Pełna aula Fot. Anna SzopińskaNOWY TARG. Tak wielu słuchaczy – nie tylko studentów, ale też samorządowców, przedstawicieli instytucji i stowarzyszeń, uczniów podhalańskich szkół – zgromadziło w auli podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkoły zawodowej seminarium naukowe poświęcone życiu i naukowym dokonaniom zmarłego w 1945 r. największego polskiego matematyka, Stefana Banacha, że część młodzieży siedziała na stopniach miedzy sektorami... Było to bowiem wspomnienie kogoś o podhalańskich korzeniach: matematycznego geniusza, który przyszedł na świat jako syn Katarzyny Banach, ubogiej dziewczyny z rejonu Lipnicy Murowanej i Stefana Greczka – górala z Ostrowska, żołnierza austriackiej armii.

Zdjęcie polskiego geniusza Fot. Anna Szopińska Znaczenie odkryć W krzesłach - młodzież i dorośli Fot. Anna SzopińskaStefana Banacha, Przyjechali też uczniowie spoza Nowego Targu Fot. Anna Szopińskatwórcy lwowskiej Prowadził - prorektor Maciej Hodorowicz Fot. Anna Szopińskaszkoły matematycznej, Wykładowczynie Fot. Anna Szopińskabadacza przestrzeni Siostrzenica Stefana Banacha Fot. Anna Szopińskafunkcyjnych nazwanych Plansza z wystawy Fot. Anna Szopińskapotem jego Plansza z wystawy Fot. Anna Szopińskanazwiskiem, Plansza z wystawy Fot. Anna Szopińskaniektórzy porównują z wielkością dokonań Mikołaja Kopernika i Marii Curie-Skłodowskiej.

O naukowych osiągnięciach, które mocno wpłynęły na rozwój współczesnej matematyki, miał opowiedzieć w swoim wykładzie prof. Józef Zając, matematyk i rektor bratniej PWSZ w Chełmie. Względy rodzinne przeszkodziły mu jednak w przybyciu na seminarium. Prorektorowi PPWSZ ds. nauki, dr Maciejowi Hodorowiczowi, pozostało więc zaprezentować dwie inne wykładowczynie.

Pierwszą była siostrzenica Stefana Banacha - prof. Monika Waksmundzka-Hajnos – prodziekanem wydziału farmaceutycznego Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, specjalistka w dziedzinie fitochemii. Córka górala z Waksmunda, wnuczka górala z Ostrowska, żona Podhalanina – z regionem związana jest nie tylko rodzinnie, ale i sentymentalnie. Jej matka była przyrodnią siostrą Stefana Banacha, który nosił nazwisko swojej biologicznej matki.
Ponieważ służba w austriackim wojsku uniemożliwiała ojcu przyszłego matematyka ożenek z Katarzyną Banach – zrzekła się ona dziecka na rzecz Stefana Greczka, a ten jego wychowanie poruczył swoim przyjaciołom z Krakowa – małżeństwu Płowych. To, że Stefan Banach doskonale i wcześnie opanował język francuski, zawdzięcza z kolei krakowskiemu literatowi, tłumaczowi i fotografikowi z Francji rodem - Juliuszowi Mienowi.
Matematyka stała się pasją życiową młodego Stefana już w gimnazjum. Po maturze studiował na Uniwersytecie Jagiellońskim, potem na Politechnice Lwowskiej. Wybuch I wojny sprowadził go z powrotem do Krakowa, gdzie niezwykłym zbiegiem okoliczności pełną zapału rozmowę dwóch młodzieńców na Plantach o najnowszych odkryciach matematycznych, usłyszał Hugon Steinhaus – profesor matematyki, naukowiec z Uniwersytetu Lwowskiego i aforysta. Odtąd Stefan Banach był jego protegowanym.

Młody naukowiec, oderwany od myśli o własnej karierze, do zdania doktorskiego egzaminu (bez magisterium!), jak opowiadała prof. Monika Waksmundzka-Hajnos, został zmuszony przez swoich zwierzchników zmyślnym fortelem, nie wiedząc, że naukowcy, którzy pojawili się w Uniwersytecie Lwowskim i „potrzebują, by ktoś pomógł rozwiązać im matematyczny problem", to... egzaminatorzy.

W 1922 r. Stefan Banach miał już tytuł profesora nadzwyczajnego Uniwersytetu Lwowskiego i kierował II Katedrą Matematyki Wydziału Matematyczno-Fizycznego. Razem z prof. Steinhausem stworzył lwowską szkołę matematyczną. Czas wypełniały mu badania naukowe, odczyty, publikacje, tworzenie podręczników. Międzynarodową sławę zyskał dzięki wydanej w 1931 r. i od razu przetłumaczonej na francuski pierwszej monografii w dziedzinie analizy funkcjonalnej. Stany Zjednoczone próbowały pozyskać lwowskiego matematyka do pracy nad stworzeniem bomby wodorowej.

Spotkania Towarzystwa Matematycznego odbywały się wtedy – poza uczelnianymi murami - we lwowskiej Kawiarni Szkockiej, gdzie żona Stefana Banacha założyła tzw. Księgę Szkocką, czyli gruby zeszyt, do którego rozdyskutowani matematycy mieli wpisywać problemy i ich rozwiązania, by nie umknęły z pamięci. Umieścili tam 193 problemy, a wiele z nich znalazło rozwiązanie dopiero po wojnie, inne do tej pory są wyzwaniem dla naukowców. Naukowo-kawiarniane życie (z dowcipnymi nagrodami za rozwiązania problemów) toczyło się do września 1939 r.

Razem z całym Lwowem Stefan Banach przeżywał potem okupację sowiecką, następnie wkroczenie wojsk niemieckich. Od hitlerowskich represji naukowców i studentów w latach 1941-44 chroniły „etaty" karmicieli wszy w Instytucie Badań nad Tyfusem Plamistym.

Dożywszy końca wojny, Stefan Banach zmarł w sierpniu 1945 roku we Lwowie, na raka oskrzeli. Syn, też Stefan, pochował go na Cmentarzu Łyczakowskim.
O „niezwykłym życiu Stefana Banacha" mówiła też druga wykładowczyni - Emilia Jakimowicz, przybyła aż z Gdańska.

Wystawa „Stefan Banach 1892-1945" w holu przed aulą była z kolei opowieścią pisaną, ilustrowaną dokumentami i zdjęciami z archiwum rodziny genialnego matematyka.

Uczestników seminarium zorganizowanego przez PPWSZ czekała jeszcze projekcja filmu – fabularyzowanego dokumentu Krzysztofa Langa pt. „Przestrzenie Banacha". Kogo zainteresują postać polskiego geniusza lub matematyczny temat – znajdzie ten obraz na youtube.