Rozmowa z Czesławem Borowiczem, byłym bborowicz czesław wynikurmistrzem stolicy Podhala i przewodniczącym Komitetu Obchodów 650-lecia lokacji miasta Nowego Targu.

Stolica Podhala ma przygotowaną z dużym rozmachem imprezę z okazji 670-lecia Lokacji Królewskiego Miasta Nowego Targu. Poprzednie takie wydarzenie, miało miejsce dwadzieścia lat wcześniej, w 1996 roku. To pan, jako ówczesny burmistrz, był sprawcą, tego wielkiego plenerowego spektaklu teatralnego z udziałem licznych gwiazd, który rozsławił stolicę Podhala w Polsce. Sceną był przecież cały nowotarski rynek. Kiedy i jak zaczęły się przygotowania do tego wydarzenia?

Gdy zostałem wybrany burmistrzem w 1994 roku, zostałem też przewodniczącym społecznego Komitetu Obchodów 650-lecia. Jednak pierwsze przymiarki do obchodów zaczęły się jeszcze za burmistrza Józefa Ramsa. Głównym menadżerem i dobrym duchem był ówczesny dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury Antoni Nowak. To on wykreował pomysł widowiska teatralnego na rynku, a ja jako wielbiciel teatru, uznałem, że to świetny pomysł. Wkrótce doszło do spotkania z Janem Kantym Pawluśkiewiczem i Jerzym Zoniem, autorem scenariusza i późniejszym reżyserem spektaklu. Jan Kanty zadeklarował od razu, że skomponuje muzykę. Tak powstała idea tego spektakularnego wydarzenia. Moim marzeniem było wtedy zorganizowanie obchodów na miarę naszych przodków, którzy go zbudowali.

Projekt ten był wielkim przedsięwzięciem. Jak udało się zgromadzić na niego fundusze?

Rada Miasta na przygotowanie 650-lecia lokacji zatwierdziła budżet obchodów na dwa lata w wysokości 1 miliarda 200 tysięcy starych złotych. Okazało się, że metodą kolejnych przybliżeń, budżet samego widowiska teatralnego urósł do wysokości ponad 2 miliardów starych złotych. Nie chcąc ograniczać opracowanego scenariusza, który w skrócie przedstawiał historię miasta Nowego Targu, zdecydowałem się na poszukiwanie sponsorów i parterów tego widowiska.
Tu pomogły mi umiejętności do zdobywania reklamodawców, sponsorów, które ujawniły się wcześniej, gdy jeszcze mocno byłem zaangażowany w pomoc dla naszego Klubu Sportowego „Podhale”. Wtedy, jako wolontariusz zdobywałem dla niego fundusze. Starsi kibice pamiętają jeszcze, że bandy hali lodowej były zapełnione w całości reklamami sponsorów, a w czasie przerw w meczach po tafli lodu jeździły samochody renault, jako reklamy.
Samodzielnie na to wydarzenie, jakim były obchody, udało mi się zebrać 1 miliard 800 tysięcy starych złotych. Będąc burmistrzem sam prowadziłem rozmowy ze sponsorami, przekonywałem ich. Był to czas, że urzędnicy, jeszcze nie bardzo rozumieli, jak zdobywać sponsorów.

Głównym sponsorem 650-lecia lokacji był Hydrotest, wykonawca zapory na jeziorze Czorsztyńskim, który przekazał 800 milionów starych złotych. Udało mi się przekonać wówczas prezesa firmy Juliusza Sikorę, niemały wpływ na to miał jego zastępca nowotarżanin Jacek Krzystyniak. Użyłem argumentu, że przecież zapora jest budowana na Dunajcu, a w Nowym Targu, rozpoczyna swój bieg rzeka Dunajec, łącząc oba potoki Czarny i Biały.

Następnie udałem do ówczesnych dwóch największych zakładów obuwniczych do Wiesława Wojasa i do Wieńczysława Kowalskiego. Najpierw rozmawiałem z Kowalskim. Ten powiedział: dam, ale ile mam dać? Powiedziałem, ile dał Hydrotest. On na to, że da tyle, ile da Wojas. Zadzwonił przy mnie do niego i powiedział: ile ty dasz, ja dam. Dali po 300 milionów starych złotych.
Głównym partnerem obchodów 650-lecia stał się też Bank Pekao S.A., któremu miasto umożliwiło sprzedaż działki obok Miejskiego Ośrodka Kultury na budowę siedziby. Zresztą taka lokalizacja była moim dawnym marzeniem z początku lat 90.

Gdy zostałem burmistrzem przyszedł do mnie prezes banku Pekao S.A. oddelegowany ze Śląska, rodem z Bańskiej i powiedział, że ma gotowy projekt banku i pieniądze, szuka jednak lokalizacji i musi być szybko wybrana, bo na budowę ma określony czas. Powiedziałem mu, że miasto ma działkę, wskazując tę pomiędzy MOK-iem, a budynkiem dawnej partii. Niestety okazało się, że teren jest oddany pod zastaw związany z kredytem na budowę oczyszczalni ścieków w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska... Pojechałem do Warszawy do dyrektora, chcąc zamienić zastaw na lodowisko wraz z torem do jazdy szybkiej. Niestety najpierw dyrektor mnie spławił, że się nie da, że umowa podpisana... Nie poddałem się i ...znalazłem rozwiązanie udając się bezpośrednio do wiceprezesa w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska, który pomógł odkręcić sprawę. Bank zapłacił za działkę po 1 milionie 1 zł za metr kwadratowy terenu, oczywiście starych złotych. Była to najwyższa cena jaką ktoś zapłacił za działkę w mieście. W ten sposób dyrektor banku stał się głównym partnerem obchodów, dając 250 milionów starych złotych. Znalazłem też wielu innych drobniejszych sponsorów.

Pamiętam, jak prezydent Gdańska po oglądnięciu w TVP2 widowiska „Nowy Targ”, zaprosił mnie do Gdańska. Pogratulował mi wydarzenia i pytał, jak poradziłem sobie finansowo. Gdy usłyszał, że od sponsorów zebrałem ponad 150 procent funduszy, które mi przyznała Rada, stwierdził, że to marketingowe mistrzostwo świata. Okazało się, że na 1000-lecie Gdańska udało się zebrać tylko 10 procent koniecznych funduszy od sponsorów, reszta była z budżetu miasta...

A jak udało się panu przygotować tak wielkie wydarzenie teatralne? Przecież spektakl był szeroko znany w Polsce.

Jeszcze będąc na studiach należałem do Klubu Miłośników Teatru. Znalem Jana Kantego Pawluśkiewicza, kolegę z liceum. To z nim współpracowałem przy projekcie wraz z Antonim Nowakiem i Jerzym Zoniem, który był wówczas największym plenerowym widowiskiem polskiego teatru.
Dzięki Janowi Kantemu Pawluśkiewiczowi i Jerzemu Zoniowi czołówka polskich aktorów, która tam wystąpiła zrobiła to za symboliczne honoraria. Poeta krakowski Bronisław Maj, polecony przez Jana Kantego napisał wiersz o Nowym Targu, śpiewała go Zosia Kilanowicz. Myśleliśmy, że będzie to hymn Nowego Targu...
Widowisko było transmitowane po raz pierwszy w historii telewizji przez 14 kamer. Myślę, że te obchody były doskonałym promowaniem naszego miasta. Kolejne miały być za dwa lata w 1998 roku. Jedna ze scen miała być poświęcona Janowi Pawłowi II i jego wizycie w Nowym Targu. Niestety projekt nie był kontynuowany. Boleję nad tym, że burmistrz Marek Fryźlewicz nie kontynuował naszego projektu, którego celem strategicznym była promocja miasta, tym bardziej, że większość pieniędzy na niego nie pochodziła z budżetu miasta. To co nie udało mi się zrobić dla mojego miasta Nowego Targu, zrealizowałem na lotnisku w Krakowie.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Beata Szkaradzińska

Wywiad opublikowany w papierowym wydaniu gazety przygotowanej specjalnie na 670. lokacji Wolnego Królewskiego Miasta Nowego Targu