dzikibyk

Właściciel jednej z nowo otwartych restauracji w Nowym Targu na swoim profilu facebookowym opisał szereg nieprzyjemnych zdarzeń ze strony konkurencji, jaka w spotyka go od momentu rozpoczęcia działalności.

- W dniu dzisiejszym w biały dzień otrzymaliśmy groźby pobicia w dość niecenzuralny sposób – to fragment wpisu.

Poniżej całość z zachowaniem oryginalnej pisowni

Cześć!
Proszę Fanów, Sympatyków, Gości a zwłaszcza Konkurencję i hejterów o chwilę uwagi. Chciałem nakreślić publicznie pewien problem, który ciągnie się nieprzyjemnie od początku naszego bytu w Nowym Targu. Tolerowaliśmy pewne dziwne zachowania, mieliśmy nadzieję, że komuś to się po prostu znudzi, ale dziś przekroczone zostały granice, które ocierają się o paragrafy, godzą w zdrowie naszych pracowników i mienie firmy. W dniu dzisiejszym w biały dzień otrzymaliśmy groźby pobicia w dość niecenzuralny sposób. Nie będę tolerował tego typu zachowań! Cała sytuacja została oczywiście nagrana przez monitoring, mamy też i świadków całego zdarzenia. Mógłbym w tym momencie publicznie oznaczyć i wymienić osoby odpowiedzialne za to, ba - mógłbym oznaczyć firmę, skąd takie zachowania płyną. Nie na darmo dziś panowie powiedzieli na odchodne, że "wrócimy z konkurencją (...)". Mógłbym również przy okazji wspomnieć o próbie wybicia nam witryny zanim otworzyliśmy lokal, o psujących się notorycznie spłuczkach w ubikacjach przy któryś ktoś majstrował i były po prostu rozkręcone. Mógłbym również długo mówić o opiniach, które pisane są tylko po to, aby zniszczyć nam rating, mógłbym pisać o podszywaniu się pod prawdziwe osoby z imienia i nazwiska w celu uwiarygodnienia takich tekstów... Tym razem nie zrobię tego, nie pójdę do odpowiednich organów, aby zgłosić te groźby, wyrządzone szkody i wandalizm. Nie mam też zamiaru odegrać się w żaden inny sposób. Chce tym razem przekazać: przestańcie nas sabotować. Wykorzystajcie tą energię, aby polepszać własne usługi. Obiecuję, że jeszcze jedna sytuacja, jedna groźba lub jakiś akt nieuczciwej konkurencji - będę reagował. Nie mam zamiaru prowadzić żadnej wojenki ale nie pozwolę też, aby moi Pracownicy czy Goście czuli jakikolwiek dyskomfort lub stres z tym związany. Szanujmy się.

Marzy mi się Nowy Targ miejscem, gdzie lokale zamiast kłaść sobie kłody pod nogi wzajemnie koegzystują, gdzie każdy szanuje czyjąś pracę, gdzie śmiało można wpaść na piwko do konkurencji bez krzywych spojrzeń i gróźb. Gdzie walka odbywa się w menu i jakości oferowanych produktów - nie na ulicy.

Proszę o udostępnianie, niech ta informacja dotrze tam, gdzie powinna, a konkretne osoby wezmą sobie mój apel do serca.

Pozdrawiam wszystkich
js