P3650281GMINA SZAFLARY. Do podjęcia uchwały intencyjnej, która dawałaby władzy wykonawczej przyzwolenie na podjęcie działań zmierzających do powstania na terenie gminy Szaflary instalacji termicznego przetwarzania odpadów – jednak dzisiaj nie doszło. Sesja Rady, złożona z niemal samych przerw powodowanych problemami technicznymi – została ostatecznie odroczona do najbliższego piątku. Najgorętsza dyskusja o tych inwestycyjnych planach rozpętała się już po opuszczeniu sali obrad, na korytarzu.

By wziąć udział w najbardziej emocjonującym punkcie krótkiego, sesyjnego programu, ok. stu mieszkańców Szaflar zwolniło się z pracy lub oderwało od domowych obowiązków. Były to głównie osoby najżywotniej zainteresowane, czyli mieszkańcy Tewikla i właściciele działek w tym rejonie.

Techniczna niemoc

Być może jeszcze więcej osób zamierzało oglądać transmisję live z sesji, a ilość wejść stała się przyczyną niewydolności urzędowego routera. Przewodniczący Rady, Stanisław Wąsik, czterokrotnie ogłaszał więc „przerwę z przyczyn technicznych”, a informatyk w tym czasie starał się udrożnić łącza. Ludzie przybyli na sesję niecierpliwili się tymczasem coraz bardziej.

O opinię na temat prawomocności sesji rejestrowanej tylko w zapisie dźwiękowym pytany był radca prawny Urzędu, jednak musiał on przyznać, że regulamin Rady wymaga transmisji dźwięku i obrazu na żywo.

P3650240

Po nieudanych próbach przywrócenia urządzeniom sprawności, przewodniczący – jeśli mieszkańcy przyszli już tak dużą grupą – proponował im odbycie dyskusji na temat instalacji, która była przedmiotem projektu intencyjnej uchwały. Szaflarzanie przyjęli jednak taką ofertę z dużą nieufnością.

- Chcą, żebyśmy się teraz wygadali, a potem po cichu uchwalą, już prawomocnie… - szemrali ludzie.

Wobec tego – i przedłużającej się niemocy technicznej - Stanisław Wąsik ogłosił odroczenie sesji do godz. 15.00 w najbliższy piątek, 31. stycznia. Było to zgodne z głosami mieszkańców, by prawomocne już obrady odbyły się jak najszybciej, ale w terminie umożliwiającym dotarcie osobom pracującym.

Korytarzowa dysputa

Radni oraz przybyli szaflarzanie zaczęli opuszczać zmodernizowaną salę obrad i prawdziwa dysputa rozpętała się dopiero wtedy, na korytarzu.

Najbardziej zirytowani głośnymi pretensjami zatrzymali wychodzących na piętro radnych. Mieli im za złe, że pozytywną opinię dla projektu intencyjnej uchwały wydali na jakimś „tajnym posiedzeniu”. Chodziło im o odbyte kilka dni temu posiedzenie komisji Rady Gminy, gdzie projekt faktycznie zyskał akceptację.  

- Nic o nas bez nas! – domagali się mieszkańcy. – Kto się nas pytał, czy w ogóle chcemy spalarni w małej, turystycznej miejscowości ? - I dlaczego akurat Tewikiel, skoro spalarnie mogą być budowane na terenach przemysłowych, a ten jest rekreacyjny, ze ścieżkami rowerowymi i trasami biegowymi? - Przecież to jest Natura 2000 i otulina rezerwatu... – Jesienią były zebrania sołeckie – czemu wtedy nikt z nami o tym nie rozmawiał? I czemu do tej pory nie mamy żadnych informacji?

P3650264

- Najpierw referendum, czy w ogóle chcemy spalarni, a potem dopiero ekspertyzy! – domagali się głośno mieszkańcy.

Ich oburzenie wzmogła kursująca już informacja, że na godz. 9.00 została zwołana sesja, a o godz. 14.00 tego samego dnia miał upływać termin składania ofert po skierowanym przez wójta zapytaniu do firm mogących wykonać ekspertyzę.  I że taka ekspertyza byłaby dla gminnego budżetu  wydatkiem 120-tysięcznym.

Rozdyskutowani mieszkańcy do radnych mieli żal o to, że choć niektórzy z nich na pewno posiadali istotną wiedzę na temat planowanej instalacji – do tej pory się nią z nimi nie podzielili, natomiast sami zaakceptowali projekt uchwały.

Z radnymi sobie porozmawiamy...

- Radni mają reprezentować nas, mieszkańców! – przywoływali do porządku swoich wybrańców. I życzyli sobie, żeby udzielili im oni wyjaśnień oraz wytłumaczyli się przed nimi, np. w czwartek, w remizie OSP. Inni nie mogli wybaczyć wójtowi, że o instalacji wcześniej rozmawia na spotkaniu wójtów i burmistrzów niż z nimi.

Jeszcze inni podnosili, że koszty odbioru odpadów w gminie wcale nie byłyby tak wielkie, gdyby ktoś skutecznie kontrolował pensjonaty, które składają deklaracje np. na cztery osoby, a gości w sezonie mają kilkudziesięciu i adekwatne do tego wystawiają ilości śmieci. – Najpierw z tym trzeba zrobić porządek, a potem myśleć o spalarni!

 Wójt Rafał Szkaradziński, który swoją inicjatywą próbuje samorządy powiatów nowotarskiego i tatrzańskiego ratować przed dyktatem „śmieciowych monopoli” i nie mającymi końca, trudnymi do przewidzenia podwyżkami cen odbioru odpadów – tłumaczył, że chce, by społeczność decydowała wtedy, gdy będzie już wyposażona w rzetelną wiedzę. I w tym celu potrzebne są ekspertyzy, analizy, symulacje, opinie. Dopiero wtedy będzie można rozmawiać merytorycznie i bez emocji.

Najpierw informacje, potem ekspertyzy!

Do tego, by zlecać ekspertyzy – w których partycypowałyby wszystkie zainteresowane samorządy - potrzebne jest jednak wskazanie lokalizacyjne. Bez tego ani rusz. Mieszkańcy tymczasem chcą informacji i wyliczeń, ale przed zleceniem ekspertyz…

Rozeszła się wśród nich wieść, że taka mała instalacja może kosztować kilkaset milionów złotych. A przeważnie mocno zadłużonych podhalańskich gmin nie stać na zaciąganie nowych kredytów. Dlatego w budowę miałaby ponoć zainwestować Polska Grupa Energetyczna.

P3650308

- PGE to nie instytucja charytatywna – irytowali się ci „lepiej poinformowani”. – Oddamy gminną ziemię, a kto nam da gwarancję, że nie stracimy wpływu, tak jak samorządy przy sprzedaży PKL?! I znowu ktoś nam będzie dyktował ceny!

- A zagwarantuje nam wójt, że ceny działek na Tewiklu z powodu spalarni nie spadną? Podpiszecie z nami taką umowę? – dopytywali.

Do zobaczenia w piątek...

- Udało się niektórym podburzyć mieszkańców, a ja już mam orientację, jaką wiedzą kto dysponuje i skąd ją czerpie… – nie bez goryczy stwierdził wójt, przekonany, że inwestycja całej gminie i poszczególnym mieszkańcom przyniosłaby bardzo wymierne korzyści. – A Tewikiel dlatego, że wtedy będzie można podłączyć instalację do sieci ciepłowniczej (Z jej budową wiążą się bowiem plany pozyskiwania sporej ilości energii i produkowania prądu – przyp. red.).

- Taką mamy wiedzę, bo wy nas nie informowaliście, ani nasi radni!.. – odbijali piłeczkę dyskutanci. – Coś się odbywa za naszymi plecami!

Z radnymi żywotnie zainteresowani sprawą mieszkańcy zamierzają do piątku jeszcze porozmawiać. I zapowiadają, że na odroczonej sesji pojawią się jeszcze tłumniej.   

Sesja gorąca i odroczona

Fot. Anna Szopińska