60 lat z GOPR-em - na kartach książki Fot. Anna SzopińskaGRUPA PODHALAŃSKA. 82 lata i... znakomita pamięć, podziwu godna kondycja, prosta, szczupła, niemal młodzieńcza sylwetka. Adam Jurczakiewicz to historia i legenda Grupy Podhalańskiej GOPR, zarazem i Zarządu Głównego tej szlachetnej organizacji (w jej życiu uczestnicy już 60 lat). Teraz także autor książki „Mój GOPR". – Są kroniki, ale chodziło mi o to, żeby GOPR odbrązowić, bo to są normalni ludzie... - mówił podczas spotkania autorskiego, jakie wczoraj urządzili mu koledzy-goprowcy i burmistrz w sali regionalnej nowotarskiego MOK-u.

O autorze - naczelnik Grupy i burmistrz Fot. Anna SzopińskaChcąc Koledzy goprowcy Fot. Anna Szopińskanie chcąc, Żona Zofia i koledzy Fot. Anna SzopińskajednakPrzy spotkaniu - pokaz slajdów Fot. Anna Szopińska postawiłAutor, burmistrz i wydawca Przy spotkaniu Fot. Anna Szopińska tą publikacją Stanisław Łukaszczyk-Zbójnik Fot. Anna SzopińskaGrupie Książka - pełna archiwalnych zdjęćPodhalańskiej Adam Jurczakiewicz - legenda GOPRzacny pomnik.

Ratownik i społecznik z ducha, pasjonat i pragmatyk, wychowawca pokoleń ratowników – tak najkrócej można by scharakteryzować postać Adama Jurczakiewicza: członka honorowego GOPR, zasłużonego instruktora ratownictwa i narciarstwa, wieloletniego członka Zarządu Głównego GOPR, wiceprezesa ds. szkolenia, przez 37 lat prezesa GOPR w Rabce-Zdroju, członka międzynarodowej organizacji IKAR-CISA, odznaczonego przez Prezydenta RP Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. Jego zasługi dla rozbudowywania poszczególnych sekcji, tworzenia jednego z najaktywniejszych w Polsce Klubów Seniora, szkolenia wielu pokoleń ratowników są nieocenione. Był on też zawodnikiem, instruktorem, trenerem i kierownikiem sekcji narciarskiej Klubu Sportowego „Wierchy", zwanej „Cyrkiem Adama", wreszcie prezesem i prezesem honorowym KS „Wierchy".

W GOPR znają go wszyscy. Obecny naczelnik Grupy, Mariusz Zaród, miał to szczęście, że właśnie on wprowadzał go do GOPR-u.

– W tym roku po raz pierwszy nie startował w zawodach z „akiami" – mówił naczelnik Zaród. – Bo wcześniej startował we wszystkich, ostatnio ze swoim wnukiem. Brał udział w ponad dwustu wielogodzinnych i wieloosobowych wyprawach ratunkowych.

Tym samym był uczestnikiem i świadkiem mnóstwa zdarzeń, historii, które składały na działalność Grupy. Wchodzi w to wiele trudnych i dramatycznych akcji. Autopsja jest wielkim walorem książki wydanej przez Centralny Ośrodek Turystyki Górskiej PTTK.

Któregoś dnia wstąpiłem do siedziby Podhalańskiej Grupy GOPR w Rabce, pogadać z obecnym naczelnikiem Mariuszem Zaródem o sprawach związanych z Klubem Seniora. U naczelnika był profilaktyk Grupy, Janusz Kapłon. Rozmawiali na temat, co by tu zrobić - bo czas ucieka, ludzie odchodzą – żeby pamięć o początkach grupy, tych ludziach i wydarzeniach nie zaginęła. Co robić?! (...) Napisałem jeden, drugi artykuł i bardzo mnie to wciągnęło. Okazało się, że gdzieś tam w głowie tkwią wspomnienia faktów – wypraw, zdarzeń, wyjazdów, które wróciły ze zdwojoną siłą.

Tak o genezie „Mojego GOPR-u" pisze zasłużony senior, który szkolił się, także szkolił innych i w polskich górach, i na Mont Blanc.

O korektę tekstu zadbała mu żona, a wnuk – o sprawy edytorskie. Jako wydawca książki przybył na spotkanie autorskie w nowotarskim MOK-u Jerzy Kapłon.

A tajemnicę świetnej formy kolegi w 82-im roku życia wyjaśnił przewodnik tatrzański Stanisław Łukaszczyk-Zbójnik, zdradzając, że to między innymi... zasługa pstrągów łowionych w Morskim Oku i w Czarnym Stawie. Jak przytomnie zaznaczył inny goprowiec, Maciej Maślanka, po tylu latach sprawa i tak uległa przedawnieniu. Ale kondycyjny efekt pozostał. Poza tym ludzie gór w górach są poniekąd na prawach domowników.

Lektura książki może być frapująca – zwłaszcza dla tych, którym działają na wyobraźnię odwaga i szlachetność „rycerzy błękitnego krzyża".

Za Stanisławem Łukaszczykiem-Zbójnikiem dodajmy, że na opisanie czekają jeszcze narciarskie i piłkarskie wątki życia Pana Adama.