Smakowało!.. Fot. Anna SzopińskaNOWY TARG. Jednak, mimo biedy i wszystkich strapień powszedniego dnia – a może tym bardziej – garną się ludzie do siebie. Przyciągają ich też uciecha, dźwięki kolęd i zapach świątecznych potraw. To wszystko mieli na rynku, w niedzielny wieczór, podczas kolejnej Wigilii w Mieście. Można powiedzieć, że z mieszczanami przybliżało się tu do czasu Bożego Narodzenia całe Podhale.

Muzyka w pogotowiu Fot. Anna SzopińskaWigilia, Słodkie chałki Fot. Anna Szopińskaktórą coCzas życzeń Fot. Anna Szopińska roku urządza W imieniu Zarządu - Alojzy Lichosyt Fot. Anna Szopińskana rynku Modlitwa Fot. Anna Szopińskanowotarski Z opłatkiem... Fot. Anna SzopińskaOddział I chałką... Fot. Anna SzopińskaZwiązku Mali Śwarni z gwiazdą Fot. Anna SzopińskaPodhalan, Kolędowanie Fot. Anna Szopińskarozpoczęta Śpiew młodych skrzypnianek Fot. Anna Szopińskaksiężym błogosławieństwem, wig1212modlitwą, Jasełka Małych Śwarnych Fot. Anna Szopińskapokropieniem Ej, Herodzie, za twe zbytki... Fot. Anna Szopińskaświęconą Chodzi dziad Fot. Anna Szopińskawodą Jak z obrazka Fot. Anna Szopińska(z użyciem Harce z dziadem Fot. Anna Szopińskajodłowej gałązkiMłode Podhale Fot. Anna Szopińska zamiast - Coby się wom darzyło... (prezes Wojciech Groń) Fot. Anna Szopińskakropidła), Żywa szopka Fot. Anna SzopińskażyczeniamiKolędowanie z Chórem Gorce Fot. Anna Szopińska burmistrza, Zgromadzeni na rynku Fot. Anna SzopińskasłowemTeraz poczęstunek Fot. Anna Szopińska przedstawiciela Jadło pokrzepiło... Fot. Anna SzopińskaZarządu Głównego ZP, Alojzego Lichosyta (który owsem sypnął na wszelką pomyślność), tradycyjnym winszowaniem prezesa nowotarskiego Oddziału Wojciecha Gronia, łamaniem się opłatkiem i słodką chałką – trwała ponad dwie godziny. A nie mogło w niej braknąć żadnego z elementów, które świąteczny nastrój tworzą. Na szczęście mróz nie przepędzał ludzi z odnowionej płyty, odwilż natomiast oszczędziła resztek śniegu.

Zaskalańskie kucyki Wacka Cetery przywiozły więc do szopki Świętą Rodzinę, jaśniała od świateł choinka przy ratuszu, a ludzi przybyło naprawdę sporo. Scena przeniesiona na zachodnią stronę rynku zostawiła więcej miejsca na to zgromadzenie. Obok niej, w namiocie górali, czekały w potężnych garnkach i kociołkach wigilijne potrawy.

Stasia Trebunia-Staszel miała czuwanie nad mikrofonem i sceniczną akcją. A występujących na deskach przystrojonych zielonymi świerkami tłum był nie mniejszy niż tych, którzy przyszli na wigilię. Z gwiazdą, żłóbkiem, kapelą, całą jasełkową rekwizytornią i dziecięcym urokiem wkroczyli najpierw „Mali Śwarni". Po nich – z góralskimi kolędami i swoją muzyką – „Młodzi Skrzypnianie" i „Mali Skrzypnianie".

Za chwilę wrócili „Mali Śwarni", by uraczyć przybyłych na wigilię pięknie, dowcipnie, a na kanwie tradycji obmyślonym jasełkowym programem, ze wszystkimi postaciami góralskiego kolędowania i zwyczajami, jakie mu towarzyszą.

Dwa lata temu, właśnie podczas Wigilii w Mieście, wystąpił świeżo założony przez Jędrka Stocha w Podhalańskiej Wyższej zespół „Młode Podhale". Dziś, gdy regionalna grupa okrzepła, nabrała drygu, śmiałości, polotu i werwy – przyszło jej dedykować swój występ szefowi, który zginął w wypadku dwa miesiące temu... Pewnie by się Jędrek Stoch szeroko uśmiechał pod wąsem, słysząc śpiew dziewczyn, muzykę, patrząc na wyczyny tańczących „zbója" i popisy „dziada" w kudłatym przebraniu; na osadzone gdzieś głęboko w jasełkowej tradycji „ofertowanie" Dzieciątku – choć z góralska opornie, ale w końcu z serca i szczerze - różnych darów. Dobrze, że się znaleźli młodzi, którzy Jędrkowej roboty nie zaprzepaszczą, bo ją podjęli i ciągną.

Przybył też, kolędować przy wtórze harmonii, Chór „Gorce", bo bez niego trudno sobie wyobrazić wigilię na rynku.

Gdy już wszystkie najpiękniejsze kolędy z Podhala wybrzmiały na rynku, czas było prosić do misek... Od razu tłok się zrobił przy garnkach i kociołkach. Gospodynie z Oddziału częstowały wonnym kompotem ze śliwkowego suszu, doprawionym goździkami; czerwonym smakowitym barszczem z fasola, łazankami z kapustą. Zziębnięci się rozgrzali, głodni – nakarmili, ciekawi – skosztowali góralskiego poczęstunku. I miły to był przedsmak świat.