Rabka

Okazuje się, że coronavirus może mieć i dobre strony. Zabrałem się za porządkowanie redakcyjnych notatek i znalazłem kilka niewykorzystanych tematów. Swego czasu zbierałem materiał do drzeworytnictwa na Podhalu, w jakimś momencie został zarzucony i do niego już nie wróciłem. Pozostało trochę zapisków, nawet ilustracji. Jeden z nich odnosi się do drzeworytów uzdrowiskowych Stefanii Dretler-Flin (1909-1994).

 

Artystka ukończyła Wydział Grafiki w Państwowej Szkole Przemysłu Artystycznego w Krakowie, a po studiach kształciła się jeszcze w latach 1936-37 w paryskiej Académie Colarossi. Specjalizowała się w technikach graficznych - linorycie i drzeworycie, jej wczesne drzeworytnicze pejzaże podhalańskie, czy widoki Krakowa odznaczały się dynamiką i żywiołością, w późniejszych pracach upraszczała rysunek i fakturę, w wyważony sposób operowała czernią i bielą. Po roku 1960 realizowała się już wyłącznie w ceramice figuralnej. Projektowała również ekslibrisy, ma kilka w swoim dorobku, m.in. dla Władysława Stryjeńskiego (1930).

W okresie wojny przebywała we Lwowie, a następnie przeniosła się do Warszawy, uczestniczyła w Powstaniu Warszawskim. Jej mąż Zygmunt Flin (1909-1993) był absolwentem Wydziału Architektury Politechniki Lwowskiej i również w wolnym czasie zajmował się rzeźbą ceramiczną.

W biogramie artystki ważnym okresem był udział w krakowskiej Grupie Dziewięciu Grafików (1947-1960), było to pierwsze ugrupowanie plastyczne powstałe zaraz po wojnie i kontynuujące tradycje przedwojennej grafiki artystycznej, sięgające do dorobku ośrodków wileńskiego, warszawskiego i krakowskiego. Grupa kultywowała tradycje stowarzyszeń: „Ryt”, „Bunt”, „Czapka Frygijska”, „Jung – Jidisz”. Nazwa grupy wzięła się od liczby członków, funkcję nieformalnej przewodniczącej pełniła artystka Krystyna Wróblewska. Połączyło ich zamiłowanie do klasycznego warsztatu graficznego dbającego o kompozycję, szczegóły i perfekcyjność. Warto wspomnieć kto do tej grupy należał: Jarzy Bandura, Leon Kosmulski, Bogna Krasnodębska-Gardowska, Helena Krażowska-Knotowa, Adam Młodzianowski, Konrad Srzednicki, Mieczysław Wejman, Stanisław Töpfer oraz wymienione już uprzednio Krystyna Wróblewska i Stefania Dretler-Flin.

Wspomniałem wcześniej, że Stefania Dretler-Flin kształciła się również w szkole artystycznej założonej w XIX wieku przez Filippo Colarossiego. Uczelnia na ówczesne czasy była niebywale nowatorska, dopuszczała do nauki panie, w tym… ćwiczenia w rysowaniu i malowaniu nagich modeli! W 1910 zatrudniono w Akademii jako wykładowcę pierwszą kobietę, Nowozelandkę Frances Hodgkins, malarkę pejzaży i martwych natur. To jeszcze nie wszystko, uczelnia swój żywot zakończyła niewiarygodnym skandalem. Zamknięta została po śmierci Colarossiego w 1920 roku, a jego żona spaliła całe archiwum uczelni w odwecie za skłonności męża do flirtowania ze studentkami.

Wielu sławnych artystów kształciło się w tej uczelni, także Polaków. Jej absolwentami byli również Stanisław Wyspiański, Włodzimierz Tetmajer (przypomnę: brat przyrodni Kazimierza Przerwy-Tetmajera), Franciszek Siedlecki, Zofia Dziurzyńska-Rosińska. Był także Max Weber - Żyd urodzony w Białymstoku, późniejszy czołowy amerykański malarz modernista i pionier kubizmu, czy żydowskiego pochodzenia urodzony w Druskiennikach na Litwie francusko-litewski rzeźbiarz Jacques Lipchitz.

Prace Stefanii Dretler-Flin znajdziemy w nielicznych opublikowanych tekach: „Najpiękniejszy jest Kraków” (1947), „Warszawa” (1948), „Polskie uzdrowiska” (1948), z tej ostatniej zaczerpnąłem drzeworyty uzdrowisk: Szczawnica, Rabka i Krynica.

W dorobku miała zdroje sudeckie: Cieplice Śląskie, Duszniki, Kudowa, Karpacz, Polanica, Solice i Świeradów oraz pomorskie: Ciechocinek, Połczyn, Międzyzdroje, Niechorze i Ustronie Morskie.

Ciekawostką będzie informacja, że drzeworyty zostały odbite z oryginalnych klocków gruszkowych. Dlaczego podkreślam ten fakt? Do drzeworytów wykorzystuje się klocki z różnego rodzaju drzewa, jednak te z gruszkowego i lipowego uznaje się za materiał luksusowy.

Tematyka drzeworytów Stefanii Dretler-Flin wydaje się dziś niezasłużenie zapomniana.

 Krynica:

Krynica

Szczawnica:

Szczawnica

Rabka:

Rabka