciepłowniczych. Podczas pierwszej, krótkiej rozmowy udało się jedynie zasygnalizować te tematy. 

 - Natomiast przedstawiłem nasze perypetie związane z tym, że odmowa wydania uzgodnień przez kierownika Delegatury w Nowym Targu jest uchylana przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego, a przy ponownym podejściu do uzgodnienia miejscowego planu kierownik znowu odmawia zastosowania się do wytycznych ministra - zaznacza burmistrz. - Jest to dla nas sytuacja niezrozumiała i poskarżyłem się na takie postępowanie – już z powodów stricte formalnych, prawnych. My, jako urząd, nie mamy możliwości uznaniowego traktowania przepisów, dla nas one są jasne. I chcemy, żeby kierownik Delegatury również stosował się do wytycznych, które otrzymuje od swojego organu wyższej instancji.

By przedyskutować sporne kwestie na miejscu, szef Delegatury, Paweł Dziuban, wyraził chęć uczestniczenia w merytorycznej komisji Rady. Burmistrz wysłał mu już oficjalne zaproszenie na spotkanie w dogodnym dla niego terminie.

Fot. Anna Szopińska