kwiatkowskikrol

Miniony weekend był bardzo udany dla naszych snowboardzistów, którzy czterokrotnie stawali na podium Pucharu Europy w slalomie gigancie równoległym, który w sobotę i w niedzielę odbywał się w niemieckim Hochfuegen. Pierwsze w karierze zwycięstwo w Pucharze Europy odniósł Oskar Kwiatkowski. Drugiego dnia rywalizacji triumfowała natomiast Aleksandra Król.

Niemieckie Hochfuegen było gospodarzem ostatnich przed świętami zawodów międzynarodowych w snowboardzie alpejskim. Na starcie Pucharu Europy stanęło wielu znakomitych sportowców, którzy na co dzień rywalizują w snowboardowym Pucharze Świata. W Hochfuegen nie zabrakło również i naszych najlepszych reprezentantów, którzy zdominowali weekendową rywalizację.

Pierwsze w karierze zwycięstwo w Pucharze Europy zapisał na swoim koncie Oskar Kwiatkowski, który triumfował w sobotnich zawodach. Dzień później podopieczny Oskara Boma również stanął na podium i to na jego drugim stopniu. - Pojechałem na Puchar Europy z nastawieniem na dobry trening. Wygrana w zawodach nie poprawiłaby moich FIS punktów, więc nie miałem żadnej presji. Podczas ostatniego Pucharu Świata w Carezzie zająłem siódme miejsce i czułem się w bardzo dobrej dyspozycji, dlatego wygrana w Pucharze Europy mnie nie zaskoczyła - podkreśla Oskar Kwiatkowski. - Jestem zadowolony w 100% z Pucharu Europy. W niedzielę także prowadziłem po pierwszym przejeździe, lecz w drugim miałem dużą stratę w górnej części trasy i o mały włos nie wypadłem z niej - dodaje. - Moja jazda jest bardzo szybka, aczkolwiek wiemy, co należy jeszcze poprawić, aby było coraz lepiej. Poziom zawodów w Hochfuegen był wysoki. W męskim gronie było 12 zawodników, którzy regularnie startują w Pucharze Świata, m.in. z Austrii, Włoch, USA, Rosji czy Korei - informuje reprezentant Polski. - Ustawienie slalomu jak i nachylenie stoku nie było trudne, natomiast warunki atmosferyczne i śniegowe były ciężkie. Podczas obydwóch startów padał śnieg, widoczność była słaba, a na trasie było dosyć miękko i tworzyły się dziury - tak ocenia warunki w Hochfuegen.

Tej zimy Oskar Kwiatkowski już dwukrotnie zameldował się w finałowej „16” Pucharu Świata. - Jestem zadowolony z początku sezonu. Pracuję nad stabilnością górnej części ciała podczas jazdy. Skuteczność moich przejazdów jest wysoka, jednak dzięki temu będzie jeszcze lepsza - zaznacza Kwiatkowski. - Teraz wracam do domu na święta. Warunki śniegowe w Polsce nie pozwalają na razie na treningi, ale dzięki ostatnim Pucharom Europy zrobiłem dwa porządne treningi i teraz jest czas, aby odpocząć i złapać lekki głód jazdy i rywalizacji. Na początku stycznia jedziemy na kolejne zawody z cyklu Pucharu Świata - podsumowuje podopieczny Oskara Boma.

Dwukrotnie na podium zameldowała się również Aleksandra Król, która była trzecia w pierwszym Pucharze Europy, natomiast w niedzielę nie dała rywalkom żadnych szans i stanęła na najwyższym stopniu podium. - Jestem zadowolona ze swoich startów. Szkoda, że nie wygrałam w obydwa dni, ale przegrać ze srebrną i brązową medalistką Zimowych Igrzysk Olimpijskich z Pjongczangu i to o koci pazur - nie jest wstyd - tak zawody w Hochfuegen ocenia Król. Również w rywalizacji kobiet startowały czołowe snowboardzistki z Pucharu Świata. - Tak jak już wspomniałam w Hochfuegen startowała m.in. srebrna i brązowa medalistka ostatnich igrzysk, a także kilka innych zawodniczek z czołówki Pucharu Świata, dlatego zawody stały na wysokim poziomie. Uważam, że te zawody były dla mnie bardzo dobry treningiem, jak i prognostykiem przed kolejnymi startami - podkreśla najlepsza obecnie polska snowboardzistka.

Mimo kontuzji Aleksandra Król zgodnie z planem rozpoczęła sezon zimowy i dwukrotnie wywalczyła awans do finałowej „16” Pucharu Świata. - Nowy sezon startowy, mimo kontuzji i przerwy w treningach, uważam, że rozpoczęłam całkiem dobrze, bo 10. miejscem w Pucharze Świata i z drugim czasem zawodów. Oczywiście, że czuję niedosyt, bo wiem, że stać mnie na wygrywanie Pucharów Świata i taki jest mój cel na ten sezon - zapowiada Aleksandra Król. - Wydaje mi się, że przez wymuszoną przerwę po prostu nie było czasu na poprawę drobnych błędów. Teraz jestem już w pełni zdrowa i gotowa na kolejne starty. Wiem, że nowy rok przyniesie kolejne dobre wyniki - podsumowuje podopieczna Oskara Boma.

Lokaty w czołowej „10” Pucharu Europy wywalczyli także Weronika Biela oraz Michał Nowaczyk. Biela zajęła odpowiednio czwarte i dziewiąte miejsca, natomiast Nowaczyk był piąty oraz ósmy.

W Pucharze Europy w Hochfuegen rywalizowały także nasze juniorki: Aleksandra Michalik (11. i 12.), Maria Chyc (13. i 14.) oraz Oliwia Pawlikowska (25. i 35.).

źródło: PZN