kwiatek

SNOWBOARD. Rozmowa z Oskarem Kwiatkowskim z Białego Dunajca, który kilka dni temu wywalczył Złoty Medal Zimowej Uniwersjady w Krasnojarsku w konkurencji slalom gigant równoległy.

Oskar Kwiatkowski złotym medalistą Zimowej Uniwersjady, to brzmi dumnie?

- Jasne! Dwa lata temu zdobyłem srebro, więc teraz tylko złoto mogło mnie usatysfakcjonować. Udało się i bardzo się z tego cieszę.

W drodze po złoty medal wyeliminowałeś m.in. faworyta gospodarzy, podwójnego mistrza świata Rosjanina Dmitrij Loginova. Jak zapamiętasz ten pojedynek?

- Zgadza się. Dmitrij to jeden z najlepszych zawodników młodego pokolenia w światowym snowboardzie. To jednak nie miało dla mnie większego znaczenia. Po prostu nie myślałem o tym z kim jadę, tylko o tym by ten pojedynek wygrać. W pierwszym przejeździe naciskałem go do tego stopnia, że w pewnym momencie popełnił błąd i wypadł z trasy. To dało mi przewagę 1,3 sekundy w drugim przejeździe. Jechałem więc bezpiecznie, kątem oka patrząc na mojego rywala. W pewnym momencie nawet się zbliżył do mnie, ale wyprzedzić mnie nie zdołał.

Finał to pojedynek z kolegą z reprezentacji Michałem Nowaczykiem. Po pierwszym przejeździe to on był bliżej złotego medalu…

- O mało nie wypadłem z trasy. Na szczęście utrzymałem się na desce, ale straciłem do Michała 0,5 sekundy. W drugim przejeździe nie miałem więc nic do stracenia. Musiałem zaryzykować. I to się opłaciło. To było bardzo dobry przejazd, z którego od początku do końca byłem zadowolony. Kiedy przejechałem linię mety okazało się, że wygrałem z Michałem o jedną setą sekundy.

Ten złoty medal jest fajnym podsumowaniem sezonu, który powoli już dobiega końca..

- Ta końcówka nieco rekompensuje mi początek tego sezonu, który był tragiczny w moim wykonaniu. Przełom przyszedł w trakcie Mistrzostw Świata w Salt Lake City. Zająłem tam 10 miejsce w PSG i potem już poszło. W zawodach Pucharu Świata dwa razy byłem w top 16, zajmując odpowiednio 11 i 15 miejsce. W Pekinie byłem już 4, do tego doszło podium w Pucharze Europy. Teraz liczę na dobry występ w Szwajcarii, gdzie przed rokiem byłem drugi.

Apetyty zawsze rośnie w miarę jedzenia, na co więc liczysz w przyszłości?

- Na razie myślę o tym by szczęśliwie zakończyć ten sezon, potem odpocząć chwilę i zacząć przygotowania do kolejnego, w którym już chciałbym regularnie zdobywać punkty w Pucharze Świata.

Rozmawiał Maciej Zubek

Fot. AWF Kraków