aaa watra rabianski

PIŁKA NOŻNA. Swoje pięć minut mają teraz Ci, którzy czekali aż się potkniemy. Dziwi mnie ta zawiść z jaką się spotykam. Ludzie, którzy wydawało się, że nam sprzyjają, teraz śmieją się nam prosto w twarz. To przykre, zwłaszcza, że w końcu wspólnie walczymy o dobre imię podhalańskiej piłki. Karta się jednak kiedyś odwróci. Zapewniam, że jeszcze się odrodzimy – mówi prezes Kotelnicy Watry Białka Tatrzańska Andrzej Rabiański nawiązując do spadku jego klubu z rozgrywek grupy wschodniej IV ligi.

Przypomnimy Watra zajęła w zakończonym przed kilkoma dniami sezonie 2012/2013 12 miejsce, mając w dorobku 40 punktów i znalazła się w gronie pięciu zespołów, których dotknęła degradacja.

- To wydawałoby się solidna zdobycz. Zakładaliśmy przed sezonem, że taka ilość pozwoli na bezpieczne utrzymanie. Rzeczywistość okazała się jednak inna. Brakło nam tak naprawdę dwóch, trzech punktów, czyli jednego wygranego meczu. Pomijając wydarzenia z ostatniej kolejki, możemy się bić w piersi, że straciliśmy wiele punktów w spotkaniach, które wydawało się mieliśmy pod kontrolą. Taki jest jednak sport, nieprzewidywalny. Kalkulacje, prognozy, nie mają sensu. Wszystko weryfikuje boisko – podkreśla Rabiański.

Teoretycznie są jeszcze szanse na to, że Watra utrzyma się w IV lidze. Wszystko zależeć będzie od piątkowej decyzji Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, który ma zadecydować o kształcie rozgrywek w sezonie 2013/2014. Szansą dla Watry miałoby być powiększenie ligi do 18 zespołów, o czym mówi się w kuluarach.

- Czekamy spokojnie na oficjalny komunikat. Będzie co ma być. Nie "pompujemy" atmosfery. Nie rozbudzamy w sobie nadziei. Każdą decyzję i jej skutki zaakceptujemy. Nie za takich opresji wychodziliśmy – kończy Rabiański.