Tak się dłużej nie da... Fot. Anna SzopińskaWiększość zdegustowanych tempem przymiarek do budowy nowej targowicy wiedziała już, że pojawiły się w międzyczasie dwie propozycje alternatywne do lokalizacji pod skarpą przyszłego cmentarza. Pamiętali też niegdysiejszy pomysł przeniesienia targowicy – zwłaszcza jej części zwierzęcej – w rejon oczyszczalni ścieków, gdzie komunalnego terenu jest pod dostatkiem. Ale akurat ten obszar miasto zgłosiło właśnie jako strefę aktywności gospodarczej, co wyklucza prowadzenie tam działalności handlowej.

- To nie jest jedyna możliwa lokalizacja targowicy – wrócił radny Janusz Tarnowski, przewodniczący komisji rewizyjnej, do zapisanego w planie miejsca pod skarpą. – Są inicjatywy różnych podmiotów, osób i środowisk, lecz zazwyczaj torpeduje się inne pomysły, wypowiadając różne formułki prawne. W tym mieście brakuje podejścia gospodarza. Ta targowica może zaistnieć w innym miejscu i zacząć funkcjonować bardziej przyzwoicie. Jest dużo różnych prób wymigania się, tymczasem powinno się ludziom odpowiedzieć – przynajmniej w jakim czasie zajmiemy się ich propozycjami. Mówimy: targowica ma być za Dunajcem, ale jednocześnie: że tam się ludzie nie zgadzają.

- Obawiam się, że z punktu widzenia Urzędu korzystniejsza jest lokalizacja pod skarpą... – pociągnął ten watek przewodniczący Rady, Michał Glonek (przypomnijmy, że od dłuższego czasu władza wykonawcza przez opozycję w Radzie oskarżana jest o prowadzenie zadań inwestycyjnych pod hasłem „nie da się..."). – Rozdrobnienie własności powoduje, że tam widoki są żadne. Ale są inne wnioski lokalizacyjne: na terenie starego tartaku i w okolicach starej oczyszczalni. Lokalizację w okolicach tartaku – jak mówi burmistrz – wykluczają problemy komunikacyjne. W przypadku terenu między starą oczyszczalnią a policją wiceburmistrz obruszył się, że nie ma żadnych szans, ze względu na rozdrobnienie gruntów, ale jednak potencjalni inwestorzy mają uzgodnienia co do całego terenu. Potrzebny im jest tylko fragment, który ma miasto. I są gotowi inwestować. Przy odrobinie dobrej woli wszystko byłoby możliwe. Czy pan burmistrz mógłby się do tego ustosunkować?