euro

Smutek, żal, złość, rozgoryczenie – to tylko niektóre z licznych negatywnych odczuć, jakie towarzyszą polskim kibicom po tym jak „Biało Czerwoni" po sobotniej porażce 0:1 z reprezentacją Czech zajęli ostatnie miejsce w grupie A i odpadli z dalszej części Mistrzostw Europy.


Tym samym Polacy zostali brutalnie odarci ze złudzeń. Optymizm jaki panował w przedturniejowych prognozach okazał się na kompletnie nietrafiony.  W przeprowadzonej tuż przed rozpoczęciem mistrzostw ankiecie na naszym portalu większość pytanych przez nas ekspertów wskazywała Polaków jako pewniaków na wyjście z grupy. Byli też i tacy jak prezes Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej Jan Kowalczyk, który typował naszą reprezentację na Mistrza Europy: - Przemawiał przeze mnie patriotyzm. Serce wygrało z rozumem. Tak naprawdę patrząc chłodnym okiem potrzebny byłby niesamowity zbieg szczęśliwych wydarzeń abyśmy sięgnęli po mistrzostwo. Zawód jest jednak ogromny bo naprawdę wyjście z grupy było naszym obowiązkiem. Niestety Franciszek Smuda dowiódł, że nie nadaje się na selekcjonera. Powielił błędy, które popełniał już w trakcie przygotowań do mistrzostw. Nie potrafię zrozumieć jak można się bronić w momencie kiedy przegrywa się w meczu. Tak było chociażby w spotjaniu towarzyskim z Francją. Już wówczas należało pomyśleć o zmianie selekcjonera. Z taką myślą szkoleniową naprawdę ciężko było coś osiągnąć w mistrzostwach – twierdzi prezes Kowalczyk, który na żywo obejrzał pierwszy mecz grupowy Polaków z Grecją: - Niesamowita była przede wszystkim atmosfera jaka towarzyszyła temu spotkaniu. Ja mam porównanie chociażby z Mistrzostw Europy rozgrywanych w Austrii. Tam atmosfera była daleka od tej jaką stworzyli kibice różnych narodowości w Warszawie. Aż żal było wracać do domu – uważa Kowalczyk.

Jedynym, który z dystansem odnosił się na temat szans Polaków w Mistrzostwach był Daniel Siwor: - Trudno było być optymistą jak się patrzyło na przygotowania naszej reprezentacji. Zamiast grać z mocnymi przeciwnikami to spotykaliśmy się przykładowo z Andorą co dla mnie osobiście było kpiną. Więcej pożytku było z przegranego 0:6 meczu z Hiszpanią. Poza tym budowanie reprezentacji w oparciu na trzech zawodnikach było nieporozumieniem. Mowa tu o Błaszczykowskim, Piszczku i Lewandowskim. Oni świetnie spisują się w klubie, ale tam są elementami świetnie poukładanego zespołu. A takim nie była nasza reprezentacja. Za dużo było słabych punktów. To jest jednak skutek złej selekcji – przekonuje szef wydziału szkolenia w PPPN.

Fatalny występ Polaków mocno uderzył także w serca fanów piłki nożnej na Podhalu. – Nie liczyłem na coś więcej niż wyjście z grupy bo wiedziałem na jakich potencjalnych rywali możemy trafić. Na pewno jednak wyniki i styl w jakim odpadliśmy mocno rozczarował. Trudno jednak było spodziewać się czegoś innego jak w najważniejszym meczu z Czechami wychodzimy z 8 defensywnymi zawodnikami. Generalnie uważam, że mieliśmy kadrowo najsilniejszy zespół w grupie, ale najsłabiej przygotowany pod względem taktycznym a to wystawia fatalną oceną Franciszkowi Smudzie – smuci się Stanisław Stachoń Goł z Zakopanego.

A jakie są Państwa odczucia? Zapraszamy do dzielenia się opiniami w komentarzach.