111marcinow111

SPORTY MOTOROWE. Po małych zawirowaniach ruszyły zmagania o Mistrzostwo Polski w trialu motocyklowym. W miniony weekend w Nowym Targu na sztucznym torze nad Dunajcem, odbyły się pierwsze dwie eliminacje.

Zgodnie z opracowanym kalendarzem Polskiego Związku Motorowego, sezon miał zostać zainaugurowany 17-18 maja zawodami w Bytomiu. Ze względu jednak na problemy organizacyjne tamtejszy AMK Silesia, wycofał się z organizacji zawodów. Przeniesiono je do Nowego Targu, jednak tutaj na przeszkodzie stanęła wówczas pogoda. Obfite opady deszczu sprawiły, że wysoki stan Dunajca zagrażałbym bezpieczeństwo zawodników. Stąd zapadła decyzja o ich odwołaniu.

W miniony weekend wszystko już dopisało. Pogoda słoneczna, momentami wręcz upalna, co mocno we znaki dawało uczestnikom zmagań. Tych na starcie stanęło pięćdziesięciu. Jak co roku Mistrzostwom Polski towarzyszyła również rywalizacja o Puchar Polski i Classic Trial.

Organizatorzy przygotowali dla zawodników 10 sekcji, które każdy z nich miał pokonać trzykrotnie w czasie 5 godzin, z czego na pierwszą pętlę przeznaczono 2,5 godziny. Sekcje urozmaicone, zbudowane z potężnych skał, betonowych kręgów, korzeniu, pniaków, opon, czy nasypów ziemnych.

- Chcieliśmy zaskoczyć zawodników. W porównaniu z poprzednimi latami, przebudowaliśmy tor niemal w 50 procentach. Myślę, że cel został przez nas osiągnięty. Większość zawodników miała spore problemy aby przejechać odcinki na „zero". Nawet Ci najlepsi na pierwszej pętli, sobotnich zawodów nazbierali zaskakująco dużo punktów karnych. Widać było, że sekcje wymagają od nich sto procent koncentracji. Po zakończeni zawodów odebraliśmy szereg gratulacji za wzorowe przeprowadzenie zawodów. Nie brakowało opinii, że to były najlepiej zorganizowane eliminacje w historii. To cieszy – podkreślił Rafał Luberda, trener AMK Gorce i jeden z głównych organizatorów sobotnio-niedzielnych zawodów.

Pod nieobecność Czecha Jiri Svobody, który jeżdżąc w barwach Sparty Wrocław, był w ubiegłym sezonie poza zasięgiem wszystkich, rywalizację zdominował faworyt numer jeden tegorocznych zmagań Gabriel Marcinów. Nowotarżanin, który w tym sezonie zmienił barwy i przeniósł się do Silesii Bytom, wygrał obie eliminacje. W pierwszym dniu trasę przejechał z 13 punktami karnymi, a w drugim z 9.

- Dużo mówiło się przed sezonem, że konkurenci ostro się zbroją na mnie. Myślę, że tymi zwycięstwami troszkę ostudziłem ich zapędy. Oczywiście jestem zadowolony i z wyników i myślę, że z mojej dyspozycji. Tylko na pierwszej pętli, pierwszych zawodów, miałem drobne problemy. To były jednak pierwsze zawody w sezonie. Trzeba było wczuć się w motocykl i w trasę. Im dalej tym było lepiej. Odcinki nie były specjalnie trudne. Nawet powiem, że trochę za łatwe, stąd te różnice punktowe między zawodnikami, nie do końca odzwierciedlały różnice poziomów. Myślę, że kolejne zawodny w Krzeszowicach, na obcym terenie, bardziej zweryfikują umiejętności każdego z nas – przyznał zwycięzca zawodów.

Pasjonująca była walka o drugi stopnia podium między dwoma reprezentantami AMK Gorce, Oskarem Kaczmarczykiem a Michałem Łukaszczykiem. Górą był pierwszy z nich, ale punktowa różnica między nimi była minimalna. W pierwszym dniu Kaczmarczyk wygrał o jedno „oczko" w drugim o trzy.

- Wygrane z Michałem to dla mnie spore osiągnięcie, które jeszcze mocniej zmotywuje mnie do ciężkie pracy na treningach. Starałem się jechać płynnie i miękko, nie poddawać się i walczyć do samego końca. Odcinki były bardzo techniczne, czyli takie jakie lubię. Oczywiście nie uniknąłem błędów, ale z pętli na pętlę starałem się wyciągać wnioski i tych błędów nie popełniać. Przyznam, że pogoda też była mocno wymagająca. Tor usytuowany na otwartym terenie, sprawiał, że słonko mocno grzało. Łatwo nie było, ale zawody oceniam na duży plus - podkreślił Kaczmarczyk.

- Liczyłem na coś więcej niż na miejsce trzecie. W pierwszym dniu dała mi się we znaki pogoda. Grzało jak w piekarniku. Mocno się odwodniłem, wymiotowałem i ostatnią pętlę jechałem już tylko po to żeby ją ukończyć. Popełniłem bardzo dużo błędów. Na niektórych odcinkach jechałem tak, jakbym pierwszy raz wsiadł na motor. Dzień później było już zdecydowanie lepiej. Organizm lepiej się dostosował do warunków. Niemniej znów nie ustrzegłem się prostych błędów i to w najmniej spodziewanych momentach. One sprawiły, że przegrałem nie tylko z Gabrysiem, ale i Oskarem. Na pewno jednak nie powiedziałem ostatniego słowa. Sezon zapowiada się bardzo ciekawie. Wcale nie uważam, żeby Gabryś było poza zasięgiem wszystkich. To pierwsze zawody i trudno pokusić się o jakieś konkretne wnioski i analizy – stwierdził M. Łukaszczyk.

- Wynik raczej przewidywalne, choć przyznam, że spodziewałem się, że Oskar mocniej postawi się Gabrysiowi. W pierwszym dniu dzieliła ich jednak przepaść, w drugim już ta przewaga mocno stopniała, co zapowiada emocje w dalszej części zawodów. Nie jest dla mnie zaskoczenie wygrana Oskara nad Michałem. Oskar zdecydowanie mocniej przykłada się do treningów i są tego efekty. Sezon się dopiero rozkręca. Będzie ciekawie – przekonuje Luberda.

Emocji nie brakowało i w pozostałych grupach. W grupie B w pierwszy dniu dosyć niespodziewanie zwyciężył nowotarżanin Łukasz Zborowski, dopiero trzeci był regularnie wygrywający tę kategorię w poprzednich latach, krakowianin Tomasz Hajduk. Dzień później Hajduk wziął rewanż. Wygrał ze Zborowskim jednak tylko jedną „nogą". W grupie C w obu dniach kolejność na podium była identyczna. Zwyciężał Piotr Ryncarz (KCiM Smok Kraków), przed Tomaszem Siaśkiewiczem (AMK Gorce) i Jackiem Żiraldo (AMK Gorce).

Kolejne eliminacje MP zostaną rozegrane 5 i 6 lipca w Krzeszowicach. Połączone one będą z Mistrzostwami Europy młodzików, w których Polskę będzie reprezentował Łukasz Zborowski.

OBSZERNA GALERIA Z PIERWSZEGO DNIA