aaa piotrdz dziubasik

FELIETON. NA SPALONYM. No i mamy wreszcie wygraną nad wikingami z Danii. Wynik lepszy jak gra. Dużo osób się zachwyca Klichem i Zielińskim, Błaszczykowski też jak przystało na kapitana napędzał co drugą akcję Reprezentacji. Niestety po tym meczu (a może już nawet przed)w fazie rokładu jest pewien autorytet pod nazwą: Robert Lewandowski

Takiej porcji gwizdów jaką usłyszał Lewy na meczu z Duńczykami pewnie przez całą karierę nie usłyszy. Sam jest rozgoryczony lecz w wywiadach genialnie ów złość ukrywa. Czemu ludzie gwiżdżą na naszego „najlepszego" zawodnika?

Ostatnia wizerunkowa wpadka z kręceniem reklamy dla sponsora kadry, firmy Orange, była kulminacją negatywnych nastrojów wokół Lewandowskiego. Pokrótce przypomnę o co chodziło – menedżerowie (słowo klucz!) stwierdzili, że wizerunek Roberta jest dużo wart i za bycie twarzą dla firmy nie związanej bezpośrednio z ich klientem (czyli również z nimi) powinni otrzymać osobne uposażenie. Prezesowi PZPN, który nomen omen znany jest z twardych negocjacji, wystarczyło pół dnia aby chłopaków uświadomić, iż to nie oni są w tym cyrku najważniejsi. Celowo mówię ONI gdyż pod marką Robert Lewandowski kryją się trzy osoby: sam piłkarz oraz managerowie – Cezary Kucharski oraz Maik Barthel.
Ci dwaj ostatni kreują naszego napastnika jako towar eksportowy z tej samej półki co Messi czy Ronaldo. Pan poseł Kucharski z tego co się orientuję (dużo czytam – polecam, spróbujcie też czasem, a nie tylko fejsbuki) w Sejmie jest tylko gościem, z niemalże zerową aktywnością. A tak według mnie, bez owijania w bawełnę – chłop dostał się do Sejmu startując w gwarantującej wtedy zwycięstwo Platformie Obywatelskiej, po immunitet (akcja z bijatyką na podwarszawskim Orliku) i diety poselskie. Prywatnie faceta nienawidzę (Kucharskiego), ale muszę przyznać iż nauczył naszego Roberta dyplomacji. Nie ma w Polsce drugiego takiego piłkarza, który w odpowiedzi na trudne pytanie, zawsze wybrnie dyplomatycznie, nie urażając żadnej ze stron.

Problem Lewandowskiego polega tym iż jego gang wije wśród niego otoczkę pół-boga przed którym klękają narody. Jednakże ludzie ślepi nie są i jak widzą że facet wart tyle i tyle milionów gra kaszanę, to gwiżdżą. A Robuś zdziwiony: „Jak to?! Na mnie?!"

Kucharski przed tym sezonem stwierdził, że Lewandowski przeszedł do Bayernu Monachium. No i jak tu wierzyć takiemu facetowi??

Teraz kolejna wizerunkowa wpadka z Orange i chyba powoli miarka się przelewa. Ludzie już mają dosyć nazwy „ Robert Lewandowski – gwiazda Borussi Dortmund". Przykro mi, jesteśmy Polakami i mimo że interesują nas losy reprezentantów to pierwsze miejsce zajmuje kadra Polski. Nie Borussi
A tu, przechodząc do kwestii sportowych, Lewandowski nie błyszczy. On ma TROCHĘ lepszy bilans bramek w reprezentacji niż my wszyscy, przy czym my nawet w tej Reprezentacji nie graliśmy. Czy naprawdę musi mieć obok siebie Reusa, Gundogana i resztę bandy z Dortmundu żeby strzelać? Cóż nam z takiego napastnika który tylko dostawi nogę do pustej bramki? Przecież takich to na pęczki w polskiej lidze jest!

Nie powiem, walczy (ale czy walczy tak jak np. Saganowski z Legii???) stara się, biega ale to wszystko takie jakieś bezproduktywne. Dużo machania rękami, przestojów. Rozumiem że jest poirytowany tym, że mu ktoś nie zagrał w tempo i machnie ręką, ale właśnie to machnięcie w połączeniu z polityką jaką prowadza jego managerowie doprowadza ludzi do frustracji. Bezpodstawne kreowanie na gwiazdę przy miernych efektach bramkowych prowadzi do takich sytuacji jakie spotkały Roberta w meczu z Danią. Prywatnie mnie denerwuje fakt że dwójka błaznów, zapatrzonych w kasę niszczą mój pierwszy od lat POLSKI autorytet piłkarski.

więcej na BLOGU autora (TUTAJ)