catering 640x418ZAKOPANE. Ponad 600 rodziców podpisało się pod petycją ws. wprowadzania cateringu do kilku szkół prowadzonych przez miasto. Sprzeciwiają się zamknięciu szkolnych kuchni.

Burzę wywołały plany wprowadzenia żywienia cateringowego do szkół. Co prawda pomysł to nie nowy, jednak rodzice kilku szkół, których organem prowadzącym jest miasto Zakopane, stanowczo przeciw temu protestują. Wprowadzenie dowożonych posiłków wiąże się bowiem z zamknięciem kuchni i – jak twierdzą przeciwnicy pomysłu – pogorszeniem jakości posiłków, co wpłynie negatywnie na zakopiańskie dzieci.

- Głównym powodem zamknięcia kuchni szkolnych miał być rachunek ekonomiczny – mówi Józef Figiel, radny Zakopanego. - Miały być problemy z dostosowaniem kuchni do nowych wymogów. Tymczasem według Sanepidu, wszystkie nadają się do użytku. Poza tym, co z deklaracjami burmistrza na temat stworzenia nowych miejsc pracy? Osoby zatrudnione w kuchniach stracą pracę. Co z nimi będzie?

Ostro władze Zakopanego krytykują również mieszkańcy, których dzieci mają jeść posiłki z cateringu.

- Zebraliśmy 630 podpisów sprzeciwu wobec tego pomysłu – mówi Andrzej Jasiński, jeden z rodziców. - Szkoła to nie jest przedsiębiorstwo nastawione na zysk. Poza edukacją, ma ona nauczyć m.in. dobrych nawyków żywieniowych. Czemu gmina właśnie na tym chce oszczędzać a nie gdzie indziej? Jeśli wprowadzi się catering, nie będzie można kontrolować jakości posiłków. Kuchnie zostaną zamknięte bezpowrotnie. To szkodliwe działania burmistrza.

Tymczasem według dyrektorów szkół, po wprowadzeniu cateringu w niektórych placówkach, z żywienia w szkole korzysta coraz więcej uczniów.

- Tak wynika ze spotkania radnych z dyrektorami szkół, w których catering już funkcjonuje – mówi Marek Donatowicz, przewodniczący Komisji Oświaty. - Według nich zainteresowanie posiłkami wzrasta. Można też mówić o dziesiątkach tysięcy złotych oszczędności rocznie.

Sami burmistrzowie miasta pod Giewontem przyznają, że catering to nie jest eksperyment, tylko doświadczenie, bo podobny sposób żywienia uczniów funkcjonuje pod Tatrami od lat.