sz7HISTORIA. 9. grudnia, w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa, odbyła się msza św. za duszę Józefa Szopińskiego – żołnierza Legionów Polskich Piłsudskiego, w 100. rocznicę jego bohaterskiej śmierci. To jeden z ok. dwutysięcznej rzeszy legionistów z Podhala i Nowego Targu, o których pamięć nie ginie. Jego sylwetkę i żołnierskie dzieje opisał Marek St. Fryźlewicz w "Galerii Nowotarżan".

sz8Przypadająca w 2014 roku 100. rocznica wybuchu I wojny światowej, ale też 100. rocznica Powstania Legionów Piłsudskiego, to szczególna okazja do przypomnienia naszych przodków, którzy walczyli i oddali swe życie w walce o odrodzenie niepodległej Ojczyzny po 123 latach niewoli. Wśród tych żołnierzy było ponad 2 tysiące legionistów – mieszkańców Nowego Targu i Podhala. Jednym z nich był Józef Szopiński – legionista legendarnej już I Brygady Józefa Piłsudskiego, która stała się symbolem walki Polaków i do dzisiaj śpiewamy o niej pieśń legionową „Marsz Pierwszej Brygady”.

Józef Szopiński urodził się 22. lutego 1895 r. w Nowym Targu, w rodzinie Jana i Wiktorii z domu Kuraś. Jego dzieciństwo, tak jak i dziesięciorga rodzeństwa było trudne i pracowite, a rodzice, tak jak większość wielodzietnych i wielopokoleniowych rodzin nowotarskich gazdów, uprawiali trudną podhalańską ziemię, szukając możliwości dorobienia, aby łatwiej było przeżyć i utrzymać rodzinę. Po ukończeniu 4-letniej szkoły ludowej rodzice - rozpoznawszy zdolności Józka - zachęcili go i umożliwili mu dalszą naukę w nowopowstałym, w 1904 r., nowotarskim Gimnazjum, które ukończył zdając egzamin dojrzałości z odznaczeniem w 1913 r. Ponieważ wykazywał dużą wiedzę i zdolności w kierunku nauk ścisłych i technicznych, o czym świadczą opinie na świadectwach – „chlubnie uzdolniony”, zapisał się na Politechnikę Lwowską, gdzie studiował w latach 1913-1914. Od 1912 do 1913 r. działał w Drużynach Podhalańskich w Nowym Targu. 5. sierpnia 1914 roku wyruszył jako ochotnik z 55. drużyną Strzelców Podhalańskich do Legionów Piłsudskiego, w których trafił do 5. pułku piechoty I Brygady. W Legionach pełnił funkcję dowódcy oddziału telefonistów pułkowych. Dosłużył się stopnia sierżanta, uczestnicząc we wszystkich walkach 5. pułku na froncie. Zmarł na serce w szpitalu w Dęblinie 9. grudnia 1916 roku wskutek obrażeń odniesionych w walkach frontowych o Polską Górę.

W „Sprawozdaniu 1917” z działalności bojowej Legionów, do którego dotarłem dzięki historykowi z Liceum im. S. Goszczyńskiego – Jackowi Waksmundzkiemu, zawarto przedstawienie postaci, udział w walkach, ale również wspaniałe porównanie sierżanta Józefa Szopińskiego z sienkiewiczowskim Longinusem Podbipiętą, opisując jego bohaterskie czyny z pola bitwy: „Coś z charakteru i bohaterstwa Longinusa Podbipięty tkwiło w tym żołnierzyku nowotarskim, który wobec przemocy nieprzyjacielskiej się cofając nie chciał wrogom oddać karabinu maszynowego. Dźwiga ten ciężar nadludzkim wysiłkiem kilka kilometrów. I nie oddał broni wrogom, ale sam padł ofiarą bezmiernego wysiłku umierając na serce w szpitalu wojskowym.” Stało się to w szpitalu w Dęblinie.

Za „prace położone na polu walki o niepodległość” pośmiertnie otrzymał Krzyż Niepodległości oraz Złoty Krzyż Zasługi. We wnioskach o ich przyznanie w rubryce „szczegółowe uzasadnienia odznaczenia” zawarto jedną krótką, ale jakże wymowną i wspaniałą opinię wyrażoną zdaniem: „wybitny, ideowy i zasłużony żołnierz legionowy”. Zdanie to podsumowuje jego krótkie, bo zaledwie 21-letnie życie, które poświęcił Ojczyźnie i walce o jej niepodległość.

Nabożeństwo żałobne za duszę śp. Józefa Szopińskiego odbyło się w Nowym Targu 19. grudnia 1916 r. i stało się manifestacją uczuć i patriotyzmu Nowotarżan. Zachowany w moim archiwum rodzinnym nekrolog jest dokumentem świadczącym o tym dobitnie. Na nabożeństwo żałobne za duszę śp. Józefa Szopińskiego „sierżanta I Brygady 5 pułku 2 batalionu Legionów Polskich, Komendanta Oddziału telefonicznego, uczestnika wszystkich walk I Brygady w czasie od sierpnia 1914 do września 1916 r., wychowanka tutejszego gimnazjum, słuchacza Politechniki Lwowskiej zmarłego w dniu 9 grudnia 1916 roku wskutek wojennych trudów, w szpitalu w Dęblinie w 22 roku życia, które odbędzie się we wtorek dnia 19 grudnia 1916 r. o godzinie 8 rano w Kościele parafialnym patriotyczną publiczność zapraszali: Rodzina zmarłego, towarzysze broni, koledzy, Powiatowy Komitet Narodowy i Liga Kobiet”.

Jeśli chodzi o rangę przyznanych odznaczeń za zasługi w walce i pracy w dziele niepodległości Józefowi Szopińskiemu, to Krzyż Niepodległości miał wśród nich szczególną pozycję. Było to odznaczenie przyznawane w latach 1930 – 1939 za zasługi dla sprawy niepodległości Polski zarówno przed rokiem 1914, w czasie I wojny światowej, a także w latach 1918 – 1920, z wyjątkiem wojny polsko – radzieckiej na terenie Polski. Odznaczenie, które w hierarchii odznaczeń znajdowało się zaraz po Krzyżu Virtuti Militari przyznawał 10–osobowy Komitet Krzyża i Medalu Niepodległości pod przewodnictwem Marszałka Józefa Piłsudskiego. Selekcja przyznawanych odznaczeń była bardzo ostra i skrupulatna, bo na złożonych ok. 300 tys. wniosków przyznano ogółem ponad 88 tys., z czego 1.816 Krzyży Niepodległości z Medalami, 35.258 Krzyży Niepodległości oraz 51.735 Medali Niepodległości. Pośmiertnie nadano ok. 10 procent odznaczeń. Trudno określić, ilu wśród odznaczonych pochodziło z Podhala. Z pewnością było ich niemało, bo Podhalanie aktywnie włączyli się w walkę o niepodległość Polski. Jednym z kawalerów Krzyża Niepodległości był „Dumac z Gorców” – Władysław Orkan, który walczył w Legionach Polskich. Ciekawostką, ale i dużym zaskoczeniem było dla mnie odnalezione w archiwum rodzinnym zawiadomienie o przyznaniu Dziadkowi Krzyża Niepodległości przez Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej po zweryfikowaniu przez Komitet Krzyża i Medalu Niepodległości, które zawierało również zdanie, że aby otrzymać odznaczenie wraz z dyplomem należy wpłacić do P.K.O., na konto Komitetu, niemałą jak na ówczesne czasy kwotę 19 zł. Okazuje się, że było to wtedy powszechne, w odróżnieniu od dzisiejszych czasów i odznaczeń, które też chyba tak się upowszechniły, że straciły swoją rangę i znaczenie.

Niestety, pomimo moich starań nie udało mi się odzyskać w Dęblinie informacji o miejscu pochówku mojego Dziadka, ale mam nadzieję, że do 100. rocznicy jego śmierci w 2016 r. będzie to możliwe. Jego symbolicznym miejscem pamięci w Nowym Targu jest znajdująca się w I Liceum Ogólnokształcącym im. S. Goszczyńskiego, do którego uczęszczał, na ścianie po lewej stronie od wejścia głównego kamienna tablica pamiątkowa, gdzie wyryte jest jego nazwisko pośród innych poległych w czasie I wojny światowej uczniów i profesorów. Dobrze, że trwa pamięć o nich, która jest w szczególny sposób przekazywana młodemu pokoleniu w czasie uroczystego Apelu Poległych, odbywającego się rokrocznie przed uroczystością Wszystkich Świętych. W Dzień Zaduszny wspólna modlitwa za nich odbywa się podczas porannej Mszy Św. w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Nowym Targu.

Z rodzinnego archiwum

Marek St. Fryźlewicz