wisniow18POWIAT NOWOTARSKI. Jubileusz 100-lecia polskiej niepodległości ma w Nowym Targu i modelarski akcent. Jest nim wystawa „Historia Modelarstwa na Podhalu”, zorganizowana przez Powiatowe Centrum Kultury. Podhalańskie modelarstwo to dzisiaj spora grupa pasjonatów z imponującą galerią laurów zdobytych w krajowych i międzynarodowych zawodach. Ale u początków i od pół wieku – przede wszystkim osoba Tadeusza Wiśniowskiego.

Nestor podhalańskich modelarzy jest wychowawcą wielu roczników kolejnych entuzjastów i pasjonatów, którzy pół wieku przewijali się przez jego pracownię w Powiatowym Domu Kultury, sięgając później po tytuły mistrzów świata i Europy. Nieoceniony instruktor, związany też z Aeroklubem Nowy Targ, jest jego Honorowym Członkiem. Cieszy się również tytułem Honorowego Ambasadora Miasta Nowy Targ. Od lat jest organizatorem i sędzią prestiżowych zawodów modelarskich, m.in. Pucharu Polski modeli sterowanych mechanicznie F1E. Jego staraniom Nowy Targ zawdzięcza, że we wrześniu 2001 r. mógł być gospodarzem Mistrzostw Świata i Pucharu Świata w klasie F1E modeli magnetycznie sterowanych. W 2017 roku został przez samorząd powiatowy uhonorowany Medalem Pamiątkowym Podhala.

W pracowniach niegdysiejszego Młodzieżowego Domu Kultury - a teraz Powiatowego  Centrum Kultury – i sekcji modelarskiej Aeroklubu spędzał często całe dnie, od rana do późnej nocy, poświęcając czas, energię, pomysły i zapał swojemu zamiłowaniu. Jest też niestrudzonym organizatorem zawodów na terenie miasta, powiatu, ale również wojewódzkich, krajowych i międzynarodowych, w których jego modelarze zdobywali medalowe miejsca. Nic więc dziwnego, że wystawa przyciągnęła zarażonych bakcylem modelarstwa wychowanków pana Tadeusza, a pamiątkowe zdjęcia wzbudzały wspomnienia, wzruszenie i wciąż żywe emocje. Wychowankowie mieli okazję, by opowiadać, jak twardym, wymagającym, ale pełnym poświęcenia opiekunem był pan Tadeusz i jak podczas zawodów za granicą uczył samodzielności młodych adeptów modelarstwa. Niektórzy z nich później całkiem poważnie zajęli się lotnictwem.

Galerię pamiątek i trofeów tworzą też puchary, medale, dyplomy, odznaczenia, wpisy do kronik, archiwalne wycinki z prasy. A unikatowe modele i szkice można podziwiać bez końca.

Iloma godzinami spędzonymi przy mozolnym dopasowywaniu, sklejaniu i malowanie elementów okupione były uwiecznione w tych pamiątkach sukcesy – nikt by nie policzył. Wystawa pokazuje też, jak zmieniały się wykorzystywane w modelarstwie technologie i materiały. Wielu modeli, które uległy rozbiciu w kontakcie z ziemią, nie sposób już odtworzyć. Aktywność pana Tadeusza to przecież ponad pół wieku benedyktyńskiej pracy i zaszczepiania uczącej cierpliwości, szlachetnej pasji kolejnym rocznikom. Bez zbiorów zasłużonego opiekuna pracowni modelarskich te dzieje byłyby nie udokumentowane. Nie dziw więc, że bohater i główny sprawca wystawy został obsypany podziękowaniami i gratulacjami przy wtórze gromkiego „Sto lat!” Na białym torcie od burmistrza siadł czekoladowy samolot. Z prezentem od powiatu pospieszył i wicestarosta. Na każdym krześle w wystawowej sali leżała kartka papieru – potrzebna, żeby wypisać życzenia, następnie złożyć ją na kształt samolociku i puścić w stronę pana Tadeusza.

Radość z momentu, kiedy miniatura wzbija się w niebo, szybuje, leci, świeci, warczy, zostawia smużkę dymu – zawsze jest niezmierna. I to opisała Wanda Szado-Kudasikowa, szkolna koleżanka pana Tadeusza w dedykowanym mu wierszu:

W GÓRĘ ZA MARZENIAMI
Jesienny lazur nieba
rozkwieciły kolorowe latawce
Wypuszczone z niecierpliwej ręki
porwały się w górę
jak konie spięte ostrogami,
by rozfurkotać spokojne niebo
i rozwiesić wysoko
człowiecze marzenia.

Uczył je w czyn zamieniać!
Całe pokolenie młodych dzięki Niemu
odkrywały wartość cierpliwego majsterkowania,
dobrej roboty,
twórczego myślenia,
które zamieniło się w radość
pięknego, spokojnego lotu
nad nowotarskim lotniskiem.

Marzenia wznoszą do góry.
Z młodych modelarzy wyrośli ludzie,
którzy widzą daleko.
myślą szeroko i odważnie.
A Pan od modelarni?
To Pan Tadeusz-pasjonat,
którego droga
marzeniami usłana pokazała
jak pięknie można nią wędrować przez całe życie.
PLURIMOS ANNOS!

Sam bohater spotkania i wystawy mógłby bardzo długo mówić o swojej przygodzie z latającymi modelami. A we wspomnieniach sięgnął nawet lat wojny, kiedy, jako mały Tadzio, budował z nadrzecznej wikliny latawce wiązane nićmi z lnu, które wtedy przędły babki. Nie wiedział jeszcze, jaką chlubę swojemu miastu - w Polsce i w innych krajach – będzie przynosił wytrwaniem w swojej pasji.

Tadeusz Wiśniowski i historia podhalańskiego modelarstwa

Fot. Anna Szopińska