a unihok mś

UNIHOKEJ. W inauguracyjnym spotkaniu Mistrzostw Świata seniorów rozgrywanych w Szwajcarii, reprezentacja Polski w składzie z 12 zawodnikami z Nowego Targu przegrała po całkiem niezłym  pojedynku z sześciokrotnym mistrzem świata Szwecją 3:14.

Tylko niepoprawni optymiści spodziewali się, że Polacy mogą coś „ugrać" ze Szwedami. Ci z kolei, którzy mają jakiekolwiek rozeznanie w hierarchii światowego unihokeja zdawali sobie sprawę, że tak naprawdę jedyną niewiadomą tego pojedynku będą rozmiary zwycięstwa „Wikingów". Na pocieszenie pozostaje fakt, że jeszcze nigdy w 16 letniej historii mistrzostw Szwedzi nie stracili w inauguracyjnym spotkaniu trzech bramek.

W pierwszej tercji Polacy długimi momentami stawiali zacięty opór utytułowanym rywalom. Grali mądrze w destrukcji, umiejętnie rozbijając ataki Szwedów już w strefie neutralnej. Nie ustrzegli się jednak i błędów, po których przeciwnik zdobył dwie bramki. Sami też mieli w tej części gry okazję na gole, ale Piotrowi Kosteli i Tomaszowi  Gacikiemu zabrakło precyzji.

W kolejnych fragmentach Polakom jakby zaczęło ubywać sił, co przekładało się na powielanie błędów w defensywie. Atletycznie zbudowani gracze „Trzech Koron" z każdą minutą coraz mocniej napierali na bramkę Jakuba Pawlika. Ten w drugiej tercji mimo kilku udanych interwencji, skapitulował aż sześciokrotnie. Dwie z tych bramek padły w momencie kiedy to Polacy mieli na parkiecie jednego zawodnika więcej.

Tercja trzecia to doskonała – fragmentami - postawa naszych reprezentantów. Już w 49 sekundzie po wznowieniu gry, świetnie wyprowadzona kontra zakończyła się trafieniem Łukasza Adamczaka. Co prawda Szwedzi odpowiedzieli po niespełna półtorej minuty, ale minęło kolejnych 71 sekund i Polacy cieszyli się z drugiego gola wypracowanego przez duet nowotarżan: dogrywał Patryk Wronka a akcję sfinalizował Łukasz Chlebda. W 48 min biało-czerwoni stracili 10 gola. Riposta przyszła po dwóch minutach. Grając w podwójnej liczebnej przewadze, Tomasz Gaicki po akcji Mattiasem Mikulskim po raz trzeci zmusił do kapitulacji szwedzkiego golkipera. Ostatnie pięć minut to już jednak zupełna dominacja Szwedów udokumentowana kolejnymi czterema bramkami. - Wszyscy skazywali nas przed tym meczem na pożarcie. Moim zdaniem jak na nasze możliwości pokazaliśmy się z dobrej strony. Zmierzyliśmy się w moim odczuciu z najlepszą drużyną tych mistrzostw. Zwłaszcza w początkowej fazie meczu zawiesiliśmy rywalom wysoko poprzeczkę. Świetie się broniliśmy. Niestety to kosztowało nas utratę sporych sił. Mimo to w trzeciej tercji udało się nam zdobyć trzy gole co w meczu z tej klasy rywalem wcale nie jest łatwe. Myślę, że to dobry prognostyk przed kolejnymi meczami - stwierdził Piotr Kostela.

Najlepszym zawodnikiem Polaków wybrany został Łukasz Adamczak.

Polska – Szwecja 3:14 (0:2, 0:6, 3:6)
0:1 Stenberg (M. Samuelsson) 4:49, 0:2 Enstrom (Stenberg) 18:28, 0:3 Stenberg (M. Samulesson) 26:25, 0:4 Malmstrom (Ostholm) 27:34, 0:5 Ostholm (Malmstrom) 32:15, 0:6 J. Samuelsson (Quist) 36:23, 0:7 Nilsson (Ostholm) 37:34, 0:8 Quist (Enstrom) 39:54, 1:8 Adamczak 40:59, 1:9 Larsson (Wallgren) 41:21, 2:9 Chlebda (Wronka) 42:32, 2:10 Stenberg (Quist) 47:49, 3:10 T.Gaicki (Mikulski) 50:41, 3:11 Ostholm (Nilsson) 55:06, 3:12 M. Samulesson (Enstrom) 56:43, 3:13 Sundsted (Ruud) 57:57, 3:14 Nilsson 58:06.
Polska: Pawlik – Dziurdzik, Mikulski, Wronka, T. Gaciki, Chlebda – Ligas, Kasperek, Adamczak, Augustyn, Kostela – Gotkiewicz, M. Gaicki, Hantsch, Lech, Antoniak oraz Luberda, Ossowski, Heyne.

Fot. http://www.wfc2012.ch