Reżyser i producent - Szymon Wróbel Fot. Anna SzopińskaNIEZALEŻNA PRODUKCJA FILMOWA. Po Witoldzie Beresiu i Arturze „Baronie" Więcku; po Wojciechu Bonowiczu – trudno już coś więcej powiedzieć o życiu, dziełach, myśli, odbiorze osoby ks. prof. Józefa Tischnera, historycznym kontekście jego społecznej i kapłańskiej aktywności. Ale młoda ekipa filmowa na czele z Szymonem Wróblem, który nigdy nie poznał osobiście słynnego w Polsce i świecie „Jegomościa", porwała się na pokazanie jego postaci 13 lat po śmierci.

Wnętrze łopuszniańskiej bacówki ks. Tischnera (filmowy kadr)Tak Kaplica pod Turbaczem (filmowy kadr)powstałMarian Gromada - malarz - autor serii portretów ks. Tischnera (filmowy kadr) filmSzymon Wróbel w rozmowie z Beatą Zalot Fot. Anna Szopińska „Jego oczami". SąKs. Tischner na portrecie Mariana Gromady (filmowy kadr) to oczy Kazimierza Tischnera – brata księdza profesora, dziś „krzesnegoojca" Rodziny Szkół Tischnerowskich. To jemu umierający i niezdolny już do mówienia brat napisał na kartce: „Weź ty mój strój góralski...". I Kazimierz podjął dzieło jednoczenia góralszczyzny Podhala, Spisza, Orawy, Żywiecczyzny, Polonii „zza wielkiej Wody" i zza wschodniej granicy; skupiania ludzi wokół Tischnerowskiej myśli o Bogu i człowieku.

Placówek tworzących Rodzinę Szkół Tischnerowskich jest już 37, w tym szkoły polonijne i centra rehabilitacyjne – jak to w Radziszowie.

Razem z Kazimierzem Tischnerem kamera wędruje po miejscach naznaczonych bytnością kapłana-myśliciela, społecznika i miłośnika Podhala – od bacówki (i cmentarza) w Łopusznej po krakowskie mieszkanie ks. Józefa przy ul. Św. Marka. Słowa: „Mam wrażenie, że mój brat jest dziś nawet bardziej obecny niż kiedyś" – oświetlają kolejne sekwencje, spotkania, zdarzenia.

Produkcja jest 101-minutowa i jej żywot nas ekranie już się rozpoczął: od Krakowa i Żywca przez Gliwice, Gdynię, Gdańsk, Warszawę, Kęty, Opole, teraz i Nowy Targ.

Frekwencja w kinowych salach i na spotkaniach z twórcami jest jakby potwierdzeniem tego fenomenu obecności. Niezależna produkcja, którą wsparło Stowarzyszenie „Drogami Tischnera", zyskuje dobre recenzje i wzrusza widzów. Tak było też na premierze nowotarskiej. Pracuje na końcowy efekt również i nastrojowa muzyka Marcina Wyrostka - zwycięzcy II edycji programu „Mam Talent" i zarazem wykładowcy na Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach. Przy takiej ilości góralszczyzny, jaka weszła w filmowe kadry, twórcy nie zdecydowali się już na podkład muzyki góralskiej.

Przed kamerą wypowiadają się m.in. ks. Adam Boniecki, biskup Tadeusz Pieronek, malarz Marian Gromada z Ostrowska, Józef Broda z Koniakowa, regionalistka i etnografka dr Stanisława Trebunia-Staszel, aktor kabaretowy Adam Grzanka, także i młodzi ludzie podążający śladem księdza profesora.

Tego, co Kazimierz Tischner mówi o chorobie i śmierci, o sile i godności odchodzenia swojego brata – nie da się słuchać inaczej niż ze ściśniętym gardłem. Mimo humoru, który rozjaśnia niejedną filmową sekwencję...

Nie znający ks. Tischnera osobiście Szymon Wróbel – jak sam wyznał – dotarł do niego, pisząc pracę o ks. Adamie Bonieckim, a konkretniej o tym, dlaczego ks. Boniecki zamilkł.

Urodziła się z tego rzecz, która ma w tle zamysł „kościoła życzliwego człowiekowi", ale i spór towarzyszący nieuchronnie odwadze wypowiadania własnych poglądów. Rzecz o sile trafiania do człowieka, góralskiej pogodzie i niebywałej bystrości umysłu; o dialogu prowadzonym ze wszystkimi wokół – od kilkuletnich dzieci po wiekowych „mędroli"; o prowokujących pytaniach i niedopowiedzeniach, które znamionują i wielkość, i pokorę; o człowieku i kapłanie, który wnosił z sobą światło. Nie bez kozery przypomniane są w filmie słowa: „Niebo nie przychodzi znikąd. Coś z nieba mamy w sobie".

Dziś właśnie, 26 maja, film „Jego oczami" ma swoją zagraniczną premierę w Wilnie. Projekcja, w której uczestniczyć będzie również Kazimierz Tischner, odbedzie się w sali koncertowej Domu Kultury Polskiej.
Potem twórcy filmu ruszą do Istambułu. Zaprosił ich tam bowiem proboszcz bardzo małej parafii. Nadchodzą też inne zaproszenia.

- Ciekawe, jak Tischner będzie odbierany przez Turków... - zastanawiał się Szymon Wróbel po nowotarskiej premierze.