DomaikKubiszyn

SPORTY WALKI. Remisem – mimo zarządzonej przez sędziów dogrywki – zakończył się pojedynek w formule K1 Bartłomieja Domalika z Jarosz Fight Club Rabka Zdrój z Mateuszem Kubiszynem z klubu KKS Sporty Waki Poznań, który był jedną z głównych walk w formule K1 sobotniej Gali HFO „Spartan Night” w Jaśle.

To było jedno z największych wyzwań w dotychczasowej karierze Domalika. Kubiszyn to nie jakiś tam przeciwnik. Od lat zaliczał się do światowej czołówki kickboxingu. Jest m.in dwukrotnym mistrzem świata w formule full-contact, członkiem kadry narodowej. Sukcesy odnosił także w boksie.

Domalik – o którym w środowisku mówi się, że jest jednym z największych talentów K1 w kraju - podszedł do utytułowanego rywala bez żadnego respektu. W efekcie przez 3 rundy oglądaliśmy w ringu prawdziwą wojnę na pięści i kopniaki.

Po 3 rundach sędziowie nie byli w stanie wskazać zwycięzcy. Zarządzono więc dogrywkę. Ona także nie rozwiała wątpliwości, który z zawodników zasłużył na wygraną. Ogłoszone więc remis i zapewne za jakiś czas obaj panowie ponownie spotkają się w ringu.

- Mam mały niedosyt, bo po trzech rundach czułem że wygrałem tą walkę. Sędziowie orzekli jednak remis. Byłem zaskoczony, ale nie kłócę się z tym werdyktem – przyznaje Domalik – Walka przebiegała tak jak się spodziewałem. Mateusz to twardy zawodnik. Ja też. Wszystko szło zgodnie z planem. Zabrakło może dwóch, trzech low kicków żeby zakończyć tę walkę. Do rewanżu na pewno dojdzie, ale obaj nie chcemy się z nim śpieszyć. Wcześniej chciałbym stoczyć przynajmniej dwie walki, aby zbudować formę na Mateusza i w drugim pojedynku z nim dać jeszcze więcej emocji kibicom - zapowiada rabczanin, któremu w przygotowaniach do sobotniej walki pomogli sponsorzy: - Chciałbym podziękować firmom Markam, Blachotrapez, Slonex2, Trak-pol, Tynki Maszynowe Ślimak oraz Wojcik Trans – wymienia rabczanin, dla którego pojedynek w Jaśle był 9. 4 z nich wygrał, 4 przegrał i 1 zremisował.