Kolejna publikacja prof. Andrzeja Skorupy (tekst) i Rafała Monity (zdjęcia) prowadzi tym razem do LudźmLudźmierz okladkaierza, Sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej, w powszechnym poczuciu Gaździny Podhala.

Zarówno autor w tekście, jak i wydawca na wyklejce okładki, przywołują rok 1234 (jak się ciekawie po kolei układa: 1 2 3 i 4!). wtedy to Henryk Brodaty, książę krakowski i śląski, nadał Teodorowi Cedro z rodu Gryfitów przywilej na zakładanie osad, m.in. na terenie dzisiejszego Podhala. W tym samym roku biskup krakowski Wisław wraz z kapitułą katedralną udzielił wojewodzie zgody na zbudowanie kościoła ku czci Świętej Marii w ziemi jego, która powszechnie zwie się „Ludźmierz” (Ludemir). Założenie kościoła przypomina reprodukcja malowidła Stanisława Bochyńskiego w prezbiterium.

Autor tegoż dzieła był uczniem i kontynuatorem stylu swego mistrza Jana Matejki. W Słowniku Artystów Polskich występuje jako Bocheński, ale od zapisu nazwiska wydaje się równie interesująca informacja, że urodził się 1860 r. w Łącku, a mieszkał w Maniowach, gdzie prowadził zakład fotograficzny. Na tyle mu się wiodło, że z czasem otworzył filię zakładu w Nowym Targu.

Autor treści albumu prof. Andrzej Skorupa, jak zwykle przekazuje w sposób zwięzły i rzetelny historię parafii i samego kościoła oraz pisze o kulcie maryjnym, który tu w Ludźmierzu ma długą tradycję, potwierdzoną dekretem kurii rzymskiej w 1884 r. Niepodobna powiedzieć kiedy figura Matki Bożej z Dzieciątkiem w lewej i berłem w prawej ręce znalazła się w Ludźmierzu. Wspomina o niej dziekan nowotarski ks. Jakub Zaskalski, który w 1765 r. przeprowadził ostatnią wizytację przed rozbiorami Polski. W każdym razie to była pierwsza pisemna wiadomość o cudownej figurze. Równie trudne jest jej datowanie, które tym samym może opierać się na analizie stylistycznej. Zaliczana jest do kręgu rzeźb sądecko-spiskich, powstała przed połową XV w. lub - bardziej precyzyjnie - 1 ćwierci tegoż stulecia.

Z figurą wiąże się wydarzenie z 15 sierpnia 1963 r. obrosłe legendą. Tegoż to dnia podczas zwieńczenia figury koronami przez prymasa ks. Stefana Wyszyńskiego, z ręki Matki Bożej wypadło berło, które podchwycił stojący obok ks. bp Karol Wojtyła. Odtąd mówiło się, że Matka Boża Ludźmierska dała znak przyszłemu papieżowi, że obejmie władzę nad Kościołem powszechnym. Fakt ten przypomina brązowa tablica znajdująca się na ścianie prezbiterium.

W nawie bocznej po lewej stronie znajduje się ponadnaturalnej wielkości drewniany krucyfiks, który jest dziełem artysty Juliusza Wojciecha Bełtowskiego (1852-1926). Warto wspomnieć, że twórca z urodzenia nowotarżanin, zajmował się malarstwem i rzeźbą kościelną, był profesorem w Państwowej Szkole przemysłowej we Lwowie.

Rzetelność prof. Skorupy jest budująca i wciąż mnie pozytywnie zaskakuje! Biorąc do ręki opracowanie ludźmierskie byłem ciekawy, czy znajdę w nim chociażby wzmiankę o Szaflarskiej Katarzinie z Czarnego Dunajca, fundatorce Drogi Krzyżowej. Na odwrocie ostatniej stacji, czyli rzecz ukryta, znajduje się adnotacja o tej tajemniczej fundatorce. I proszę sobie wyobrazić, że Profesor o niej w opracowaniu napomknął!

Na końcu książki przewija się nazwisko architekta inż. Jerzego Głodkiewicza, projektował m.in. Ogród Różańcowy w otoczeniu bazyliki czy ławki w jej wnętrzu. Jest on również twórcą projektu wystroju kaplicy Matki Bożej Ludźmierskiej w Centrum Jana Pawła II w Krakowie.
Ostatnią ilustracją w książce jest fresk „Jan Paweł II w Ludźmierzu 7 06 1997 r.” znajdujący się w prezbiterium kościoła, malowany przez Marka Hapka.

Walorem każdej książki z tej serii są zdjęcia Rafała Monity, co za każdym razem podkreślam. Bez nich prezentacja kościołów wiele by straciła. Jednak przy tej okazji chwalenia autora, zarazem edytora, wspomnę o czymś, co kiedyś mnie spotkało i po wsze czasy zapamiętałem, i staram się jak tylko mogę nie powielać w swojej pracy. Na samym początku, kiedy raczkowałem jako wydawca, znalazłem się w drukarni i uczestniczyłem przy składzie. Stary mistrz drukarski, jeszcze rodem ze Lwowa, poprosił mnie na bok i wtedy usłyszałem: - Kochaneńki, szanuj czytelnika. Nie umieszczaj na rozkładówkach w taki sposób zdjęć, bo tracisz przez to 10-15 proc. treści w środku. Zresztą nie tylko zdjęć to dotyczy, także rysunków, map itd. Pokazał jak umieszczać w książce, np. złożyć w pół na zasadzie zakładki. Akurat w ludźmierskiej edycji takich rozkładówek nagromadziło się trochę, strony 22-23, 34-35, 40-41, 42-43. Odtąd, gdy spotykam na swojej drodze takie przypadki zawsze przypominam sobie tę rozmowę w drukarni.

 Ryszard M. Remiszewski

 

Andrzej Skorupa, Rafał Monita: Ludźmierz. Sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej Królowej Podhala, Wydawnictwo Astraia, Kraków 2016, ss. 56