śmieci181NOWY TARG. Od 1. stycznia nowotarżan czekają podwyżki opłat za odbiór odpadów. Cały system gospodarki śmieciowej przestał się bilansować i wykazuje ponad milionowy deficyt. Miasto przymierza się do drugiego już przetargu, który ma wyłonić firmę obsługującą mieszkańców. Co więcej – przygotowywana w Sejmie nowelizacja ustawy o gospodarce odpadami zwiastuje bezwzględny obowiązek segregacji i dotkliwości finansowe dla tych, którzy go nie przestrzegają.

śmieci182Zapowiadanaśmieci183 ustawowa regulacja zakłada nawet czterokrotny wzrost opłat za odbiór odpadów niesegregowanych.

O Nowym Targu natomiast można powiedzieć, że nadzorowany przez miasto system odbioru nieczystości stałych, który objął również nieruchomości zamieszkałe, czyli sklepy i drobnych przedsiębiorców – sprawdził się, ponieważ ilość zgłaszanych dzikich wysypisk jest znikoma.

Osobny wątek to jednak ekonomika tego systemu – już wykazująca bardzo duży deficyt. Cóż dopiero mówić o czekających wszystkich podwyżkach – głównie z powodu drastycznego wzrostu tzw. opłat środowiskowych.

Brakuje miliona

- Na dzisiaj brakuje nam w bilansie ponad miliona zł i ten milion trzeba gdzieś znaleźć – mówi Dariusz Jabcoń, naczelnik wydziału gospodarki komunalnej i ochrony środowiska Urzędu Miasta. - System ma się samofinansować, w związku z czym nie pozostaje nic innego, jak podnieść stawki, które tak naprawdę nie były wygórowane, bo w ościennych gminach było podobnie. Niemniej zmiany, które nas czekają w całym kraju, są znaczące, bo nie będzie już systemu selektywnego i nieselektywnego. Ustawodawca chce określić, że będzie tylko system selektywny – selektywnie zbieramy odpady u źródła. Ta stawka będzie musiała rekompensować odbiór, transport i unieszkodliwianie. Jeżeli ktoś nie będzie prowadził segregacji u źródła, zapłaci czterokrotność tej stawki.

Zmiany ustawy o utrzymania czystości i porządku w gminach zapowiadane są z początkiem roku. W Nowym Targu natomiast, z mocą od 1. stycznia wchodzi w życie uchwała podjęta podczas grudniowej sesji Rady Miasta.

- Te nasze podwyżki: do 13 zł od mieszkańca na nieruchomościach zamieszkałych oraz 25 zł, jeśli jest system nieselektywny, to takie vacatio legis – przesłanie, że podwyżka i tak nas czeka – uświadamia naczelnik Jabcoń. - Na dziś mówimy o 13 złotych, ale może się okazać, że zmiany, które planuje rząd, istotnie podniosą tę stawkę.

Trudny przetarg i pomysły radnych

Losy przetargu na odbiór odpadów z terenu Nowego Targu w przyszłym roku pokazują, że rynek został wyraźnie podzielony i konsorcjum Empol-FCC nie ma żadnych konkurentów. Wpłynęła tylko ta jedna oferta z kwotą, która znacznie przewyższała środki przewidziane na ten cel w budżecie. Przetarg trzeba było unieważnić i z konieczności – miasto przygotowuje się do drugiego. Po negocjacjach została podpisana tymczasowa umowa zapewniająca odbiór odpadów przez trzy miesiące.

Reakcją na zapowiadane podwyżki i unijne restrykcje dotyczące poziomu recyklingu są wychodzące z grona radnych pomysły, by – nie oglądając się na firmy - miasto zorganizowało odbiór odpadów na własną rękę. Realność takiego rozwiązania jest jednak znikoma. Co więcej – rządowe programy nie przewidują budowy spalarni odpadów na terenie całej Małopolski.

Czemu tak drogo?

O przyczynach podwyżek budzących duże niezadowolenie mieszkańców, najwięcej może powiedzieć największy w regionie odbiorca.

- Pojawiają się pytania, dlaczego tak wysoko zostały postawione stawki w ostatnim przetargu, z sugestią, jakoby były to jakieś działania monopolistyczne – przyznaje Stanisław Nowak, dyrektor zakładu utylizacji odpadów spółki IB, wchodzącej teraz w skład konsorcjum FCC Polska z Zabrza. - Niestety, koszt zagospodarowania odpadu poszedł znacząco do góry. Wzrósł ponad 100 zł na tonie. Miasto Nowy Targ obsługiwaliśmy w cenie o 20 procent niższej – średnio licząc odpady komunalne – niż zaoferowaliśmy w tym przetargu. To nie jest zbyt wysoka cena. Nowy Targ, jako jedna z nielicznych gmin, rozlicza się tonażowo. Ale, niestety, końcówka zagospodarowania odpadów cenowo poszła znacząco w górę. Dzisiaj musimy ponosić olbrzymie koszty zagospodarowania balastu, który pochodzi z selektywnej zbiórki odpadów. Selektywna zbiórka powoduje wzrost ilości surowców wtórnych, na które nie mamy zbytu. 80 procent to jest balast, który musimy dalej przekazać – do zagospodarowania głównie energetycznego.

Odpady zmieszane – do składowania lub wykorzystania energetycznego wywożone są na Śląsk lub do cementowni na terenie województwa świętokrzyskiego, a koszty transportu to ok. 80 zł za tonę. Na to nakładają się wzrosty cen energii elektrycznej i wysokości wynagrodzeń, zwłaszcza dla kierowców, którzy w tej branży są pracownikami deficytowymi.

Uchwalona przez Radę Miasta stawka za odpady nie segregowane od mieszkańca już ma charakter nieco restrykcyjny. Udział odpadów selekcjonowanych w całym odbieranym przez firmę strumieniu jest bowiem na razie 50-procentowy, a powinien być znacznie wyższy.

Fot. Anna Szopińska