piklot191NOWY TARG. Frekwencję podczas dwu dni XI Nowotarskiego Pikniku Lotniczego można porównywać jedynie z tłumem, jaki zgromadziło przybycie Jana Pawła II do Ludźmierza. Fantastycznie efektowna letnia impreza organizowana przez Aeroklub Nowy Targ bije rekordy popularności i rośnie w sławę. Tego roku ściągnęła ona prawie 40 statków powietrznych z mistrzami Polski, Europy, świata u sterów. Wśród nich – ikony pilotażu, które niezmiernie rzadko prezentują się na międzynarodowych pokazach. Wśród nich byli także wychowankowie naszego lotniska.

Preludium do piknikowych wydarzeń był piątkowy przelot myśliwca F16, który od 2006 roku strzeże polskiego nieba. Kultowa maszyna amerykańskiej produkcji, zdolna przekraczać prędkość dźwięku, dosłownie zdetonowała powietrze nad miastem. Ale była to tylko zapowiedź dwudniowych atrakcji ziemia-powietrze.

piklot192

Otworzył je kolejny raz goszczący na Pikniku zabytkowy „wiedeńczyk”, wypuszczając skoczków spadochronowych z flagami.

Dech w piersi zapierały widzom popisy asów lotnictwa akrobatycznego. Samoloty „Flying Bulls” pilotowane przez Czechów, którzy nie mogli potem nadążyć z rozdawaniem autografów i pozowaniem do zdjęć – urzekły tłum podniebnym tańcem. Na czas tego pokazu, jak życzyli sobie piloci, zamilkli komentatorzy, by widzowie mogli wsłuchiwać się w melodię i śledzić sekwencję kilkudziesięciu mistrzowsko wykonanych figur. Entuzjastycznie i ciepło przyjęła też piknikowa publiczność występy ikon akrobacji - Zoltana Veresa i Petera Besseneyi’ego oraz to, czego za sterami śmigłowca Bolkov 105 dokonywała Marysia Muś, z towarzyszącym jej Łukaszem Czepielą w EDGE 540. Gdy smugacze kreśliły na pogodnym niebie serce przebite strzałą, szkoda, że tego zjawiska nie dało się zatrzymać dłużej niż kilkanaście sekund…

 piklot193  

Swój taniec na niebie wykonywały i cięższe maszyny – często goszczące na nowotarskim lotnisku Mi-24, transportowo-bojowe śmigłowce, które szkolą się tu do zadań w terenie górzystym. To pozwala wykorzystywać je do misji wojskowych w różnych rejonach świata, zwłaszcza w Afganistanie.  

Zaciekawienie wzbudzają zawsze superlekkie i fenomenalnie zwrotne wiatrakowce, w których pilot doświadcza całego uroku fruwania w przestworzach. Bo ci w najszybszych maszynach doświadczają z kolei stanu G9, czyli przeciążenia dajacego odczucie dziewięciokrotnego wzrostu wagi ciała.

Obok ultranowoczesnych statków powietrznych na XI Pikniku gościły zabytki z krakowskiego Muzeum Lotnictwa i maszyny z Latającego Muzeum Jacka Mainki. To zapewniało przybyłym na lotnisko fascynującą rozmaitość i mnóstwo wrażeń.

piklot194

A że piknik jest piknikiem – publiczności służyła cała imprezowa otoczka z gastronomią pod chmurką, stoiskami, parkiem zabaw dla dzieci, muzyczną sceną.

Pamiętajmy, że za dwoma dniami widowiskowych atrakcji na niebie i na ziemi stoi potężny wysiłek organizatorów, zaangażowanie sponsorów, kilkudziesięcioosobowej rzeszy wolontariuszy (pracujących na lotnisku już od czwartku), policji, straży pożarnej, ratowników medycznych, ochrony obsługi technicznej itd. Specyfika tłumnej imprezy z dużą ilością maszyn i palnych substancji stwarza bowiem wiele zagrożeń. Tym większa radość, że kolejny raz wszystko odbyło się szczęśliwie.  

XI Nowotarski Piknik Lotniczy

Fot. Anna Szopińska