kwarantanna201PODHALE. Z wprowadzeniem stanu epidemii do 30 tys. zł (z 5 tys.) wzrosła kara grzywny za złamanie obowiązku kwarantanny. Policjanci, wspierając służby sanitarne sprawdzają, czy osoby objęte kwarantanną rzeczywiście przebywają we wskazanym miejscu oraz czy nie potrzebują pomocy. Oszuści, niestety, też nie zasypiają gruszek w popiele. Koronawirus tylko rozbudził ich inwencję.

Takiej kontroli osób poddanych kwarantannie dokonują zawsze policjanci umundurowani – przypomina mł. asp. Dorota Garbacz, rzeczniczka nowotarskiej KPP. Funkcjonariusze nie mają z tymi osobami bezpośredniego kontaktu, nie wchodzą do środka domów i mieszkań. Kontaktują się telefonicznie, dzwonią domofonem lub poprzez kontakt wzrokowy sprawdzają, czy ta osoba rzeczywiście przebywa w miejscu kwarantanny. Funkcjonariusze pytają osoby na kwarantannie, czy nie potrzebują jakieś pomocy, czy są zaopatrzone w żywność i w leki. Jeżeli są takie potrzeby, informujemy odpowiednie instytucje. Taka forma wymiany informacji ma zapewnić bezpieczeństwo nie tylko samym policjantom, ale też osobom objętym kwarantanną. Wobec osób, które nie stosują się do kwarantanny, będą wyciągane surowe konsekwencje.

 Służby całodobowo pilnują porządku na wszystkich przejściach granicznych. Od 15. marca po powrocie do kraju wszystkie osoby zobowiązane są poddać się 14-dniowej kwarantannie, co oznacza pozostanie pod adresem podanym w karcie lokalizacyjnej. Na kwarantannie domowej pozostają także osoby skierowane na nią decyzją administracyjną.

Trudna sytuacja kwarantanny narodowej i poczucia zagrożenia zakażeniem, niestety, aktywizuje też oszustów. Zdarzały się już przypadki, że pukają oni do domów, podając się za funkcjonariuszy i przedstawicieli różnych służb. Oferują różnego rodzaju „leki” i suplementy. Próbują wyłudzić pieniądze na „leczenie z koronawirusa” bliskiej osoby.     

kwarantanna202

Internet obiegły zdjęcia z niebezpiecznie zatłoczonego lotniska Chopina w Warszawie. Podhale jednak też ma swoją specyfikę. Z pracy – głównie we Włoszech i w Austrii – wróciło wielu fachowców brażny budowlanej i remontowej. Oni lub ich krewni czy znajomi uznali, że czas kwarantanny i chwilowy brak pracy do dobry moment na odkładane domowe reperacje, remonty, przebudowy. Duże markety budowlane, które pozostają otwarte i przez które przewija się tłum kupujących, przeżywają prawdziwy boom. Jedni kupują potrzebne drobiazgi lub narzędzia, inni – większe ilości materiałów.

- Gdybym był ministrem zdrowia, zamknąłbym także markety budowlane – stwierdza bez wahania dyrektor Podhalańskiego Szpitala, Marek Wierzba, po zaobserwowaniu sytuacji w nich.  

Musimy bezwzględnie pamiętać, że unikanie i skupisk, i tłumnie odwiedzanych miejsc to sprawa zbiorowej odpowiedzialności za rozprzestrzenianie się epidemii. Dopóki bowiem nie wystąpią charakterystyczne objawy – wiele osób może być nieświadomymi i już zarażającymi nosicielami koronawirusa. Bez zachowania reżimów sanitarnych roznosicielami zakażenia mogą być wychodzący swobodnie na zewnątrz domownicy osoby, która z zagranicy przywiozła groźnego mikroba. Bo nie w każdym domu osobie przechodzącej kwarantannę da się zapewnić oddzielną łazienkę, kuchnię, klatkę schodową itd.

Są jednak i budujące przykłady zdrowego rozsądku. W jednej z miejscowości na Podhalu małżeństwo jeszcze przed powrotem z pracy w Austrii zadbało, by wynająć sobie wolny dom i tam spędza kwarantannę, korzystając z uprzejmości krewnych i znajomych, jeśli potrzebne są zakupy.