a unihokej 2

UNIHOKEJ. Żeńskie derby unihokeja jakie w weekend rozegrano w Nowym Targu dostarczyły dużych emocji. Miały dosyć niecodzienny przebieg. Ich scenariusz zmieniał się w ciągu 60 minut gry wielokrotnie. Potwierdziło się iż kobieta zmienną jest.

Po kwadransie pierwszego pojedynku zanosiło się na sporego kalibru niespodziankę. Niżej notowane zawodniczki Szarotki prowadziły bowiem po tym okresie aż 5:0 (!). Taki rezultat utrzymał się do 32 minuty. Wtedy sygnał do odrabiania strat w szeregach MMKS Podhale dała Katarzyna Fuła. Od tego momentu przewaga Szarotki topniała z każdą minutą. Ostatecznie w regulaminowym czasie gry mecz zakończył się remisem 5:5. W dogrywce decydujące trafienie na wagę zwycięstwa MMKS Podhale zadała Aneta Grynia.

Drugie spotkanie to znów dobra gra w pierwszych minutach Szarotki i jej prowadzenie po 21 minutach 2:0. Podobnie jak dzień wcześnie mecze nabrał nowego oblicza po pół godzinie gry. Jeszcze w drugiej tercji MMKS odrobił stratę z nawiązką a w trzeciej tercji czwartym golem przypieczętował zwycięstwo.

- W pierwszym spotkaniu zabrakło nam przede wszystkim koncentracji. Dziewczyny myślały, że mecz sam sie wygra. Zanim się obudziły przegrywaliśmy już 0:5. Chwała zawodniczkom, że potrafiły się podnieść z kolan i wrócić do swojego normalnego poziomu. Pomogły korekty w formacjach. Dłuższa ławka też była naszym sporym atutem. To też odegrało decydującą rolę w drugim spotkaniu. Tam też zaczęliśmy niemrawo, ale z każdą minutą zaczynaliśmy coraz wyraźniej przeważać - ocenił szkoleniowiec MMKS Podhale Jacek Michalski.

- Mamy spory niedosyt zwłaszcza po pierwszym spotkaniu. Nie może być inaczej skoro prowadzi się po 15 minutach 5:0. Tak udany początek zaskoczył nas samych. Efekty dał wysoki pressing z którym rywalki sobie nie radziły. Zdobywaliśmy gole zaskakująco łatwo. Niestety od połowy meczu zaczęło nam brakować sił. Podhale zdobyło pierwszą bramkę i poszło za ciosem. Drugi mecz już był dużo gorszy w naszym wykonaniu. Prowadziliśmy 2:0, ale mocno musieliśmy zapracować na te bramki. A potem znów słabliśmy z każdą minutą - powiedział trener Szarotki Lesław Ossowski.

Fatalnie zakończyło się drugie spotkanie dla zawodniczki Szarotki Anny Kubowicz, która w drugiej tercji po jednym ze starć mocno ucierpiała i wylądowała w szpitalu. – Na szczęście pierwsze badania nie wykazały poważniejszych urazów. Ania jest mocno poobijana, ale już w niedzielę wieczorem była w domu – uspokaja szkoleniowiec Szarotki.

Worwa Szarotka Nowy Targ - MMKS Podhale Nowy Targ 5:6 po dogrywce (5:0, 0:2, 0:3, 0:1)
1:0 Chowaniec 4, 2:0 Chlebda 7, 3:0 E. Burdyn 10, 4:0 Bujak 10, 5:0 Chowaniec 14, 5:1 Fuła 32, 5:2 Fuła 37, 5:3 M. Bryniarska 49, 5:4 Krzystyniak 53, 5:5 Krzystyniak 55, 5:6 Grynia 64.

Worwa Szarotka - MMKS Podhale 2:4 (1:0, 1:3, 0:1)
1:0 Kubowicz 14, 2:0 Kubowicz 21, 2:1 Piekarczyk 33, 2:2 Siuta 35, 2:3 Fuła 38, 2:4 Piekarczyk 58.

Szarotka: Magdalena Zapała – Klaudia Dziubińska, Aleksandra Burdyn, Sabina Kaczmarczyk, Ewelina Burdyn, Kinga Leśniak, Magda Chowaniec, Anna Kubowicz, Karolina Bujak, Anna Burdyn, Renata Zapała, Olga Rokicka, Joanna Chlebda.
MMKS Podhale: Paulina Młynarczyk (w drugim meczu Katarzyna Guzik) – Ewelina Bryniarska, Paulina Dębska, Aleksandra Florek, Karolina Piekarczyk (tylko w drugim meczu), Magdalena Siuta, Sabina Lech, Magdalena Krzystyniak (tylko w pierwszym meczu), Aneta Grynia, Katarzyna Fuła, Marzena Bryniarska, Aleksandra Skiba, Anna Podlipni, Agnieszka Timek, Zuzanna Lech, Justyna Florczak, Adrianna Lasyk.