Szekspir, czyli Świat Fot. Anna SzopińskaNOWY TARG. Jeśli ktoś w filmie, w teatrze często spełnia komediowe lub charakterystyczne role – nie to znaczy wcale, że brakuje mu życiowej mądrości i powagi. Dowiódł tego związany przede wszystkim z krakowskim Teatrem STU i prawdopodobnie najdłużej trwającym sitcomem (komedia sytuacyjna) w Europie, czyli „Światem według Kiepskich" - Dariusz Gnatowski, jako gość 43. Salonu Poezji w nowotarskim ratuszu. Dowiódł też jego wybór tekstów do interpretacji – bo padł na Szekspira.

Liryzm sonetów Fot. Anna SzopińskaDwie sale Antoni Pilch i jego lutnia Fot. Anna Szopińskawypełniły sięZasłuchana publiczność Fot. Anna Szopińska słuchaczami, którzy Długa kolejka po autografy Fot. Anna Szopińskaw pełnej skupienia W fan-klubie - sporo młodych Fot. Anna Szopińskaciszy chłonęli słowa dramaturga wszechczasów. Nie bez kozery krakowski aktor nadał swojemu czytaniu tytuł „Szekspir, czyli świat" – bo wszędzie i zawsze, tak w zamierzchłych wiekach, jak na naszych oczach, grają namiętności, porywa ludzi żądzą władzy, popełniane są zbrodnie, budzi się lub zamiera sumienie.

"Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają" – te szekspirowskie słowa obrazują rozmiar sceny, na której rozgrywa się dramat ludzkiego bytu.

Nim w wykonaniu Dariusza Gnatowskiego zabrzmiały monumentalne monologi króla Ryszarda III i bratobójcy - króla Klaudiusza z „Hamleta" – czytał aktor to, co nie było dramatem, lecz najwspanialszą XVI-wieczną liryką, czyli sonety Szekspira, wybrane spośród 154 jego utworów tego gatunku. Zasłuchani bywalcy Salonu wyławiali z potoku kunsztownych strof prawdziwe perełki puent, jak ta:

Chciej pojąć, co tu ciche serce głosi:
Słuchać oczyma to mądrość miłości.

Lektor i interpretator posłużył się mistrzowskimi tłumaczeniami Macieja Słomczyńskiego i Stanisława Barańczaka, nadmieniając, jak Anglicy zazdroszczą innym nacjom takiego bogactwa przekładów, podczas gdy sami zdani są na kanon oryginału. On sam, bez erudycyjnych wywodów i wstępów, od razu niemal przeszedł do czytania, anonsując skromnie: - Niech przemówi Will...

W klimat mrocznych komnat anglikańskiego dworu wprowadzała słuchaczy barokowa lutnia Antoniego Pilcha – gospodarza rozbrzmiewającego dawną muzyką dworu w Wysokiej.

Długa kolejka po autografy Dariusza Gnatowskiego pokazała, jak sympatyczny i lubiany jest to aktor, jak ujmujące dla ludzi potrafią być jego wewnętrzna pogoda i pokora. Bywając wcześniej i na miejscowej scenie, i jako juror na Festiwalu Smaku, obiecał on, że chętnie jeszcze zasiądzie w komisji przy takiej imprezie, na odnowionym rynku.