szpitalsdd

ZAKOPANE. Podczas trwania akcji ratowniczej, po czwartkowym nieszczęśliwym uderzeniu pioruna w Giewont, lekarze z SOR zakopiańskiego szpitala im. Tytusa Chałubińskiego, mieli niezliczoną ilość pracy.

- Wszyscy udzielali pomocy. Każde ręce do pracy były potrzebne: lekarzy, pielęgniarek, ratowników. To co widzieliśmy, do dziś nie potrafimy zapomnieć. To było jak wojenny front - napisała do nas na skrzynkę, jedna z czytelniczek pracujących w szpitalu.

Część poszkodowanych zostało przewiezionych do szpitala w Nowym Targu, Suchej Beskidzkiej, Myślenicach i do szpitali w Krakowie. Prawie 30 osób przebywa obecnie w szpitalu w Zakopanem. Prawdopodobnie wszyscy zostaną wypisani do domów w trakcie najbliższej doby.

Troje dzieci, które zostały porażone, znajdują się aktualnie na oddziale intensywnej terapii w szpitalu w Krakowie w Prokocimiu. Ich stan jest ciężki, ale stabilny. Stan dorosłych przebywających w krakowskich szpitalach jest stabilny i nie zagraża ich życiu

Ta katastrofa na długo zostanie zapamiętana w dziejach Zakopanego, jak i także całego Podhala, a nawet kraju.

Mateusz Możdżeń