jaroszkrakow

SPORTY WALKI Już w sobotę Łukasz Jarosz z Rabki Zdrój stoczy swój kolejny zawodowy pojedynek w formule K1. W Krakowie podczas Gali DSF 20 Królowie Ringu jego przeciwnikiem będzie Holender Wendel Roche.

To pierwsza z trzech walk wynikających z kontraktu z jakim rabczanin związał się kilka miesięcy temu z prestiżową federacją DSF Kickboxing Challenge. To jednocześnie druga walka Jarosza po dziewięcioletniej przerwie. Pierwszą stoczył w maju ubiegłego roku, kiedy w trakcie Gali na Stadionie w Warszawie w świetnym stylu, przez KO w 2 rundzie pokonał Michała Wlazło.

W sobotę Jarosz chce potwierdzić, że wciąż jest w stanie walczyć na poziomie do jakiego nas przyzwyczaił w czasach swojej świetności. Lista jego dotychczasowych osiągnięć jest bardzo długa. Ma w dorobku m.in. tytuł Mistrza Świata organizacji WAKO i federacji ISKA. Jest zwycięzcą pierwszego w historii polskiego turnieju K1. Wyrywał w przeszłości m.in. z Marcinem Różalskim, Łukaszem Jurkowskim czy Rafałem Petertilem.

- Fizycznie czuję się wciąż doskonale. To że 9 lat nie walczyłem, nie znaczy że siedziałem na kanapie przed telewizorem. Blisko od 30 lat jestem cały czas w treningu. Nie specjalnie pchałem się na ring. Ja już swoje w życiu przewalczyłem. Właściciele DSF byli jednak bardzo zdeterminowani w rozmowach. Czułem że im na mnie zależy. Finansowo oferta przez nich złożona była bardzo kusząca. Szybko doszliśmy do porozumienia. Na razie umówiliśmy się na 3 walki. A co będzie dalej, czas pokaże – podkreśla 40 letni Jarosz, którego sobotnią walkę reklamuje się jak „Powrót Legendy”

Rywal Jarosza, Wendell Roche jest od niego o 7 lat starszy. To prawdziwy weteran sportów walki. Stoczył w swojej karierze już blisko 80 walk na zawodowym ringu. Walczył dla wielu prestiżowych federacji. Mierzył się z najlepszymi zawodnikami w swojej kategorii. Polskim kibicom znany jest z walk m.in. z Frenkym Pawlakiem i Igorem Kołacinem.

- Typowa holenderska szkoła, dobrze mi znana – mówi o swoim najbliższym przeciwniku Jarosz – Mogę się więc spodziewać tego, że cały czas będzie szedł do przodu. Nie będzie się cofał, unikał wymian. Ja mam podobny styl, więc szykuje się mocna walka. Nigdy nie oglądam na video zawodników z którymi mam się pojedynkować. Podobnie było teraz. Widziałem go na żywo w maju podczas gali w Warszawie w walce z Kołacinem. To mi wystarczy. Wiem czego się spodziewać i będę na niego gotowy – przekonuje Jarosz.

Do sobotniej walki Jarosz przygotowywał się przez ostanie prawie 4 miesiące. Trenował na własnym obiektach w Rabce, gdzie od lat prowadzi swój własny klub. Ćwiczył pod okiem zaufanego szkoleniowca Tomasza Mamulskiego. Obaj współpracują ze sobą już blisko 20 lat. To on stanie  w narożniku Jarosza w sobotę.

- Znamy się już jak „łyse konie”. On wie co dla mnie najlepsze. Ufam mu w stu procentach. Nigdy się na nim nie zawiodłem. Mogę powiedzieć, że w 95 procentach zrealizowałem plan przygotowawczy. Jakieś tam drobne urazy się przyplątały, ale specjalnie mi nie przeszkadzały w treningu. Czuję się mocny i pełen wiary we własne umiejętności – zapewnia rabczanin, który ostatnie dni przed walką spędzi w Wiśle: - Jedziemy w trójkę: ja, Tomek Mamulski i Tomek Sarara, który też walczy w Krakowie. Chcemy się odciąć od świata. Odpocząć psychicznie i ze „świeżymy” umysłem stanąć w ringu – mówi Jarosz, który w sobotę do ringu wejdź przy specjalnie napisanym na sobotnią walkę utworze „Prawdziwe życie” zespołu Ino Ros – Jurek Kapłon, który gra w tym zespole, chodzi do mnie na treningi do klubu. Zaproponował że skomponują dla mnie utwór. Zgodziłem się. Nagraliśmy nawet szybki teledysk, który można obejrzeć na youtubie – zdradza rabczanin, który za naszym pośrednictwem chciałbym podziękować sponsorom, którzy pomogliby mu w przygotowaniach: firmom Blachotrapez, Słonex oraz Rabkoland.