Fot. Anna SzopińskaNOWY TARG. Ponad 500 stronic, 36 tekstów 33 autorów pomieszczonych w tradycyjnym układzie działów: poezja, aktualia, z przeszłości miasta, z przeszłości regionu, noviforiana, miscellanea; pamiętniki, relacje, wspomnienia; biografie, portrety; obszerna, licząca 120 stronic Kronika Noowtarska, lista nieobecnych, recenzje i bibliografia. Urokliwe rysunki Emilii Voit i zdjęcia: czarno-białe, barwne, w takiej ilości, jaką mogła przyjąć objętość nowotarskiego rocznika. Jego bogata zawartość obejmuje tak duży przedział czasowy, taki obszar geograficzny, tak różnorodną tematykę, że opasły tom zaciekawi każdego.

Promocja 17. Almanachu Nowotarskiego odbyła się dość nietypowo, bo przy akompaniamencie ptasich treli. Zasługa to nowotarskiego oddziału Polskiego Związku Hodowców Kanarków i Ptaków Egzotycznych, który świętował niedawno swoje 35-lecie i 20 klatkami ze śpiewającą zawartością otoczył prezydialny stół. Tradycyjnym elementem były natomiast występy „Małych Śwarnych" – taneczne i śpiewacze przerywniki do tego, co chciał powiedzieć redakcyjny zespół w składzie: dr Stanisława Trebunia-Staszel, prof. Stanisław Hodorowicz, dr Magdalena Sadlik, Adolf Szpytma, Marcin Jagła.

Autorzy tekstów pracują społecznie i jest to ich wkład w dokumentowanie teraźniejszości i odkrywanie historii Podhala, jego mieszkańców, osób z miejscowym rodowodem.

Wydawca rocznika to Podhalańskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, pod prezesurą dr Macieja Hodorowicza, przy finansowym wsparciu burmistrzów Nowego Targu i Zakopanego, Podhalańskiej Wspólnoty Samorządowej, parlamentarzystów, firm.

Nowy Targ łączył przedstawicieli różnych grup etnicznych, kultur i wyznań. Żyli w nim i pracowali sławetni mieszczanie, góralscy gazdowie, przybysze z północnych regionów Polski, goście ze słowackiej strony, a także ludność żydowska i polscy Cyganie ze szczepu Bergitka Roma. Niestety, II wojna światowa i polityka niemieckiego okupanta w brutalny sposób zniszczyła wielokulturowy pejzaż Nowego Targu. Dziś o tych minionych, ciekawych i zarazem tragicznych kartach z przeszłości trzeba nam pamiętać. Wpisały się w historię Nowego Targu i są jego integralną częścią – czytamy w odredakcyjnym wprowadzeniu do 17. numeru Almanachu.

Pomieszczone w nim artykuły rzeczywiście odtwarzają tę wielokulturową mozaikę. Warto zwrócić uwagę na barwną obyczajowo „rzecz o zbójnictwie w Tatrach" przysposobioną do druku z XIX-wiecznego rękopisu Bronisława Gustawicza; na publikacje poświęcone żydowskiej społeczności: organizacjom kombatanckim pióra Lesława Dalla, niezwykle ciekawej, ale i bolesnej historii nowotarskiej rodziny Singerów, spisanej przez Karolinę Panz, wreszcie wspomnienia z całego życia nieżyjącego już Edmunda Kornguta. Materiałem do opowieści Kingi Lovell o Romach stały się relacje służb administracyjnych Polski Ludowej.

Burmistrz Marek Fryźlewicz – w roli autora starał się odtworzyć historię m/s „Podhale", niedokończoną, bo nie do końca wiadomo, jak pływająca jednostka zakończyła swój żywot. On też zebrał nieznane i niepublikowane dotąd homilie i wystąpienia kardynała Karola Wojtyły, wygłaszane podczas wizyt w Nowym Targu.

W partyzanckie dzieje weszli Michał Rapta i Grzegorz Moskal, za sprawą... pisma, jakie w ubiegłym roku wpłynęło do komendanta powiatowego policji w Nowym Targu, wskazując miejsce ukrycia broni z II wojny.
Jacek Waksmundzki prezentuje w 17 numerze kilka kolejnych sylwetek prawych synów Podhala, społeczników i patriotów. Tadeusz Morawa – zainspirowany m.in. materiałami z Instytutu Pamięci Narodowej – postanowił przypomnieć powojenne dzieje swojego ś.p. ojca, też Tadeusza, żołnierza Armii Krajowej, członka i działacza organizacji „Wolność i Niezawisłość", który 10 lat spędził w PRL-owskich więzieniach.

Irena Łukaszka pomieszcza wspomnienia o tych, którzy „pominęli się", a bez nich Podhale takie samo już nie będzie: więźnia obozów koncentracyjnych, poetę i regionalistę Władysława Szepelaka, doktora Wita Radwańskiego, por. Krystynę Kudelę „Szarotkę", byłego burmistrza Rabki Antoniego Rapacza, rozmiłowanego w folklorze ppłk Andrzeja Stocha.

Na promocję przyjechali gości i z Zakopanego, i z Nowego Sącza. Gruby Almanach zacznie się wkrótce rozchodzić po bibliotekach, trafi też za granicę, do rąk wiernych czytelników.