aaa kubacki klimowski

WYDARZENIE. Nowotarżanie Zbigniew Klimowski - trener kadry narodowej skoczków narciarskich oraz Dawid Kubacki - zawodnik i członek drużyny, która w 2013 roku we włoskim Predazzo sięgnęła po pierwszy w historii polskich skoków brązowy medal Mistrzostwa Świata, zostali nagrodzeni przez burmistrza Nowego Targu Marka Fryźlewicza medalami 660 – lecia miasta.

Uroczystość odbyła się w miejskim ratuszu w obecności przedstawicieli władz lokalnych, a także m.in. dyrektorów oraz uczniów Szkoły Podstawowej nr 6 oraz Gimnazjum nr 1 do, którego uczęszczał Kubacki.

- Nowy Targ to miasto sportu. Nie ma drugiego takiego miasta z tak imponującym przelicznikiem liczby olimpijczyków w stosunku do ilości mieszkańców. Możemy pochwalić się ponad 40 zawodnikami, którzy  w różnych dyscyplinach brali udział w Igrzyskach Olimpijskich. Jest w tym gronie m.in. pan Klimowski, a za kilka miesięcy mam nadzieję, że dołączy do tej grupy również Dawid. Tego sobie i jemu życzę – podkreślił burmistrz Fryźlewicz.

W trakcie blisko godzinnego spotkania bohaterowie odpowiadali na szereg pytań związanych nie tylko ze skokami, ale również dotyczących życia prywatnego.

Kubacki m.in. opowiedział jak trafił o skoków.

- Sam dokładnie nie pamiętam, ale z opowieści rodziców wiem, że mając 5 albo 6 lat zobaczyłem w telewizji fragment konkursu skoków. Powiedziałem, że ja też tak chcę. Byłem do tego stopnia uparty, że rodzice nie mieli wyjścia i zapisali mnie do klubu – wspomina 23 letni skoczek, którego pierwszym szkoleniowcem podobnie jak Kamila Stocha, był właśnie trener Klimowski.

- Kamil i Dawid to były takie dwie przeciwności. Kamila wszędzie było pełno, czasem trzeba było go temperować. Z kolei Dawid to był bardzo spokojny, ułożonych chłopak, zawsze na trening przychodził z kanapką. To przykład „pracusia", który zawsze sumiennie podchodzi do swoich obowiązków i wie czego chce – wspominał trener Klimowski, który jako zawodnik brał udział m.in. w Olimpiadzie w Albertville w 1992 roku. W osiągnięciu dobrych wyników przeszkodziła mu jednak wówczas choroba.

– Dopadł mnie jakiś wirus, który zresztą rozłożył również wtedy część kadry Austriaków. Fatalnie wpłynął na mój organizm. Na normalnej skoczni nie wystąpiłem, ale na dużej wbrew zaleceniom lekarzy już zdecydowałem się na start. Zająłem wprawdzie dalekie miejsce (49 – przyp. mz), ale dla mnie najważniejszy był sam udział w Igrzyskach – wspomina 46 letni dziś szkoleniowiec.

Sporą część dyskusji zajęły rozmowy na temat wspomnianych Mistrzostw Świata, gdzie Kubacki wraz z Kamilem Stochem, Maciejem Kotem oraz Piotrem Żyłą wywalczyli brązowy medal na skoczni normalnej. Przypomnijmy iż nietypowe były kulisy sukcesu Polaków. W pierwszej bowiem wersji „biało czerwoni" zajęli miejsce czwarte. Dopiero po interwencji Austriaka Thomasa Morgersterna, który dopatrzył się błędu w wyliczeniach sędziowskich, Polacy wskoczyli na podium.

- To była istna huśtawka nastrojów. Od smutku, przez nerwowe wyczekiwania, aż do wielkiej radości. Długo sami nie wiedzieliśmy o co chodzi. Co chwilę, ktoś coś mówił, ale musieliśmy czekać na oficjalny werdykt. Po nim już mogliśmy świętować – wspomina Kubacki.

- Nigdy wcześniej w historii skoków nie doszło do takiej sytuacji, ale dopiero od niedawna stosowany jest tzw. przelicznik za belki. To był po prostu ludzki błąd. Najważniejsze, że skończyło się dla nas szczęśliwie – dodał Klimowski, który stwierdził, że sukces jego podopiecznych wcale go nie zaskoczył – Już w tygodniu poprzedzającym konkurs widzieliśmy, że chłopaki są w dobrej dyspozycji i jeżeli skoczą na miarę swoich możliwości, to może skończyć się medalem. Udało się sięgnąć po „brąz" a mogło być jeszcze lepiej. Do „złota" zabrakło nam dwóch metrów – podkreślił szkoleniowiec.

Co do szans na zbliżających się Igrzyskach Olimpijskich w Sochi obaj bohaterowie odnieśli się z dużą rezerwą.

– Oczywiście liczymy na medalowe miejsce, ale takie plany mają również nasi rywale. Myślę, że jest 5-6 drużyn, które między sobą rozstrzygną sprawę trzech medali. W tym gronie mam nadzieję, że i my się znajdziemy – wierzy Klimowski.

– Przede wszystkim chcę wywalczyć sobie miejsce w kadrze na Igrzyska. Jeżeli mi się to uda to postaram się o jak najlepszy wynik – zapewnił z kolei Kubacki, który wybiegając w daleką przyszłość zapowiedział, że chciałby kiedyś zostać trenerem. 

Na koniec spotkania bohaterowie na ręce burmistrza miasta oraz dyrektorów szkół złożył plakat z autografami wszystkich reprezentantów polskiej kadry. Obaj też złożyli wpis do księgi pamiątkowej. Nie obyło się również bez licznych zdjęć i autografów.

GALERIA ZE SPOTKANIA