szaflarskilild

SPORTY WALKI. Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia kolejną swoją zawodową walkę w formule MMA stoczył Kevin Szaflarski. Na Gali PCF 21 w słowackiej Poprad Arenie Kevin odniósł 8 zwycięstwo. Jednogłośną decyzją sędziów pokonał Brazylijczyka, posiadacza brązowego pasa w BJJ, Luld Lime.

Szaflarski (8-1) od pierwszej do ostatniej minuty panował nad wydarzeniami w ringu. Dysponujący słabszymi warunkami fizycznymi Brazylijczyk szukał głównie obaleń, ale Szaflarski umiejętnie się bronił, groźnie kontrując rywala. W pewnym momencie Szaflarski miał Brazylijczyka w przysiadzie i solidnie obił jego twarz.

- Bardzo trudny, silny przeciwnik. Kontrolowałem walkę, ale musiałem mieć się na baczności cały czas. Wyprowadzał dużo „cepów”. Mieszał to z próbami obaleń. Kondycyjnie też był bardzo dobrze przygotowany do tego pojedynku. Ja się cieszę raz ze zwycięstwa, a dwa z tego że po raz pierwszy miałem okazję stoczyć walkę na pełnym dystansie. Do tego namawiali mnie moim koledzy i trenerzy z USA. To pozwoli mi złapać więcej doświadczenia i tzw. ring time. Spokojnie wytrzymałem te 3 rundy po 5 minut, co dobrze rokuje na przyszłość – mówi Szaflarski, który teraz chce trochę odpocząć a kolejną walkę chciałby stoczyć już w drugim kwartale nowego roku. - Czekam na propozycje. Tych jest coraz więcej. Dlatego nie chce się śpieszyć z wyborem – zaznacza Szaflarski.