Tuż przed wyjazdem Fot. Anna Szopińska POWIAT NOWOTARSKI. Działania i trasa każdej z 9 karetek oddziału ratunkowego Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego są dokładnie rejestrowane i monitorowane.

Każda z Dyspozytorzy czuwają Fot. Anna Szopińskanich ma mieć w...i notują Fot. Anna Szopińskakabinie kierowcy tablet, który wyświetla napływające od dyspozytorów zgłoszenie i oczekuje potwierdzenia jego przyjęcia. Elektronicznie zapisywane i rejestrowane są także wszystkie wykonywane przez zespół pogotowia czynności.

Sam pojazd jest dokładnie pozycjonowany przez system nawigacji satelitarnej. A trzeba podkreślić, że mamy do czynienia z dużym rozrzutem terytorialnym. Spośród 9 karetek, 2 stacjonują Podhalańskim Szpitalu i po jednej: w Rabce, Rabie Wyżnej, Jabłonce, Czarnym Dunajcu, Sromowcach oraz Szczawnicy. Jedna jest karetką rezerwową. Trzy mercedesy pogotowia to specjalistyczne „eski".

Odkąd w karetkach zagościły GPS-y, każdy ich ruch jest znany dyspozytorom w stacji Podhalańskiego Szpitala, może być także śledzony przez wojewódzką stację.

Stało się to wszystko możliwe dzięki projektowi realizowanemu przez Urząd Marszałkowski, w ramach większego projektu kluczowego MRPO pod hasłem Budowa zintegrowanych systemów informatycznych do zarządzania i monitoringu satelitarnego w Małopolsce.

Sprzęt i oprogramowanie (instalowane już w sierpniu ubiegłego roku) są elementami tworzonego w Małopolsce od dwóch lat zintegrowanego systemu informatycznego do zarządzania i monitoringu wszystkich zasobów w jednostkach obejmujących publiczne pogotowia ratunkowe przy szpitalach lub pogotowia samodzielnie działające. System ma służyć poprawie komunikacji między służbami ratownictwa medycznego, pomagać dyspozytorom, zespołom ratownictwa medycznego i ratownictwa górskiego. Wykorzystywane są w tym przedsięwzięciu monitoring satelitarny GPS i moduł GIS.

Dla zespołów karetek nowy sprzęt z początku był utrudnieniem, słychać było narzekania, że elektroniczne potwierdzenia, rejestracje i opisy zajmą zbyt dużo czasu, który trzeba poświęcić pacjentowi. Tym bardziej, iż wciąż wiele do życzenia pozostawia zasięg sieci i związane z tym przerwy w łączności. Miejmy nadzieję, że z czasem wszystkie problemy uda się rozwiązać, a ratownicy zrozumieją, że system jest – zarówno dla nich, jak i dla szpitala - zabezpieczeniem na wypadek częstych w ratownictwie medycznym skarg (a nawet procesów sądowych) związanych z działaniami pogotowia. Wytyczne ordynatora oddziału ratunkowego, dr Ireneusza Niziołka, nie pozostawiają wątpliwości, że priorytetem we wszystkich czynnościach pogotowia jest pacjent.