pierwszy204NOWY TARG. Sanitarne służby również i dziś nie mają wiedzy o przyczynie i okolicznościach zakażenia pierwszego mieszkańca Nowego Targu z potwierdzonym koronawirusem. Dyrektor Szpitala ujawnia natomiast fatalne skutki zatajenia przed dyspozytorami karetek pogotowia najbardziej charakterystycznego objawu rozwijającej się infekcji, czyli wysokiej temperatury. 

 - Pacjent został przez nasz zespół karetki „S” podjęty i przetransportowany do szpitala zakaźnego - mówi dyrektor Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego, Marek Wierzba. - Niestety – mimo tego, o co wielokrotnie apelowałem - w wezwaniu karetki była mowa zupełnie czym innym, a rodzina zataiła fakt, iż pacjent gorączkuje. Skutkiem tego cały zespół karetki „S” - czyli lekarz i dwóch ratowników – musiał został poddany kwarantannie. Problem jest o tyle poważny, że chodzi o lekarza, który pracuje wyłącznie w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, brał tam dużą ilość dyżurów, więc jego brak jest dla nas bardzo dotkliwy. Jeszcze raz chciałem zaapelować do wszystkich, żeby nie ukrywali prawdy i mówili o wszystkich objawach wskazujących na zakażenie koronawirusem. Trzeba o tym mówić otwarcie, bo niezależnie od tego, w jakim stanie jest pacjent, czy jest zakażony koronawirusem, czy nie – każdemu udzielona będzie pomoc. Różnica polega tylko na tym, że inny zespół, inaczej przygotowany, innym środkiem transportu tego pacjenta podejmie. Zespół może się wtedy odpowiednio ubrać i zabezpieczyć. Tutaj, ponieważ wezwanie było do zupełnie czego innego – faktem jest, że zespół, niestety, nie zachował tej procedury. Należało zachować większą ostrożność.    

pierwszy202

Do przewozu pacjentów podejrzanych o zakażenie koronawirusem Podhalański Szpital już wcześniej przeznaczył jedną karetkę, niemniej procedury dezynfekcji karetki „S” zajmują niepotrzebnie czas, absorbują ludzi i środki. Dezynfekcji poddana została także przychodnia przy ul. Szaflarskiej, gdzie pacjent szukał pomocy medycznej zanim rodzina wezwała pogotowie.

Duże obawy podhalańskich służb medycznych budzi spodziewana tuż przed świętami kolejna fala powrotów osób pracujących za granicą. Tym bardziej, że graniczne kontrole dają efekt raczej psychologiczny. Jeśli bowiem do tej pory udało się Szpital uchronić przed zawleczeniem wirusa z Wuhan, tak wkrótce może to być trudne i dopiero końcówka kwietnia oraz maj pokażą prawdziwy obraz sytuacji.

Fot. Anna Szopińska