Gabriel Szyrszeń Fot. Anna SzopińskaNOWY TARG. Granice światów baśni, groteski, realności – to obszar, w którym Gabriel Szyrszeń - oryginalny mody artysta z Nowego Targu - porusza się z największym upodobaniem.

Radość tworzenia Fot. Anna SzopińskaPoświadczają ...i wyobraźnia Fot. Anna Szopińskato prace Wernisażowi goście Fot. Anna SzopińskaktóreWyszła ze ściany... Fot. Anna Szopińska zapełniły – Facebook Fot. Anna SzopińskawłaściwieWindows 2013 Fot. Anna Szopińska zaludniły – Staruszka Fot. Anna Szopińskawnętrze Staruszka Fot. Anna Szopińska„Plamy" W oknie Fot. Anna SzopińskapodczasZ cyklu twarzy Fot. Anna Szopińska jegoZ metalowej masy Fot. Anna Szopińska autorsZ metalowej masy Fot. Anna SzopińskakiejStrażniczka pieca Fot. Anna Szopińska wystawy. Z cyklu główek Fot. Anna SzopińskaKreatywność Z cyklu główek Fot. Anna Szopińskapotwierdza Poczekalnia Fot. Anna Szopińskafakt, że Poczekalnia Fot. Anna Szopińskaowe, postaci, stworzenia rodziły się zaledwie w dwa miesiące. Są to i naturalnej wielkości (do złudzenia realistyczne) twarze, i sympatyczne postaci staruszków w charakterystycznych pozach i ubrankach (współpraca cioci), i łysawe główki z lateksu – osobliwa galeria przyjaciół, krewnych znajomych, osobowości w mieście znanych i mniej znanych. Ledwo, ale trafnie zaznaczone rysy wskazują na spostrzegawczość, talent portrecisty i nieposkromione poczucie humoru. Z lekka przeinaczone imiona i nazwiska to kamuflaż, który może tylko rozbawić... Każda główka to odmienny charakter, anegdota, historia znajomości, opowieść o człowieku.

Jest i refleksja bardziej współczesna – uosobiona w instalacjach i kompozycjach inspirowanych zjawiskami natury socjologicznej, które nas pochłaniają, kradną czas. Tak z dystansem i humorem umiał spojrzeć na internetowy „real" w „Facebooku" czy w „Windowsie 2013", spinając groteskowe główki przewodami, zaopatrując je we wtyki.

Ze ścian „Plamy" wyłaniają się zjawy w kolorze kamienia – naturalnej wielkości, sekretnie uśmiechnięte, w powłóczystych szatach. Ich miejsce pewnie w zakamarkach i basztach zamczysk, ale duchy zmaterializowały się i we wnętrzach, na korytarzu, na klatce schodowej kawiarni-galerii. Zjawiskowe prace z siatkobetonu to też dzieła Gabriela.

Podobnie jak pień drzewa, przesłony z kory aranżujące barek. Rozmiar – już monumentalny, a klimat tworzą te „drzewce" jak ze „Starej baśni". Tę technikę i efekt stosował twórca również w innych aranżacjach wnętrz, choćby w sali zabaw Wesołego Miasteczka dla dzieci. W swojej plastycznej karierze aranżował nota bene wiele pomieszczeń, m.in. zamkową restaurację w Bochni, termy w Bańskiej. Wykonywał też oryginalne kominki.

Wiekowe budowle, klimaty starych murów dość mocno poruszają jego wyobraźnię, skoro prócz „duchów" rodzą się w niej również postaci wojów, królów, koni, rycerzy; fantastyczne twory o ludzkich rysach. Powstają one z metalowej masy, autor nadaje im jeszcze charakterystyczną patynę.

A co te dość różnorodne dzieła, bliskie sercu „dziwolągi" łączy? Że z każdego konceptu, z każdej realizacji wyłania się ludzka twarz. Jakby u Gabriela Szyrszenia górę zawsze brało zacięcie portrecisty, szukanie duszy i charakteru; patrzenie z pogodą i humorem – także na historię, przemijanie i starość.

Stwórca dzieł specyficznych i zaskakujących to „niedokończony" malarz. Studia na tym kierunku przerwał wyjeżdżając do Anglii. Tam jednak znalazł się w pracowni art-design, co pozwoliło mu poznać różne techniki odlewnicze. Do tego dodał własne pomysły.

Swoje plastyczne koncepcje realizuje w drewnie, glinie, lateksie, plastikowych i metalowych masach, również w technice siatkobetonu, nadając im rozmaite wymiary – od miniaturowych po monumentalne. Wykonywał rzeźby, płaskorzeźby, kapliczki, pomniki nagrobne, elementy ogrodzeń. Uprawia też malarstwo naścienne.

Lubi zbierać skrawki materii, dziwne przedmioty i nadawać im nowe znaczenie, sprawiać, że się „przydają" w kontekstach i użyciach innych niż pierwotne. Co mu wpadnie w rękę – jest inspiracją.

Potrafi się też zadumać nad człowieczym losem i nieuchronnością. Z desek zbił jakby dużą szafkę zegara, uwięził w niej nader realistyczną, prawie naturalnych rozmiarów postać staruszka, podpiął go do kroplówki i nazwał to dzieło „Poczekalnia". Trudno o celniejszą, bardziej namacalną metaforę.

Wszystko to - do oglądania w "Plamie".