Kanclerz Andrzej SasułaNOWY TARG. Podhalańska Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa zawnioskowała do nowotarskich władz o usuniecie z miejskiej listy zabytków ruin starego szpitala. Ten wniosek wiąże się z planem całkowitego ich wyburzenia. Pomysły na zagospodarowanie 3,5-hektarowego terenu są dwa.

szpitru1Oba szpitru2zależą szpitru3od możliwości szpitru4uzyskania szpitru19

szpitru5środków

szpitru6zewnętrznych.

Terenemszpitru7 starego szpitru8szpitalaszpitru9 wywianowałszpitru10 uczelnię szpitru11powiat i szpitru12o wykorzystaniuszpitru13 tego szpitru14obszaruszpitru15 – m.in. szpitru16dla produkcji szpitru17innowacyjnych, szpitru18przyjaznych środowisku technologii mówiło się od ładnych paru lat. Darowizna na rzecz uczelni miała się stać stymulatorem rozwoju regionu. Podhalańska Dolina Krzemowa wciąż jednak w tym miejscu nie wyrosła. Na razie w obrębie starego szpitala popadają w ruinę i porastają dziką roślinnością 24 budynki i budowle. Budynków jest w tej liczbie 14. Reszta to np. pozostałości stacji trafo, stare zbiorniki na paliwo itd. Na konserwatorskiej liście znalazł się ten obszar ze względu na 100-letni budynek główny starego szpitala. Rejestr miejski nie ma jednak takiej mocy jak państwowy – miasto może usunąć coś ze spisu po zasięgnięciu opinii komisji urbanistycznej.

A teraz wykluwają się kolejne pomysły, którym na wyższych szczeblach patronuje senator Stanisław Hodorowicz.

Pierwszy z nich to złożenie oferty zlokalizowania na tym terenie wioski olimpijskiej w perspektywie Igrzysk 2020 r. Osobą zaangażowaną w ów plan jest posłanka Jagna Marczułajtis – członkini sejmowej komisji kultury fizycznej, sportu i turystyki. Tej ofercie przyjdzie konkurować z propozycją stworzenia wioski olimpijskiej na zakopiańskiej Olczy. Słabą stroną olczańskiej propozycji jest jednak prywatna własność gruntów.

Gdyby akceptację zyskała oferta nowotarska, na ternie starego szpitala za rządowe pieniądze mogłyby powstać hotele dla sportowców, hala sportowa, centra odnowy biologicznej. Hotele oczywiście do wykorzystania potem na Dom Studenta, hala i centra odnowy biologicznej – jako sportowo-rekreacyjne zaplecze uczelni, miejsce kształcenia fizjoterapeutów w i pielęgniarek.

Drugi pomysł na zagospodarowanie terenu to starania o środki unijne pozwalające wznieść tutaj budynek dla kierunków paramedycznych: pielęgniarstwa, fizjoterapii, ratownictwa. Ta koncepcja została już zgłoszona do dofinansowania. Po wstępnej akceptacji znalazła się na liście projektów subregionalnych.

- Jedno z drugim się nie kłóci – zapewnia kanclerz PPWSZ, Andrzej Sasuła. – Chcemy pozyskać pieniądze albo olimpijskie, albo unijne. Żeby jednak mogło dojść do powstania czegokolwiek, musimy wyczyścić teren z budynków i budowli. Nie jesteśmy jeszcze zdecydowani, czy rozebrać stary szpital. Ocena stanu sanitarnego wskazuje, że znaleziono tam różne bakterie o różnym stopniu szkodliwości. Pełnej oceny stanu technicznego jeszcze nie posiadamy. Trudno na razie prognozować, czy ta substancja mogłaby być jeszcze w jakimś stopniu wykorzystana, czy też nie. Pozostałe obiekty na pewno trzeba by rozebrać.

Wstępna wycena kosztów rozbiórki wszystkiego, co zawadza na terenie starego szpitala, opiewa na mniej niż milion zł.

Z miastem musi się uczelnia porozumieć nie tylko w kwestii „wyjęcia" terenu z listy zabytków, ale i w sprawie planowanej drogi (gminnej), która ma biec od starego szpitala pod Urząd Pracy, a na razie stoją na niej różne obiekty.

Jeśli chodzi o terminy istotne dla losów 3,5-hektarowego terenu, to około października powinno być wiadomo, czy Polska w ogóle ma szanse na Olimpiadę w roku 2020. Pod koniec roku natomiast uczelnia pozna efekty rozmów o alternatywnym projekcie – stworzenia obiektu dla kierunków paramedycznych.

Fot. Anna Szopińska