Pierwszy z lewej - autor Jacek Gniewek Fot. Anna Szopińska NOWY TARG. Ta wystawa nie wymaga aranżacji. Tylko ciszy. Dla upamiętnienia 73. Rocznicy wybuchu II wojny światowej na piętrze nowotarskiego ratusza zawisły fotografie przejmujące. Są wielkoformatowe, a wrażenie potęguje technologia 3D, w jakiej zostały wykonane. Widz przeżywa to, jakby nagle znalazł się za bramą obozu zagłady.

„Auschwitz–Birkenau 3D" – ten tytuł obejmuje 20 anaglifów, które są dziełem Jacka Gniewka i Michała Tiobrukczycy - Stanisław Mroszczak (z lewej) i Jan Gryglak Fot. Anna SzopińskaGrzywacza. DziełemOglądali już harcerze Fot. Anna Szopińska unikatowym, bo Fascynujące obrazy Fot. Anna Szopińskatrójwymiarową, dokumentalnąKażde zdjęcie - opatrzone podpisem Fot. Anna Szopińska rejestracją dzisiejszego stanu obozu.

Muzeum Auschwitz-Birkenau jest miejscem, które powinien zobaczyć każdy. Nie wszyscy jednak mogą tu przyjechać. Z myślą o takich osobach powstała nasza wystawa – deklarują autorzy. Jesteśmy przekonani, że nasza praca spotka się z zainteresowaniem szczególnie młodzieży, dla której w dobie Internetu obraz jest najważniejszym nośnikiem informacji. Te 20 prac to zaledwie mała cześć tego, co można zobaczyć na żywo, z pewnością jednak pobudza wyobraźnię i skłania do refleksji nad tym, do czego człowiek jest zdolny, by pognębić i zniewolić drugiego człowieka.

Złudzenie przestrzeni jest niewiarygodne... Po założeniu czerwono-niebieskich okularów widzimy, jak tory, po których wjeżdżały pociągi śmierci, dosłownie wychodzą ku nam z ram obrazu; jak ze sterty bagaży odebranych więźniom wystają kosze i walizki ze starannie wykaligrafowanymi nazwiskami... Tak samo w wnętrzem baraków, z górą protez ściągniętych pomordowanym; ze zwałem butów. Drzwi pieca krematorium jakby się uchylały, jeśli choć lekko zmienimy punkt widzenia. Przechodziło przez nie 340 ciał na dobę.

Ściana straceń to milczący świadek mordu 20 tysięcy ludzi, głównie polskich więźniów politycznych. Poraża biel żydowskich tałesów – powierników ostatnich modlitw.

Na otwarcie wystawy przyjechał do Nowego Targu z Trzebini Jacek Gniewek, który prowadzi tam rodzinne studio fotograficzne. Współautor, Michał Grzywacz, to właściciel agencji koncertowej. Obaj są pasjonatami fotografii trójwymiarowej. Anaglify to zdjęcia niezwykłe, ale też pracochłonne – wykonywanie co prawda ułatwia technologia cyfrowa, ale zdjęcia trzeba robić bardzo precyzyjnie, z dwóch aparatów.

Co ciekawsze – jak mówił Jacek Gniewek – fotografie z efektem trójwymiarowości wykonywali już Niemcy w czasie wojny, osiągając to przez nakładanie klatek.

Natomiast oglądanie trójwymiarowych filmów w domowym telewizorze nie będzie zapewne możliwe prędzej niż za ok. 10 lat. Prototyp odbiornika wyprodukowała już firma Toshiba, jednak długo jeszcze nie wejdzie on do powszechnego użycia.