NYC 0 KopiowanieCONNECTICUT. Strzelanina, do której doszło w piątek rano w Newtown w stanie Connecticut jest jedną z największych zbrodni w historii Ameryki. Popełnił ją zaledwie 20-letni Adam Lanza, który strzelał z broni należącej do jego matki.W wyniku strzelaniny zginęło 27 osób, w tym 20 dzieci w wieku 6-7 lat. Z jedno z dzieci nosiło polskie nazwisko - Chase Kowalski.

52-letnia kobieta została pierwszą ofiarą szaleńca, który zamordował śpiącą w łóżku matkę kilkakrotnie strzelając jej w głowę.

Następnie uzbrojony w dwa krótkie pistolety i w samopowtarzalny karabin maszynowy, podobny do tych, jakich używają amerykańscy żołnierze w Afganistanie udał się do szkoły podstawowejNYC 1 KopiowanieSandy Hook. Wdarł się do jednej z klas i otworzył ogień. Potem udał się do drugiej sali.

W wyniku strzelaniny zginęło 27 osób, w tym 20 dzieci w wieku 6-7 lat. Z jedno z dzieci nosiło polskie nazwisko - Chase Kowalski. Jedną z zamordowanych osób dorosłych była 27-letnia nauczycielka Victoria Soto, która miała zginąć osłaniając własnym ciałem swoich podopiecznych, podczas ukrywania ich w szafie. Swoich uczniów nazywała "aniołkami". Każdy z nich otrzymał od 3 do 11 strzałów.Ostatnią ofiarą strzelaniny był sam sprawca, który odebrał sobie życie, gdy na teren szkoły weszła policja. Mówi się, że wejście policji do budynku szkoły pokrzyżowało plany Adama Lanzy, który planował zabić jeszcze więcej osób. Przy jego ciele znaleziono zapas naboi.NYC 4 Kopiowanie

Matka chłopca, Nancy Lanza mieszkanka Newtown wychowała się w Kingstone w stanie New Hampshire. W 1998 roku przeniosła się z mężem i z dziećmi do Newtown. W 2008 roku rozwiodła się z mężem. Mieszkała z młodszym synem Adamem w dużym domu zbudowanym w kolonialnym stylu. Starszy syn Ryan mieszkał w Hoboken w stanie New Jersey.
Początkowo jako sprawcę strzelaniny zidentyfikowano właśnie jego, gdyż przy ciele młodszego brata Adam znaleziono dowód tożsamości Ryana.

Znajomi określają Nancy Lanzę jako miłą i uczynną, a jednocześnie bardzo nerwową osobę. O jej synu mówi się jako zamkniętym w sobie, mającym ograniczony kontakt z otoczeniem chłopcu o ponadprzeciętnej inteligencji. Mówi się, że mógł cierpieć na zaburzenia osobowości.

Kobieta znana była z zamiłowania do broni palnej. Często zabierała na strzelnicę synów. W lokalnym barze "My Place" opowiadała o swojej pasji i o zgromadzonej egzemplarzach. Były to: dwie sztuki krótkiej broni palnej, dwa karabiny myśliwskie i samopowtarzalny karabin. Trzy z tych "eksponatów" posłużyły jej synowi w dokonaniu masakry w miejscowej podstawówce.

Wciąż nie są znane motywy, którymi się kierował.

Wszyscy zadają sobie pytanie jak mogło dojść do takiej tragedii. Ludzie gromadzą się w miejscu zbrodni, składając znicze, kwiaty, dziecięce zabawki oraz bożonarodzeniowe wieńce.

Podczas pierwszego wystąpienia po tragedii prezydent Barack Obama nie mógł powstrzymać emocji. Mówiąc o ofiarach, w jego oczach pojawiły się łzy.
W niedzielę wieczorem prezydent odwiedził miasto Newtown. Wziął udział nabożeństwie i spotkał się z rodzinami ofiar. W wygłoszonym przemówieniu stwierdził, że Amerykanie muszą zadać sobie trudne pytania. Powiedział, że zrobi wszystko, co w jego mocy, aby nie dopuścić więcej do katastrofy takiej jak ta.

W Stanach Zjednoczonych rozpoczyna się publiczna dyskusja na temat ograniczenia dostępu do broni palnej. Joe Manchin, senator w Virginii znany jako zwolennik dostępu do broni zapowiedział, że temat ten będzie przedmiotem wielomiesięcznych rozmów. Pojawiają się także sugestie powtarzane za nieżyjącym już senatorem z Nowego Jorku Patrickiem. Twierdził on, że w związku z tym, że w USA jest ponad 300 mln broni palnej, skuteczniejszą metodą byłaby kontrola pocisków.