brzeskilukasza

SPORTY WALKI. Rozmowa z reprezentantem NKSW Hoły Team, który w sobotę odniósł swoje 7 zawodowe zwycięstwo. Na gali Babilon 10 "Podziemny Krąg" w Wieliczce, jednogłośną decyzją sędziów pokonał Brazylijczyka Ednaldo Oliveirę.

Z werdyktu jesteś zadowolony, to na pewno, a z przebiegu walki?

- Tak, raczej tak. Plan taktyczny został w dużym stopniu wykonany. Podszedłem do walki z "chłodną" głową i mimo pierwszej rundy, którą prawdopodobnie przegrałem, w dwóch następnych udało mi się przechylić szalę zwycięstwa na moją korzyść.

Byłeś pewny swego zaraz po walce?

- Jeśli nie wygrywasz przed czasem to wygranej nie możesz być pewien, ale byłem przekonany że druga i trzecia runda były moje więc od razu po zakończeniu boju trzymałem rękę w górze.

Brazylijczyk czymś Cię zaskoczył? Nie miałeś wrażenia że Cię trochę lekceważy?

- Zaskoczył mnie swoją siłą fizyczną. Nie spodziewałem się, że tak wysoki i względnie lekki gość może mieć tyle siły. Co do pochodzenia lekceważono to się już do tego przyzwyczaiłem. Ale ja sie z tym dobrze czuję. Lubię coś udowadniać innym, a przede wszystkim sobie. W końcu Michał Kita, z którym walczyłem na poprzedniej gali też miał mnie zdeklasować

Trochę zagrałeś na nosie ekspertom, którzy odradzali Ci stójkę, sugerując walkę w parterze. Ty jednak podjąłeś wyzwanie w stójce i byłeś w tym bardzo konsekwentny...

- Od jakiegoś czasu więcej słucham trenerów niż ekspertów z internetu. Tak wyglądał mój plan taktyczny. Tylko solidnie przegrywając rundę miałem w planach szukanie obaleń, ale skoro wygrywałem rundy to nie było potrzeby uprzykrzać sobie życia szczególnie kiedy okazało się że Brazylijczyk jest silny fizycznie. Moim założeniem wcale nie było szukać ciosów nokautujących, tylko konsekwentne realizować plan. Nie nastawiałem się na skończenie walki przed czasem. Takie podjeście nie jest zbyt rozsądne.

Miałeś jakiś moment kryzysowy w trakcie tych 3 rund?

- Kryzys to może za duże słowo, ale raz solidnie oberwałem na szczękę. Tochę mnie zachwiało, ale szybko doszedłem do siebie.

Przed tą walką mówiłeś że odczuwasz sporą presję na sobie. W ringu jednak wyglądałeś na mocno rozluźnionego...

- To kwestia doświadczenia, które nabieram z każda kolejną walką.Staram się odcinać od zewnętrzych spraw, od tego całego szumu medialnego. Skupiam sie na ciężkiej pracy na treningach. Jeżeli wiesz, że dobrze przepracowałeś przygotowania to potem w ringu jesteś pewny siebie i nie masz powodów by się bać czy stresować.

Zgodnie z umową stawką kolejnej twojej walki na Babilonie ma być pas mistrzowski. Wiesz może kiedy i ewentualnie z kim zawalczysz o niego? Masz jakiegoś wymarzonego przeciwnika?

- Konkretów jeszcze nie znam. Preferencji że tak powiem, też nie mam . Wymarzony rywal to po prostu kolejny rywal.

Jak się czujesz kiedy coraz więcej poważnych ludzi z polskiego MMA mówi o Tobie nadzieja wagi ciężkiej?

- Nie powiem, że nie sprawia mi to satyskacji. Sprawia, bo to efekt mojej cięzkiej pracy na treningach. Większej wagi jednak do tego nie przywiązuje. Chcę robić swoją robotę i kierować się własnym rozumem. Nie chcę dać sie ponieść emocjom. Powoli, ale chcę zmierzać do celów, które sobie wyznaczam.

Widzisz się np. w przyszłości w pojedynku np. z Marcinem Pudzianowskim, Karolem Bedorfem czy Danielem Omielańczukiem?

- Pewnie, czemu nie. Chcę być w czołówce nie tylko polskiej, ale światowej. I to nie jest moje marzenie, tylo cel.

W świecie polskiego MMA oprócz Ciebie jest tez drugi zawodnik Podhala o którym również robi się głośno. To Kevin Szaflarski. Gdyby pojawiła się pomysł walki z nim zgodziłbyś się?

- Oczywiście , mimo że znam się wiele lat. Życie już nieraz pisało podobne scenariusze. Podażamy w tym samym kierunku. Jeżeli staniemy sobie na drodze, nie będzie wyjscia i trzeba będzie się skonfrontować. Myślę, że Kevin myśli podobnie.

Skąd w ogóle u Ciebie pomysł by walczyć w MMA? Od małego byłeś zawadiaką?

- Coś Ty. Nigdy za dzieciaka nie biłem się w szkole czy na podwórku. Zawsze byłe w cieniu kolegów. Od dziecka byłem gruby, pełen kompleksów wobec równieśników. Brakowało mi pewności siebie. W pewnym momencie powiedziałem sobie, że muszę znaleźć jakiś złoty środek by się ogarnąć. I właśnie MMA okazało się takim złotym środkiem. Móiwę tu zarówno o kwestii fizycznej i psychicznej.

MMA to Twój sposós na życie?

- Tak, dzisiaj tak. Mam swoje pięć minut i chcę się temu poświęcić.

Dzięki za rozmowę.

- Dzięki, a jak mogę skorzystać z okazji to chciałbym podziękować tym, którzy mi pomagają. W tym miejscu wymienię firmy: Sonarol, Hotel Bystra, Medical Clinic i Fitmness Facorty.

Rozmawiał Maciej Zubek