Problematyczna wizytówka miasta Fot. Anna SzopińskaOd głośnych pretensji właścicieli działek w rejonie targowicy, spowodowanych wysokością opłaty targowej zaczął się wątek handlowego placu w Nowym Targu podczas spotkania z mieszańcami zorganizowanego przez Klub „Gazety Polskiej". Temat był jednak o wiele szerszy i bardziej sporny.

 

...zwłaszcza w letnim czasie Fot. Anna Szopińska- Kiedy i gdzie zostanie przeniesiona targowica? - pytała Jadwiga Nieckarz, nie wiedząc jeszcze, jak burzliwą wywoła dyskusję.

- Ma być przeniesiona na druga stronę alei Tysiąclecia, pod skarpę z cmentarzem – odparł, zgodnie z zapisami planu przestrzennego, burmistrz Marek Fryźlewicz. - Cały teren ma mieć ok. 5 hektarów, razem z drogami i miejscami parkingowymi na 800 samochodów. Z potrzebnego areału mamy w tej chwili 2,5 hektara. Właścicieli i współwłaścicieli jest tam 102. Do tej pory odbyły się dwa duże spotkania z tymi, którzy wykazują jakieś zainteresowanie. Ankiety sondujące wolę właścicieli wysłaliśmy do wszystkich. Odpowiedziała tylko około połowa z nich. Duża część posesorów z tego rejonu w ogóle nie jest zainteresowana zbyciem ani wydzierżawieniem gruntu, ponieważ działki są małe, postępowania spadkowe nie przeprowadzone. Trzeba by to robić przez sąd, a koszty są duże. Bardziej skuteczny w pozyskiwaniu terenu może być inwestor prywatny, który rozważy, czy jest w stanie załatwić sprawy gruntowe. W tym roku będzie gotowa dokumentacja projektowa dla obwodnicy, która poprowadzi z Kowańca, przez most, do alei Tysiąclecia. Ale konkretnego terminu w tej chwili podać nie można.

- To znaczy, że u nas nic się nie da... - Ludzie już nie mają zaufania... - Ciekawe będzie sąsiedztwo z cmentarzem... – odzywały się głosy z sali.


Tak się dłużej nie da... Fot. Anna SzopińskaWiększość zdegustowanych tempem przymiarek do budowy nowej targowicy wiedziała już, że pojawiły się w międzyczasie dwie propozycje alternatywne do lokalizacji pod skarpą przyszłego cmentarza. Pamiętali też niegdysiejszy pomysł przeniesienia targowicy – zwłaszcza jej części zwierzęcej – w rejon oczyszczalni ścieków, gdzie komunalnego terenu jest pod dostatkiem. Ale akurat ten obszar miasto zgłosiło właśnie jako strefę aktywności gospodarczej, co wyklucza prowadzenie tam działalności handlowej.

- To nie jest jedyna możliwa lokalizacja targowicy – wrócił radny Janusz Tarnowski, przewodniczący komisji rewizyjnej, do zapisanego w planie miejsca pod skarpą. – Są inicjatywy różnych podmiotów, osób i środowisk, lecz zazwyczaj torpeduje się inne pomysły, wypowiadając różne formułki prawne. W tym mieście brakuje podejścia gospodarza. Ta targowica może zaistnieć w innym miejscu i zacząć funkcjonować bardziej przyzwoicie. Jest dużo różnych prób wymigania się, tymczasem powinno się ludziom odpowiedzieć – przynajmniej w jakim czasie zajmiemy się ich propozycjami. Mówimy: targowica ma być za Dunajcem, ale jednocześnie: że tam się ludzie nie zgadzają.

- Obawiam się, że z punktu widzenia Urzędu korzystniejsza jest lokalizacja pod skarpą... – pociągnął ten watek przewodniczący Rady, Michał Glonek (przypomnijmy, że od dłuższego czasu władza wykonawcza przez opozycję w Radzie oskarżana jest o prowadzenie zadań inwestycyjnych pod hasłem „nie da się..."). – Rozdrobnienie własności powoduje, że tam widoki są żadne. Ale są inne wnioski lokalizacyjne: na terenie starego tartaku i w okolicach starej oczyszczalni. Lokalizację w okolicach tartaku – jak mówi burmistrz – wykluczają problemy komunikacyjne. W przypadku terenu między starą oczyszczalnią a policją wiceburmistrz obruszył się, że nie ma żadnych szans, ze względu na rozdrobnienie gruntów, ale jednak potencjalni inwestorzy mają uzgodnienia co do całego terenu. Potrzebny im jest tylko fragment, który ma miasto. I są gotowi inwestować. Przy odrobinie dobrej woli wszystko byłoby możliwe. Czy pan burmistrz mógłby się do tego ustosunkować?


Radny Grzegorz Watycha Fot. Anna Szopińska- Nie można niczego zlokalizować, jeśli nie jest w planie zagospodarowania przestrzennego – powtórzył burmistrz. - Przy uchwalaniu go nie było większych protestów. A tam, póki co, jest teren przemysłowy. Wniosek wpłynął i jest rozważany.

Sprawę niemożności lokalizacyjnej na terenie od starej oczyszczalni do Komendy Powiatowej Policji ze względu na zapisy planu wyjaśnił jednak przewodniczący komisji komunalnej, radny Andrzej Rajski:
- Na moje pytanie pani projektant odpowiedziała, że nie ma żadnych problemów: dopuszcza się w tym miejscu teren targowy.

Stanisław Borzęcki, jeden z nowotarżan obecnych na targowicy, postanowił wszakże przestrzec:- Jeśli by przenieść targowicę gdzie indziej, to przestanie istnieć.

- Nie jest to głos odosobniony i tak wskazują doświadczenia innych miast – zaznaczył burmistrz.

- Targowicę trzeba przenieść, żeby handel mógł się odbywać w cywilizowanych warunkach, pod zadaszeniem – konkludował radny Grzegorz Watycha, nie przesądzając, która lokalizacja byłaby najlepsza. - Bo Słowacy już uciekają do centrów handlowych. Były w międzyczasie konkursy, a miasto nie wnioskowało nawet o środki na stworzenie Centrum Produktu Regionalnego.

Ponieważ mnożyły się pytania o możliwość zmiany lokalizacji targowicy, burmistrz oświadczył w końcu:

- Jeśli wszystko będzie zgodne z prawem – można zmienić zapis. Targowica powinna być robiona przez inwestora prywatnego. Ale tacy jeszcze się do mnie nie zgłosili. O zmianę planu mogą wnieść także mieszkańcy.

To, co a temat przyszłej targowicy zostało powiedziane podczas spotkania z mieszkańcami, może zwiastować przełom w myśleniu o lokalizacji. A wszyscy – włącznie z handlującymi na placu i w okolicach, czyli zainteresowanymi najżywotniej, są zgodni co do jednego: czas najwyższy, by to handlowanie odbywało się w bardziej cywilizowanych warunkach.