Po koncercie Fot. Anna SzopińskaKoncert pod patronatem naszej gazety internetowej PODHALE REGION
NOWY TARG. W kulminacyjnym momencie na scenie śpiewało i grało siedemdziesiąt osób. Benefis Zofii Kilanowicz – co było do przewidzenia – stał się koncertem porywającym i pełnym wzruszeń. Zarazem pięknym świadectwem uznania i najcieplejszych uczuć dla nowotarżanki, znakomitej śpiewaczki, osóbki tak dzielnej jak wiotkiej.

Zosia Fot. Anna SzopińskaProwadzeniem Krakowskie chóry i Bogusław Grzybek Fot. Anna Szopińskanie Orkiestra Ricercar Fot. Anna Szopińskamógłby Orkiestra Ricercar Fot. Anna Szopińskasię lepiejKrakowskie chóry Fot. Anna Szopińska zająć nikt Solistka i fanka Zosi Fot. Anna Szopińskaod złotoustego Już wśród swoich Fot. Anna SzopińskaBogusława Fot. Anna SzopińskaGrzybka - Fot. Anna Szopińskakrakowskiego Solo - Janusz Borowicz Fot. Anna Szopińskachórmistrza Sala pełna Fot. Anna Szopińskaz nowotarskimNa scenie - 70 osób Fot. Anna Szopińska rodowodem, Fot. Anna Szopińskasyna historyka Fot. Anna Szopińskai założyciela Fot. Anna Szopińskanowotarskich Fot. Anna Szopińskachórów – Z krakowskim akcentem Fot. Anna SzopińskaJózefa Soliści Fot. Anna SzopińskaGrzybka.Pod ręką chórmistrza Fot. Anna Szopińska Pod jego Wspólne wykonania Fot. Anna Szopińskadyrekcją wystąpiły Wspólne wykonania Fot. Anna Szopińskaaż trzy śpiewacze Gromkie brawa Fot. Anna Szopińskagrupy: chóryTakże wieczór wspomnień Fot. Anna Szopińska „Organum" iPełna scena Fot. Anna Szopińska „Cantata" oraz Z koszem do artystki Fot. Anna Szopińska„Gorce", jakoOd prezesa Fot. Anna Szopińska że choroba Kapelusz zmienił właściciela... Fot. Anna Szopińskaakurat złożyła Dzielna dziewczyna! Fot. Anna Szopińskadyrygentkę „Gorców" – panią Janinę Glińską.

Przez dwie godziny prawie zapewniał chórzystom akompaniament Zespół Instrumentalny „Ricercar".
Koncert miał zatem góralsko-krakowski charakter. Wcześniej niż w Nowym Targu, grupy występowały w Kościelisku.

Nieczęsto publiczność ma okazję usłyszeć tak wspaniałe zbiorowe wykonania.

Koncert odbył się pod honorowym patronatem burmistrza, a zorganizowanie benefisu wsparli: Stanisław Hodorowicz - senator RP, Stanisław Bisztyga – wiceprezes Zarządu MARR S.A, Andrzej Gut Mostowy – poseł na Sejm RP, Związek Podhalan Oddział Nowy Targ oraz Miejski Nauczycielski Chór GORCE.
A że był przede wszystkim benefisem, chórmistrz i prowadzący fetował Zosię Kilanowicz słowami kolędy: - Witaj, gwiazdko złota...

- Cała spuścizna naszego narodu przechowywana jest dzięki wam – zwracał się natomiast z wdzięcznością do chórów wykonujących staropolski, pastorałkowy repertuar.

Wzruszenie sięgnęło zenitu, gdy ta, która śpiewała na scenach oper takich jak Théâtre Royal de la Monnaie w Brukseli, Théâtre Champs-Elysées w Paryżu czy Carnegie Hall w Nowym Jorku – wykonała napisaną specjalnie dla niej część Symfonii Pieśni Żałosnych Mikołaja Henryka Góreckiego „Ej, ćwierkejcie mu tam, wy ptosecki boze...". Motyw jest co prawda opolski, ale ś.p. kompozytor przemieszkiwał w Zębie i z tej wysokości patrzył na Tatry. Musiały mu więc dźwięczeć w duszy i skalne nuty.

Dzięki Bogusławowi Grzybkowi i jego wspomnieniom benefis stał się po części i wieczorem wspomnień, podczas którego przywołane zostały postaci jego ojca, Józefa Grzybka, ks. prof. Józefa Tischnera, zmarłego tragicznie ojca Dionizego Śmiałkowskiego rodem z nowotarskiej Niwy – zamiłowanego astronoma, faktycznego odkrywcę księżyców pyłowych Ziemi, choć cała sława odkrycia spadła potem na prof. Kordylewskiego. To wszystko nadało koncertowi także sentymentalnego wymiaru.

Aplauz publiczności wzbudziły wykonania solowe: między dwoma młodymi śpiewaczkami również Janusza Borowicza - artysty opery krakowskiej z Nowego Targu rodem, obdarzonego pięknym basso cantante.

W finale natomiast ze wszystkich gardeł śpiewaków wybuchnął kolędowy polonez „Serca ludzkie się radują", a do Zosi Kilanowicz najpierw ruszył burmistrz z koszem kwiatów, za nim inni przedstawiciele śpiewaczych grup, znajomi, przyjaciele. Chórzyści natomiast – ruszyli z kapeluszami, koszyczkami, czym kto miał, by zbierać datki na dalsze leczenie znakomitej sopranistki, dzielnej, wspaniałej dziewczyny, która potrafi nadać sens swojej chorobie, trwać w nadziei, poruszać serca i... śpiewać na siedząco.

___________________________________________________________________________

Po charytatywnym koncercie w MOK-u swoją relację z pierwszego w Nowym Targu koncertu dedykowanego Zosi Kilanowicz - w styczniu 2006 r., w kościele św. Katarzyny - odnalazł w swoim archiwum i nadesłał nam jej Autor, Marek Jarmuła. Tekst był publikowany w lutowym numerze parafialnego pisma "U Św. Katarzyny" sześć lat temu. 

Najpiękniejsze kolędy

„Ubi caritas et amor, ubi caritas Deus ibi est".
Tam gdzie miłość trwa i dobroć, tam gdzie miłość trwa tam mieszka Bóg.

W mroźne niedzielne południe 22 stycznia br. w nowotarskiej Farze zgromadzili się wierni mieszkańcy i goście Miasta, aby uczestniczyć w Eucharystii sprawowanej w intencji Samorządowców. Mszę świętą koncelebrowali ks. Prałat Mieczysław Łukaszczyk i ks. Dariusz Ostrowski. W czasie nabożeństwa śpiewał Krakowski Chór Akademicki ORGANUM, akompaniował smyczkowy Zespół instrumentalny RICERCAR – dyrygował Bogusław Grzybek – nowotarżanin. Soliści: Ewa Kowalczyk – sopran, Wiktoria Bisztyga – sopran, Stanisław Ziółkowski – bas, Janusz Borowicz – bas.

Ksiądz Mieczysław, witając zgromadzonych, poinformował, że po Mszy świętej oba zespoły będą kolędować. Mimo panującego w tym dniu w Mieście siarczystego mrozu w świątyni można było wyczuć ciepłą, serdeczną atmosferę. W homilii Ks. Mieczysław, komentując przeczytane z Pisma Świętego teksty (Jon 3,1-5.10), (1 Kor 7,29-31) i (Mk 1,14-20), zwrócił uwagę na ich aktualność. Każdy z nas musi zastanowić się nad swoim powołaniem... Bez względu na to czy się jest księdzem, zakonnicą, osobą świecką, nauczycielem, lekarzem, rzemieślnikiem, młodzieńcem czy seniorem... Czas jest krótki... Trzeba go wykorzystać, by zasłużyć na wieczną nagrodę...

„Najpiękniejsze kolędy" wykonawcy dedykowali wybitnej sopranistce Zofii Kilanowicz walczącej z poważną chorobą - absolwentce PSM w Mieście, która dała się poznać na światowych scenach, uświetniła wykonaniem pieśni "Nowy Targ" (do muzyki Jana Kantego Pawluśkiewicza) obchody 650-lecia nadania stolicy Podhala praw miejskich, wielokrotnie śpiewała również w kościele św. Katarzyny.

Koncert rozpoczęła kolęda Wśród nocnej ciszy, zaśpiewana przez chór i zgromadzonych w kościele.
Prowadzący Koncert dyrygent powiedział: „Przed tygodniem śpiewaliśmy w Filharmonii Krakowskiej w obecności Ks. Arcybiskupa Stanisława Dziwisza na rzecz Hospicjum św. Łazarza. Dzisiaj jesteśmy w Nowym Targu, aby swoją obecnością pomóc naszej koleżance Zosi Kilanowicz. Stajemy na straży, żeby pokazać dzieciom jak trzeba postępować, kiedy ktoś potrzebuje pomocy. Pamiętam jak mego ojca (Prof. Józefa Grzybka – przypis autora) relegowano z „Goszczyńskiego". Spytałem wtedy matkę, czy już zawsze u nas będzie tylko chleb i czarna kawa? Dobrzy sąsiedzi przynieśli mleko i inne artykuły spożywcze, pomogli w ciężkich i trudnych chwilach...

W pierwszej połowie lat pięćdziesiątych bywały jeszcze bardziej mroźne zimy, kiedy nie było nauki w szkole. Chodziliśmy na lodowisko, jeździliśmy na nartach, sankach nieopodal Turbacza. Nasi koledzy z podhalańskich wiosek o piątej rano wychodzili z domu, aby na czas dotrzeć do szkoły."

Słuchając Pana Bogusława, przypomniałem sobie jak ks. Arcybiskup Stanisław Dziwisz siedem lat temu w tym samym miejscu wspominał tamte czasy i codzienną drogę do szkoły. Warto przypomnieć, że: Ks. Arcybiskup, Pan Bogusław Grzybek i Ks. Prałat Mieczysław Łukaszczyk byli uczniami tej samej klasy w Liceum im. Seweryna Goszczyńskiego w Mieście. Nie zabrakło też ciepłych słów pod adresem Burmistrza i Samorządu wypowiedzianych przez Księdza Prałata i Pana Bogusława.

Specjalnie na ten koncert Zespół przygotował „Tryptyk kolędowy" – kolędy górali kresów wschodnich opracowane przez prof. Andrzeja Nikodemowicza ze Lwowa. Wybrzmiały pięknie wraz z solowymi partiami w wykonaniu Janusza Borowicza – który zrezygnował z występów w Operze, by móc zaśpiewać w Mieście.
Były również wspomnienia o tych którzy odeszli: Wiolonczeliście z zespołu RICERCAR i Kazimierzu Krecie – koledze, przyjacielu, chórzyście GORCÓW...

Ostatnią część koncertu dedykowano Słudze Bożemu Janowi Pawłowi Wielkiemu zabrzmiała w niej wykonywana tylko przez ORGANUM (ze względu na trudne partie sopranowe) kolęda Gloria in excelsis Deo. Na zakończenie wyśpiewano kilka zwrotek ulubionej góralskiej kolędy Jana Pawła II Oj, Maluśki, Maluśki... każdą zwrotkę śpiewał solista. Pięknie prezentowały się głosy Ewy Kowalczyk – absolwentki Szkoły Muzycznej w Nowym Targu, Wiktorii Bisztygi, która na co dzień pomaga Zosi jako sąsiadka, Stanisława Ziółkowskiego znanego krakowskiego śpiewaka koncertującego z wieloma chórami w podwawelskim grodzie i Janusza Borowicza - absolwenta nowotarskiej Szkoły Muzycznej. Słuchając i patrząc na artystów można było przekonać się, jak bardzo są zaangażowani w to, co robią. Zgromadzeni dowiedzieli się, że to właśnie Nasz Ukochany Ojciec Święty podpowiedział chórowi, jak ma śpiewać. Chór ORGANUM powstał w 1969 r. pod protektoratem Ks. Kardynała Karola Wojtyły. Ostatnia zwrotka kolędy została kilkakrotnie powtórzona i chyba długo po koncercie była i będzie śpiewana w nowotarskich i podhalańskich domach.

„Oj, Nasz Ojcze Kochany, Kochany
teraz jesteś w niebie.
A my się tu na ziemi, na ziemi
modlimy do Ciebie."

Obecni kilkakrotnie gromkimi brawami nagradzali wykonawców za potężny, porywający śpiew i dźwięki wydobywane z instrumentów za pomocą smyczków. Najpiękniejszym i najdoskonalszym instrumentem jest ludzki głos, każdy inny i niepowtarzalny. Artyści dostarczyli zebranym niezapomnianych doznań. Chór i Zespół instrumentalny doskonale przygotowany mógłby jeszcze długo koncertować i nie znudziłby słuchaczy. Piękny literacki język prowadzącego wprowadził w odpowiedni nastrój i pozwolił stworzyć sprzyjający kolędowaniu klimat. Pora czekającego obiadu i drugi podobny koncert w Ludźmierzu nie pozwoliły na kilkakrotne bisy. Po ponad godzinnym występie artyści pożegnali się ze słuchaczami, zostawiając miłe wspomnienia a także życzenia pomyślności mieszkańcom, władzom i gościom odwiedzającym Stolicę Podhala w roku Jubileuszu 660-lecia otrzymania praw miejskich.

Te wspaniałe duchowe i estetyczne wrażenia zabrałem ze sobą do podkarpackiego Iwonicza i będę długo nosił je w swojej pamięci. Nie mogąc dać Parafii Świętej Katarzyny ofiary na renowację nowotarskiej Fary moją pisaną relację oddaję w zamian.

Marek Jarmuła - Iwonicz Zdrój

28 stycznia 2006